Dyskryminacja w pracy dotyka obie płcie

Karolina Guzińska
opublikowano: 2002-03-06 00:00

Daria Sowińska-Milewska z Centrum Promocji Kobiet uważa, że najlepiej pracują zespoły mieszane. Dlatego pracodawcy popełniają błąd, dyskryminując pracowników ze względu na płeć, co zresztą dotyka i kobiety, i mężczyzn.

Joanna Wrześniewska (Polsat): Wczoraj Izabela Jaruga-Nowacka, pełnomocnik rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, rozdawała okulary równości. Po co one są potrzebne polskim politykom?

Daria Sowińska-Milewska (Centrum Promocji Kobiet): Te okulary są bardzo dobrym prezentem z okazji 8 marca, a poza tym przydałyby się nie tylko politykom. Jestem zdania, że równości nie ma. Bezrobocie w Polsce jest bardzo wysokie, a konkurencja na rynku pracy ogromna. Natomiast to, że młode kobiety po studiach przegrywają w procedurze rekrutacyjnej z młodymi mężczyznami tylko dlatego, że oni są mężczyznami, to jest skandal.

Dlaczego odbierać pracodawcy prawo zatrudniania osoby określonej płci?

Prawo zobowiązuje pracodawcę do tego, by traktował wszystkich zgłaszających się kandydatów do pracy równo.

A jeśli chodzi o zawody sfeminizowane czy zmaskulinizowane?

Tutaj dyskryminacja działa też w drugą stronę. Pamiętam historię pana, który bardzo chciał zostać opiekunem w przedszkolu i niestety nie pozwolono mu na to. Była to ewidentna dyskryminacja mężczyzny. Ja sama, zarządzając firmą, wiem, że najefektywniej pracują jednak zespoły mieszane. Jest to bardzo praktyczny powód, żeby także kobiety przyjmować do pracy.

Ale pracodawca może sądzić, że akurat lepszy zysk wypracuje mu mężczyzna, a nie kobieta?

Może tak myśleć, tylko czy ma rację? Lepiej i efektywniej pracują zespoły mieszane. Źródłem wszelkiej dyskryminacji są stereotypy, które tkwią w naszej podświadomości. Uczymy się tego praktycznie od dzieciństwa. To nie znaczy, że kobiety są świadome dyskryminacji. Jeśli podczas rozmów kwalifikacyjnych są pytane o plany prokreacyjne, o to, czy są w ciąży, jest to pytanie dyskryminujące. Jeżeli na obiegówce mamy wpisanego ginekologa, to też jest dyskryminacja. Czy mężczyzn wysyła się do ginekologa?

A jak kobiety mają udowodnić swoim pracodawcom, że zarabiają mniej niż mężczyźni, skoro zarobki są tajne?

Pracodawca nie może tych informacji przekazać, natomiast kobieta może je zdobyć, choćby od współpracowników.

Kobiety nie tylko zarabiają mniej, ale będą prawdopodobnie miały niższe emerytury.

Środowiska kobiece mówiły już przy wprowadzaniu tych zmian w systemie emerytalnym, że sytuacja kobiet będzie tragiczna. Kobiety w starszym wieku będą stanowiły margines biedy, będzie im coraz gorzej.