Najmniejszy operator komórkowy nie raz już sypnął konkurencji solą w oczy. Nie waha się przed reklamami porównawczymi, namawianiem klientów, by opuścili dotychczasowego operatora, ostro obniża ceny. Teraz sięgnął po metodę przetestowaną już m.in. przez Netię i Tele2 w przypadku szerokopasmowego internetu — darmowy abonament przez określony czas.
Klienci, którzy podpiszą teraz nowe umowy z Playem, mogą liczyć na wakacje od abonamentu. Przez trzy miesiące nie zapłacą nic, a przez kolejne trzy będą mieli zniżkę — 25 proc. Ci, którzy dla Playa porzucą dotychczasowego operatora, dostaną zniżkę w wysokości aż 50 proc. Operator nie ukrywa, że liczy właśnie na takie osoby.
— Nowych klientów dla operatorów telekomunikacyjnych już właściwie nie ma. Oczywiste jest więc, że liczymy albo na nowe aktywacje osób, które mają już jeden telefon, albo na klientów naszej konkurencji. Dla nas sprawa jest prosta. Jesteśmy jak Dawid wśród rynkowych Goliatów i liczy się dla nas każdy klient — mówi Marcin Gruszka, rzecznik Playa.
Więksi konkurencji Playa niechętnie wypowiadają się na temat nowej oferty. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie sugerują, że działania P4 nie mogą być opłacalne.
— Desperacko walczą o każdego klienta, nawet kiedy muszą do tego dokładać — mówi przedstawiciel jednego z operatorów.
Play stanowczo zaprzecza.
Darmowy abonament to kolejna z ostatnich ostrych akcji reklamowych Playa. Niedawno szerokim echem odbiła się kampania "informacyjna". Jej przekaz — przy zmianie regulaminu można bezkarnie zmienić operatora. Nieprzypadkowo kampanię rozpoczęto w momencie, gdy Polkomtel zdecydował się na zmianę regulaminu.
— Działania Playa, polegające na namawianiu klientów innych operatorów do zmiany usługodawcy, są cwaniactwem i uważamy je za żenujące — mówi Dariusz Matuszak, dyrektor biura komunikacji korporacyjnej w Polkomtelu.
Cały artykuł znajdziesz w czwartkowym "Pulsie Biznesu"