Dzieci bociana

Kazimierz Krupa
31-10-2003, 00:00

Czy biznes musi być śmiertelnie poważny? Czy prowadząc firmę można dobrze się bawić? Specjaliści twierdzą, że największą wydajność gwarantują ludzie, którym wykonywana praca sprawia przyjemność. Rzadka to okoliczność. O takich zjawiskach słyszy się od artystów przy okazji odbierania Oscara czy innej nagrody. Ale żeby w biznesie...

Okazuje się, że szefowie łódzkiego Atlasa (tego od klejów do glazur, ale znanego przede wszystkim dzięki strategii reklamowej wykorzystującej pomysł przyklejonego do gniazda bociana), czyli Baśka, Chomik, Goebbels, Nikifor i inni, znaleźli własną, wielce specyficzną formułę zarządzania firmą. Już same ksywki członków zarządu szanowanej firmy budzą zdumienie, a każda linijka tekstu, który jest opisem relacji wzajemnych między twórcami łódzkiej firmy i zapisem procesu tworzenia dokumentacji dziennikarskiej, wprawia w osłupienie.

Z tego tekstu niewiele można dowiedzieć się o finansowej kondycji producenta klejów, o technologii, nawet o strategii marketingowej firmy. Ale wydaje się, że jeżeli twórcy sukcesu Atlasa mają do siebie taki dystans, to o wszystko inne można być spokojnym. A jak się jeszcze dowiemy, jaki nowy pomysł ma Grzesio Roku („ojciec bociana”) — to już będziemy wiedzieli więcej niż z najbardziej rozbudowanej analizy fundamentalnej. Chociaż... Grek Zorba też doskonale się bawił, a tuż po najpiękniejszej katastrofie nawet tańczył.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dzieci bociana