Dynamizm nie taki elastyczny

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-01-23 00:00

Profesor Klaus Schwab, pomysłodawca i szef Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, corocznie podkreśla znaczenie jego inicjatywy dla rozwiązywania wyzwań stojących nie tylko przed gospodarką, lecz po prostu przed ludzkością.

I trudno się dziwić takiej autoreklamie, wszak forum, pobierające bardzo wysokie wpisowe, stało się fantastycznym biznesem. Bo merytorycznie trudno wyliczyć pożyteczność tego „laboratorium nowych idei” i jego wpływ na cywilizacyjny postęp. Dla samych uczestników z całą pewnością bardzo ważny jest efekt uboczny, czyli możliwość odbycia w jednym miejscu wielu kameralnych spotkań, służących nawiązywaniu zawodowych i osobistych kontaktów czołowych polityków, menedżerów i naukowców.

Rozpoczynające się dzisiaj prestiżowe spotkanie w szwajcarskim kurorcie odbywa się po raz 43. Wypada jednak przypomnieć, że przez cały rok organizowane są także mutacje Davos na wszystkich kontynentach. Notabene raz, 28-30 kwietnia 2004 r., czyli tuż przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, forum zawędrowało do Warszawy. Ale tamto wydarzenie w pamięci klnących mieszkańców stolicy zapisało się głównie niespotykanym od czasów wojny zamknięciem centrum, zatem chyba lepiej owego wątku nie rozwijać.

Jak co roku ponad 2,5 tys. uczestników z ponad 100 krajów reprezentuje w Davos nie drobne miliardy, lecz biliony dolarów. Na listę gości wpisano pół setki szefów państw lub rządów, tłum ministrów i szefów banków centralnych. Ten wątek okazuje się dosyć niewygodny dla władz Polski — otóż po raz pierwszy od kilku lat nie będzie żadnego z dwóch najważniejszych polityków — ani prezydenta, ani premiera. Ostatnio Davos odwiedził Bronisław Komorowski, ale w tym roku zrezygnował z dość prozaicznego powodu protokolarnego — otóż nie tak dawno składał wizytę państwową w Konfederacji Szwajcarskiej i spotkał się z głową państwa (tam prezydent jest rotacyjny, kadencja trwa rok), bytność w Davos także wiązałaby się z taką kurtuazyjną rozmową, a za często zgodnie z protokołem nie można. Dość śmiesznie wyszła natomiast kwestia udziału Donalda Tuska. Strona polska za późno wzięła się do organizacji wyjazdu, wszystkie ważne panele zostały już obsadzone i premier znalazł się na zewnątrz, jak w szkolnej grze w komórki do wynajęcia… Udział tylko wśród publiczności nie miałby żadnego sensu.

Polityczne i prestiżowe niepowodzenie jest oczywiste, ale merytoryczna strata… nie taka wielka. Dla zjeżdżającej się do Davos finansowej elity bardzo niewygodne i trudne pozostaje pytanie: jaką konkretną korzyść ze zgromadzenia się takiej śmietanki odnosi tzw. zwyczajny świat? Przecież to właśnie weterani Davos byli w roku 2008 bezpośrednimi sprawcami eksplozji globalnego kryzysu finansowego, a w następnych latach nie dają sobie rady z nareperowaniem tego, co zepsuli. Dlatego radzimy naprawdę z uzasadnioną rezerwą podchodzić do tegorocznego, jak zawsze chwytliwego hasła przewodniego forum „Elastyczny dynamizm”. Ciekawszy już wydaje się główny wątek merytoryczny, czyli zdrowie i systemy ochrony zdrowia, a także zdrowie pracowników.