Najnowsze dane o bilansie płatniczym pokazują silny wpływ słabnącej gospodarki europejskiej na tempo wzrostu polskiego eksportu. Jego wartość we wrześniu bieżącego roku była niższa niż rok temu o ponad 6 proc.
Był to pierwszy przypadek od kwietnia 2000 roku, gdy wartość polskiego eksportu w ujęciu dolarowym była niższa niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. Widoczna jest przy tym silna zależność tempa wzrostu polskiego eksportu od tempa wzrostu gospodarki niemieckiej, naszego największego partnera w handlu zagranicznym.
Niestety, nie można oczekiwać, by w ciągu najbliższego roku doszło do gwałtownego odwrócenia trendu w polskim eksporcie. Szczególnie, że wbrew niedawnym prognozom gospodarka niemiecka wyraźnie odczuje kryzys gospodarki amerykańskiej. Jej tempo wzrostu w trzecim kwartale według szacunków spadło do 0,5 proc. licząc rok do roku, zaś gospodarki europejskiej do 1,7 proc. rok do roku.
Prognozy na najbliższe kwartały też nie są zbyt optymistyczne. Słabe tempo wzrostu PKB Niemiec — na tak niskim poziomie nie notowane od drugiego kwartału 1997 roku — utrzyma się prawdopodobnie aż do trzeciego kwartału 2002 roku. Oznacza to, że nie ma raczej szans na odbicie w polskim eksporcie wcześniej niż w końcu przyszłego roku. Optymizmem może napawać jedynie subiektywny wzrost konkurencyjności międzynarodowej polskich przedsiębiorstw. Jest to zapewne związane z zarejestrowanym w ciągu trzech pierwszych kwartałów tego roku zwiększeniem wydajności w pracy o 6 proc., w relacji do trzech pierwszych kwartałów roku ubiegłego.
Wrześniowe dane NBP o handlu zagranicznym na bazie płatności pokazują, że wraz ze spadkiem eksportu nastąpił też spadek importu, jego wartość była we wrześniu niższa o 5,1 proc. licząc rok do roku. W skali kwartału oznacza to spadek o 2,5 proc. rok do roku i jest wynikiem spadającego od końca 1999 roku tempa wzrostu PKB i gwałtownie zwalniających inwestycji. Dane te oznaczają, że skala spowolnienia polskiej gospodarki w trzecim kwartale była znacząco niższa, niż tego jeszcze niedawno oczekiwano. Wygląda na to, że wzrost PKB w trzecim kwartale wyniósł nie więcej niż 0,8 proc. rok do roku.
W tym tygodniu najważniejsze będą informacje na temat kolejnych planowanych przez rząd zmian w podatkach i wynikająca stąd sytuacja budżetu na koniec tego i w przyszłym roku. Nie sądzę, by ogłaszane w tym tygodniu informacje na temat koniunktury w sektorze przedsiębiorstw i cen żywności były w stanie znacząco wpłynąć na rynek finansowy. Szczególnie, że ogłoszone w środę przez NBP dane o wymianie handlowej pokazują, że słabnąca dynamika eksportu i importu nie przełoży się na pogorszenie stanu na rachunku obrotów bieżących.
W związku z tym rynek będzie nadal oczekiwał kolejnego — zapewne nie większego niż poprzednie — cięcia stóp w grudniu. Oznacza to utrzymanie się rentowności obligacji na obecnym, dość niskim poziomie. Jednocześnie możemy oczekiwać spadku stawek depozytów jednomiesięcznych, które praktycznie nie zareagowały na ubiegło- tygodniową redukcję stóp, wspierane przez duży popyt zagranicznych inwestorów na pożyczki w złotych.