Dyskryminacji giełdy nie będzie

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-01-2011, 00:00

Orzeczenie NSA cieszy emitentów. Kluczowe będzie jednak jego precyzyjne sformułowanie. Na papierze.

Największe koszty oferty publicznej mogą obniżać bazę podatkową. Wydatki na notariusza już nie

Orzeczenie NSA cieszy emitentów. Kluczowe będzie jednak jego precyzyjne sformułowanie. Na papierze.

Zwyciężył zdrowy rozsądek. Siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego orzekło wczoraj, że podstawowe koszty giełdowej oferty pierwotnej (IPO) można traktować jako koszty uzyskania przychodów.

— Znakomicie — komentuje Ludwik Sobolewski, prezes GPW, który ma powody do zadowolenia nie tylko jako szef operatora warszawskiego parkietu giełdowego, ale również jako szef listopadowego giełdowego debiutanta.

Ogień i woda

Wczorajsze orzeczenie jest ostateczne i bardzo ważne. Jak wynika z naszych szacunków — w razie przeciwnej decyzji sędziów skarbówka mogłaby żądać od giełdowych spółek, które zadebiutowały od 2005 r., dopłaty ponad 600 mln zł podatku CIT! Tymczasem wszelkie koszty związane z przygotowaniem emisji obligacji czy z uzyskaniem kredytu bankowego bez problemu są kwalifikowane jako koszty uzyskania przychodu. Ryzyko dyskryminowania rynku kapitałowego jako źródła uzyskiwania kapitału było tym bardziej realne, że ostatnie orzeczenia były negatywne dla emitentów.

— Orzeczenie NSA pozytywnie mnie zaskoczyło, spodziewałem się ruchu w kierunku zwiększania przychodów budżetu. Widać jednak, że sędziowie starali się pogodzić ogień z wodą. O ile bowiem racjonalny punkt widzenia przemawiał za decyzją korzystną dla emitentów, o tyle jednocześnie sędziowie nie chcieli zaprzeczyć kilkunastu orzeczeniom z ostatnich dwóch lat. Mówiły one bowiem o tym, że koszty IPO nie są związane z uzyskaniem przychodu i przez to nie można ich zaliczać do kosztów uzyskania przychodu. Na ostatnie orzeczenie należy więc patrzeć jak na próbę wyjścia z trudnej sytuacji — ocenia Piotr Woźniakiewicz, menedżer w PwC i licencjonowany doradca podatkowy.

Chodzi bowiem o to, że do kosztów uzyskania przychodów — zgodnie z wczorajszym orzeczeniem NSA — można zaliczać choćby wydatki na prospekt, oferowanie akcji, doradztwo ekonomiczne czy prawne oraz na analizy. Nie można za to zaliczyć do nich wydatków poniesionych przez spółki niepubliczne. Można tu wskazać chociażby opłaty notarialne, sądowe i podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). To jednak na szczęście niewielki odsetek kosztów IPO.

Ważne szczegóły

Wczoraj zainteresowani mogli jedynie usłyszeć ogólną decyzję sędziów NSA. Kluczowa będzie jednak wersja pisemna. Diabeł tkwi bowiem w szczegółach.

— Dobrym przykładem jest sprawa zaliczania pakietów medycznych w poczet kosztów uzyskania przychodu. Kwestia ta wydawała się finalnie rozstrzygnięta przed wakacjami (są to koszty), ale później jeden ze składów orzekających uznał, że jego przypadek jest nieco inny. I orzekł wbrew wcześniejszej uchwale. Dlatego ważne będzie precyzyjne określenie, co można uznać za koszty uzyskania przychodu, a co nie — mówi Piotr Woźniakiewicz.

Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych (SEG) liczy, że orzeczenie NSA zakończy problem braku spójności krajowych ustaw wobec IPO. SEG było stroną w sprawie (czytaj obok).

OKIEM EMITENTÓW

Mirosław Kachniewski

wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

Jesteśmy zadowoleni z takiego orzeczenia

Poniedziałkowe orzeczenie NSA jest bardzo korzystne dla emitentów. Jesteśmy z niego zadowoleni, bo oferty publiczne nie staną się droższe. Nie pogorszy się więc pozycja giełdy jako sposobu zdobywania kapitału. Nasze argumenty za tym, że przeciwna decyzja sądu dyskryminowałaby rynek kapitałowy, okazały się wystarczająco mocne. Skorzysta na tym gospodarka.

Oczywiście żałuję, że kosztów bezpośrednio związanych z podwyższeniem kapitału [np. PCC, notariusz — red.] nie można wliczać do kosztów uzyskania przychodów. O ile podczas IPO nie są to istotne pozycje, o tyle dla spółek niepublicznych to przecież główny koszt emisji akcji czy udziałów. Ostatnio, kilka lat temu, cieszyliśmy się z wprowadzenia pojęcia kosztów pośrednio związanych z uzyskaniem przychodów. Niestety, jak widać, nie rozwiązało to problemu. Mam nadzieję, że tym razem sprawa odliczania od opodatkowanego dochodu kosztów IPO została już raz na zawsze rozwiązana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu