Wiedzę z zakresu zarządzania operacyjnego dokumentuje certyfikat stowarzyszenia APICS (The Association for Operations Management). Proponuje ono dwa programy certyfikujące — CPIM (Certified in Production and Inventory Management) i CSCP (Certified Supply Chain Professional).
— W Polsce są niezwykle cenione przez pracodawców. Tym bardziej, że kandydatów, którzy mogą się pochwalić takim dokumentem jest niewielu — szacuję, że zaledwie około 20 osób — mówi Artur Migoń z Antal International.
Certyfikatem w zarządzaniu jakością jest SixSigma. Z kolei przemysł wydobywczy wymaga na wyższych stanowiskach uprawnień OUG i świadectw KRZG.
— Firmy, które szukają najlepszych pracowników, często zaznaczają, że zależy im na tym, aby osoba, którą zaproponujemy miała certyfikat adekwatny do obowiązków — dodaje Artur Migoń.
W informatyce szanse na lepsze stanowisko i zarobki dają specjalistyczne, zwłaszcza trudno osiągalne, certyfikaty, np. CCIE (administrowanie sieciami) — na świecie ma go tylko około 20 tys. osób, a w Polsce najwyżej kilkaset. Inne popularne certyfikaty IT, np. PMP i Prince II dotyczące zarządzania projektami, chyba łatwiej zdobyć.
Certyfikat to nie tylko dowód zdobycia szczególnej wiedzy.
— W ostatnich latach organizacje akredytujące ścieżki certyfikacyjne znacznie poszerzyły swoje programy, wprowadzając egzaminy dla różnych poziomów. Programy te poświadczają nie tylko wiedzę, ale także umiejętności jej wykorzystania w rzeczywistym środowisku, w sytuacjach kryzysowych, gdy doświadczenie świadczy o skuteczności podejmowanych decyzji — twierdzi Daria Grzegorska, dyrektor szkoleń w CTPartners.
Jej zdaniem programy certyfikacyjne dojrzewają wraz z rynkiem. Są też źródłem wiedzy o młodych pracownikach, dopiero szukających dróg kariery, bo świadczą o ich zainteresowaniach i potencjale.
— Programy certyfikacji wymagają zwykle czasu i pieniędzy, dlatego interesują się nimi osoby, które poważnie myślą o karierze zawodowej i budowaniu wizerunku profesjonalisty — uważa Daria Grzegorska.
