Członkowie, których do rady na początku roku skierowała koalicja, zablokowali decyzję przewodniczącego Sławomira Skrzypka. Batalia "rządowych" i "prezydenckich" skrzydeł NBP o zysk trwa więc w najlepsze.
Na zakończonym wczoraj posiedzeniu RPP prezes Skrzypek (nominowany przez prezydenta) podsunął członkom do podpisania uchwałę, w której zysk banku za 2009 r. wyniósł 4,17 mld zł. Zgodnie z tą rekomendacją do budżetu państwa trafiłoby więc około 4 mld zł. Większość w RPP uznała, że NBP stać na większą wpłatę do budżetu, a Sławomir Skrzypek ustalił zbyt dużą rezerwę na ryzyko kursowe. Dlatego podjęła uchwałę zmniejszającą rezerwę (lub nawet całkowicie ją rozwiązującą) — uznając, że w obecnej sytuacji gospodarczej może być mniejsza — co automatycznie zwiększyło zysk banku.
Na tym jednak kłótnia się nie kończy. Prezes Skrzypek uznał decyzję RPP za niezgodną z prawem i chce szukać wsparcia w Europejskim Banku Centralnym (ECB).
— Uchwała RPP obciążona jest poważnymi wadami prawnymi. Powinna zostać przekazana ECB do konsultacji. Ponadto, nie respektuje zasady, że prawo nie może działać wstecz — argumentował Sławomir Skrzypek po posiedzeniu rady.
Oliwy do ognia dolało Ministerstwo Finansów (MF), chwaląc decyzje większości RPP.
— MF wyraża zadowolenie z faktu, że rada uznała część argumentów prezentowanych przez resort w zeszłym roku w trakcie dyskusji dotyczącej zasad liczenia zysku NBP. Dzisiejsza uchwała RPP doprecyzowuje uchwałę z 2006 r., rozwiewając wszystkie wątpliwości na temat tego, jak zysk NBP powinien być liczony — stwierdził Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów.
Co o całej sprawie sądzą analitycy i ekonomiści. O tym w czwartkowym Pulsie Biznesu.