W zgodnej ocenie analityków ostatni kwartał 2001 r. był kolejnym okresem spadku dynamiki PKB. Rozbieżne są natomiast zdania o możliwości poprawy sytuacji.
W ustawie budżetowej na 2001 rok założono, że tempo wzrostu produktu krajowego brutto wyniesie 4,5 proc. W 2000 r. było to 4 proc. Najnowsza prognoza Ministerstwa Finansów mówi o 0,6-0,8-proc. dynamice PKB w czwartym kwartale i 1,1-1,2-proc. wzroście w całym 2001 roku. Te liczby są zgodne z szacunkami większości analityków.
Tempo rozwoju gospodarczego w III kwartale ubiegłego roku wyniosło 0,8 proc. W kolejnych trzech miesiącach ekonomiści nie zauważyli żadnych symptomów poprawy, ich prognozy są więc raczej niższe. Ostateczne dane poda dziś GUS.
Wszyscy zgodnie podkreślają znaczenie globalnego spowolnienia gospodarczego i związanego z tym spadku popytu zewnętrznego. Także bardzo niski popyt krajowy znalazł swoje odzwierciedlenie w wynikach przedsiębiorstw, szczególnie odbiło się to na cenach producentów, oraz w ujemnej dynamice produkcji w przemyśle i budownictwie.
Silny złoty oraz pogorszenie koniunktury u naszych partnerów handlowych spowodowało kłopoty rodzimych eksporterów. To ograniczyło ich możliwości inwestycyjne, a obniżanie kosztów zaczynali od redukcji zatrudnienia. Rosnące bezrobocie natomiast oznacza spadek popytu konsumpcyjnego.
— Gospodarka wyraźnie wyhamowała. Najlepiej oddają to dane o podaży pieniądza: maleje liczba kredytów inwestycyjnych i konsumpcyjnych — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH PBK
Analitycy zwracają uwagę, że mimo obietnic rządu Leszka Millera niewiele w ostatnim czasie zrobiono w sprawie ułatwień dla przedsiębiorstw. Ograniczenia natury prawno-administracyjnej skutecznie hamują powstawanie miejsc pracy. To zaś powoduje, że przedsiębiorstwa, szczególnie bogatsze, nie inwestują zarobionych pieniędzy u siebie, lecz poszukują alternatywnych i pewniejszych źródeł zarobku.
Receptą na zmianę tej tendencji jest natychmiastowa nowelizacja kodeksu pracy wraz z realizacją przyjętego wczoraj rządowego programu naprawczego.
— Średnia rentowność polskich przedsiębiorstw wynosi 0,4 proc. To powoduje, że zamiast inwestować, lokują pieniądze w papiery skarbowe, których stopa zwrotu jest znacznie wyższa — tłumaczy Przemysław Remin, analityk Raiffeisen Bank Polska.
W zgodnej opinii ekonomistów, w 2002 r. powinno nastąpić odwrócenie negatywnego trendu i polska gospodarka wkroczy na ścieżkę szybszego wzrostu. Rozbieżności dotyczą jednak momentu, w którym oczekiwane odbicie nastąpi. Większość analityków uważa, że będzie to połowa roku, pesymiści zaś poprawy spodziewają się dopiero w IV kwartale 2002 r.
Zdaniem optymistów na rynku pojawiły się już symptomy poprawy sytuacji, szczególnie w UE i USA, z którymi polska gospodarka jest ściśle powiązana. Lepsze nastroje konsumentów i firm za granicą sprzyjają poprawie tych samych wskaźników w naszym kraju. Optymizm powinien przełożyć się na wzrost wydatków inwestycyjnych oraz konsumpcyjnych, czyli dać impuls popytowy. Pozytywnie kształtuje się również od dłuższego czasu bilans w handlu zagranicznym, a po poprawie globalnej koniunktury może być już tylko lepiej.
Ekonomiści prognozujący szybki moment odbicia przypominają, że polska gospodarka wkracza właśnie w okres, gdy najmocniej będą widoczne efekty ubiegłorocznych cięć stóp procentowych. Jednak to nie poziom stóp będzie najważniejszym impulsem dla gospodarki.
— Spadek dynamiki PKB był wynikiem bardzo niskich nakładów inwestycyjnych. Ten trend będzie kontynuowany, jednak oczekuję znacznej poprawy w tym względzie — przewiduje Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Bank Polska.