System operacyjny to podstawa, a większość firm używa popularnych programów biurowych. W obu przypadkach dominuje Microsoft.
Coraz więcej firm korzysta z tańszych albo darmowych zamienników Windowsa. System operacyjny Linux, ze względu na stabilność, szczególnie w działach IT większych firm wszedł już do powszechnego użytku. Darmowe oprogramowanie, takie jak OpenOffice, częściej spotykane jest w mniejszych firmach.
— Większość średnich i dużych przedsiębiorstw w Polsce używa pakietu MS Office Microsoftu. Ale 40 proc. badanych przez PMR podmiotów zadeklarowało, że korzysta również z oprogramowania biurowego innego niż MS Office, np. OpenOffice. Ponieważ jednak w większości przypadków oprogramowanie alternatywne jest zainstalowane jedynie na niewielkiej części stacji roboczych w firmie, rzeczywisty udział takiego oprogramowania w łącznej liczbie zainstalowanych pakietów biurowych jest znacznie mniejszy — twierdzi Paweł Olszynka, analityk rynku IT.
Małe przedsiębiorstwa, by nie płacić dużych opłat licencyjnych za programy Microsoftu, częściej uciekają do konkurencyjnych, tańszych lub darmowych aplikacji biurowych, takich jak StarOffice czy OpenOffice.
— Zasadniczym powodem „uciekania” do darmowych programów jest chęć uniknięcia jednorazowego dużego wydatku na licencje — opisuje Arkadiusz Kulesza z zespołu projektowo-szkoleniowego firmy Merinosoft.
Skazani na MS Office
Wszystkie prace tworzone w innych programach muszą być kompatybilne z pakietem Microsoftu, gdyż w nim powstaje przytłaczająca większość dokumentów.
— Wszystkie programy typu free, niestety, są produktami alternatywnymi, wcześniej czy później użytkownik spotka się z problemem konwersji do innego programu, będzie miał problem z otwieraniem specyficznych formatowań — mówi Arkadiusz Kulesza.
To jedna z głównych przyczyn pozostawania przy rozwiązaniach Microsoftu.
Jeżeli firma zatrudnia dużo pracowników korzystających z komputerów, używanie darmowych aplikacji może się okazać, m.in. ze względu na wymienione wyżej problemy, droższe od stosowania programów MS Office.
— Musimy pamiętać, że pracownik, który się uczy programu, nie jest efektywny. Jeżeli nawet nabędzie podstawową wiedzę, to i tak nie osiągnie wyników, które miałby przy korzystaniu z aplikacji odpowiednio wdrożonej, posiadającej wsparcie techniczne, znanej sobie — dodaje Arkadiusz Kulesza.
Wyjść naprzeciw
Firmy produkujące komercyjne oprogramowanie obawiają się darmowych aplikacji, które wciąż podwyższają jakość. By sprostać nowym wymaganiom, wychodzą naprzeciw konsumentom.
— Producenci pozwalają na nabywanie produktów w różnych wersjach i programach licencjonowania. Jedna z możliwości to dzierżawa oprogramowania, gdzie kupujący dokonuje zapłaty za używanie oprogramowanie według wcześniej podpisanej umowy. Przed wygaśnięciem umowy może dokonać wykupu licencji lub nie — mówi Arkadiusz Kulesza.
Firmy o dynamicznym rozwoju, chętnie inwestują w oprogramowanie biurowe.
— Duże firmy inwestują w aplikacje pracy grupowej, których nośnikiem jest IBM Lotus Notes czy Microsoft — opisuje Arkadiusz Kulesza.
Dusza komputera
O ile w przypadku programów biurowych wśród przedsiębiorców stosunkowo powszechne są rozwiązania alternatywne dla Microsoftu, o tyle darmowe systemy operacyjne są rzadko wykorzystywane, głównie ze względu na nieumiejętność ich obsługi. Systemy Linux uchodzą za trudne w użytkowaniu i niewiele osób podejmuje się ich instalacji. Tu monopol lidera z Redmond jest jeszcze bardziej widoczny. Firmy nie decydują się na instalowanie darmowych systemów operacyjnych ze względu na różnego rodzaju peryferia. Są one kompatybilne głównie z systemem Windows. Jedynie Apple i jego iMac próbują rywalizować na tym polu z Microsoftem dostarczając klientom gotowe komplety: komputer plus oprogramowanie, w tym system operacyjny Mac OS. Jednak jego zastosowanie jest niszowe.
— Ze względu na popularność i łatwość dostępu do aplikacji, uaktualnień i innych z tym związanych rzeczy na rynku dominuje Windows, w firmach na ogół Windows PRO. Klienci posiadający Mac OS i Linux muszą niestety liczyć się z tym, że większość szarych obywateli nie zna się na nich, a szkolenia i publikacje branżowe nie są tak łatwo dostępne jak do oprogramowania Microsoft — tłumaczy Arkadiusz Kulesza.
Aplikacje Linux są częstym gościem w działach IT w pracy z zaawansowanymi systemami.
— Jeśli weźmiemy pod lupę systemy serwerowe, to mamy już do czynienia z większą konkurencją — czy to ze strony firmy Novell czy Linux — opisuje Adam Wawiński, dyrektor handlowy w ISA Hardware.
Jednak w małych firmach, które takich rozwiązań nie potrzebują, Linux jest praktycznie niespotykany.
— W małych firmach trudno znaleźć rozwiązania Linux czy FreeBSD, gdyż wiedza użytkownika w tym zakresie nie jest wystarczająca. Pracownicy firmy wiedzą, że jest coś takiego, ale nie potrafią tego obsłużyć — dodaje Adam Wawiński.
Przez najbliższych parę lat pozycja Microsoftu na rynku oprogramowania dla przedsiębiorstw wydaje się niezagrożona. Inne systemy pozostaną w cieniu, dostępne tylko dla zaawansowanych użytkowników. Programy biurowe mają trochę większą szansę przebicia, jednak wciąż są tylko ciekawostką.