Z informacji "PB" wynika, że zagranica oraz krajowe instytucje "wyrażają bardzo duże zainteresowanie ofertą". Osoba pracująca nad ofertą powiedziała nam, że redukcji zapisów można się spodziewać nie tylko w transzy detalicznej, ale również instytucjonalnej. Tymczasem w biurach maklerskich coraz bardziej gorąco.
Modny kredyt
Krajowi maklerzy, którzy jeszcze przez tydzień (do południa 27 października) będą przyjmować zlecenia na akcje PGE od drobnych inwestorów, już zacierają ręce.
— Jest bardzo duże zainteresowanie ofertą, wręcz rekordowe. Trudno się dziwić, bo oferta jest nagłośniona, a wśród społeczeństwa panuje przekonanie, że na dużych prywatyzacjach nie można stracić — mówi nam dyrektor dużego brokera z grupy bankowej.
Pod koniec ubiegłego tygodnia ruszyła akcja kredytowa na zakup akcji energetycznego giganta. Ona też cieszy się dużym powodzeniem.
— Obserwujemy duże zainteresowanie PGE. Również bardzo duże zainteresowanie jest akcją kredytową — zauważa Grzegorz Leszczyński, prezes IDMSA.
Maklerzy spodziewają się ponadto, że im bliżej końca oferty, tym szturm inwestorów powinien się nasilać.
— Widzimy narastające zainteresowanie, a inwestorzy szczególnie pytają o ofertę kredytową — relacjonuje Grzegorz Leszek z operacji brokerskich BM BGŻ.
Reaktywacja po bessie
Wielkość prywatyzacyjnej oferty publicznej (ok. 6 mld zł) sprawia, że uaktywniają się inwestorzy wypłoszeni z chwiejnego rynku w ostatnich latach.
— W biurze pojawiają się m.in. starzy inwestorzy, których aktywność zamarła podczas ostatniej bessy — zaznacza Mirosław Saj, makler BM DnB Nord.
PGE zachęca też nowych inwestorów do wejścia na giełdowy parkiet z papierami energetycznego giganta.
— Zgłaszają się do nas także zupełnie nowi klienci, którzy nie mają rachunków i chcą wziąć udział w ofercie PGE. Szczególnie jest to widoczne w tych miastach, gdzie nie mamy punktów obsługi klienta, a gdzie zlecenia są przyjmowane w oddziałach naszego banku — mówi Grzegorz Leszek z BM BGŻ.
Według naszych informacji duży ruch w biurach maklerskich sprawił, że niektórzy brokerzy już dzisiaj poważnie zastanawiają się nad wydłużeniem godzin pracy.
— Najwięcej zapisów powinniśmy przyjmować w ostatnich dniach oferty. W związku z tym nie wykluczamy, że będziemy pracować dłużej — mówi Mirosław Saj.
W podobnym tonie wypowiada się inny nasz rozmówca z dużego, bankowego brokera.
— Notujemy duży przyrost rachunków. Sporą aktywność przejawia każda grupa wiekowa naszych klientów. Widząc to wszystko, chcemy wydłużyć godziny pracy — stwierdził dyrektor biura maklerskiego.
10-20 proc. zysku
Każdy kij ma dwa końce. Duże zainteresowanie ofertą oraz szeroko zakrojona akcja kredytowa (lewar sięga z reguły 1000 proc. własnego wkładu) mogą sprawić, że redukcja w transzy inwestorów indywidualnych przekroczy 90 proc.
— Jeśli nie będzie żadnych przesunięć w transzach, to alokacja może wynieść jedynie 2-3 proc. Przy zwiększeniu puli sprzedawanych akcji w kategorii drobnych inwestorów alokacja może sięgnąć 5 proc. — przewiduje Mirosław Saj z BM DnB Nord.
Z drugiej strony, wysoka redukcja zapisów może być zapowiedzią wysokiej przebitki kursu na debiucie.
— Obstawiam około 90-procentową redukcję i co najmniej 10-procentową stopę zwrotu na pierwszej sesji — prognozuje Grzegorz Leszek z BM BGŻ. Optymistą jest też Grzegorz Leszczyński z IDMSA. Liczy on, że papiery PGE dadzą zarobić na debiucie 10-20 proc.
Na dużych państwowych spółkach nieźle się zarabia. Ile? Piszemy we wtorkowym "PB". Radzimy w nim także, czy akcje warto sprzedać od razu czy trzymać latami.