Dziedzic fortuny pilnie poszukiwany

Zapaść demograficzna to zagrożenie dla rodzinnych firm w Japonii. Z odsieczą idą Chińczycy i Amerykanie

Japonia to jeden z niewielu krajów, gdzie biznesy rodzinne biją pod względem konkurencyjności firmy zarządzane przez profesjonalnych menedżerów. Pod kontrolą rodów założycieli do dziś pozostają tak wielkie przedsiębiorstwa, jak Suzuki, Canon czy Toyota. To rzadkość w skali światowej, bo dzieci wybitnych przedsiębiorców nieczęsto mają równie wielki talent do zarządzania, a w Japonii sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że kierowanie przedsiębiorstwem może przejąć tylko mężczyzna. Co zatem pozwala japońskim klanom utrzymywać biznesy w rodzinie i zachować konkurencyjność? To unikalna tradycja… adopcji dorosłych. W Japonii co roku adoptuje się nawet 90 tys. osób. Ponad 90 proc. z nich to mężczyźni w wieku od 20 do 40 lat, przyjmowani do rodzin po to, by być następcami szefów rodzinnych przedsiębiorstw.

Zobacz więcej

ZMIANA WARTY: Sprzedaż biznesu przez odchodzącego na emeryturę przedsiębiorcę to w Japonii wciąż rzadkość. W czterech z pięciu przypadków działalność przejmuje członek rodziny biznesmena lub niespokrewniony pracownik firmy. [FOT. BLOOMBERG]

— Kiedy nasi przodkowie mieli dzieci tylko płci żeńskiej, zawsze adoptowali męża jednej z córek. Mój ojciec ożenił się z córką z rodziny Hoshi i został adoptowany — tłumaczył telewizji BBC Zengoro Hoshi, szef najstarszej na świecie firmy rodzinnej, założonego w 718 r. i dziedziczonego od 46 pokoleń przedsiębiorstwa hotelarskiego Hoshi Ryokan.

— Historycznie w zachodniej Japonii rody handlowe starały się wybrać jak najzdolniejszego następcę. Jeżeli nie było odpowiedniego kandydata wśród synów, próbowano znaleźć odpowiedniego męża dla jednej z córek. To była pragmatyczna decyzja, od której zależało, czy przedsiębiorstwo przetrwa — opisuje japońska socjolog Mariko Fujiwara.

Teraz jednak japońskie firmy rodzinne stoją przed prawdopodobnie największym wyzwaniem od wieków. To kurczenie się i starzenie populacji Kraju Kwitnącej Wiśni.

W ubiegłym roku ludności ubywało już trzeci rok z rzędu. Osoby powyżej 65. roku życia stanowiły 25 proc. społeczeństwa. Grupa ta była dwukrotnie liczniejsza niż dzieci w wieku do 14 lat.

Efekt? W ciągu ostatnich 15 lat liczba małych przedsiębiorstwspadła w Japonii o ponad 20 proc., a tylko w ubiegłym roku na blisko milion takich podmiotów zamknięto rekordowe 29 tysięcy. Najczęstszą przyczyną były właśnie problemy ze znalezieniem następcy, a to dla trzeciej wśród największych gospodarek świata ogromna szkoda.

— Wiele mniejszych firm dysponuje unikalnymi technologiami. Największym problemem dla gospodarki byłoby, gdyby te technologie nie zostały przekazane dalej — zauważał w rozmowie z agencją Bloomberg Junko Nishioka, główny ekonomista na Japonię w banku Royal Bank of Scotland.

Niedobór młodych japońskich menedżerów w roli kandydatów na dziedziców rodowych fortun zaczynają jednak wyrównywać zagraniczni inwestorzy. Jeszcze 25 lat temu sprzedaż przedsiębiorstwa jako forma przekazania zarządu nad rodową fortuną zdarzała się tylko w 2,4 proc. przypadków. Dziś to już 4 proc.

Amerykańska firma inwestycyjna Gordon Brothers planuje zainwestować nawet 100 mln USD w małe i średnie przedsiębiorstwa japońskie. Kontrolowane pośrednio przez chiński rząd Citic Capital Partners Japan analizuje co roku inwestycje w 200-300 japońskich firm, które w 80 proc. przypadków mają problem ze znalezieniem następcy.

— W krajach takich jak USA fuzje i przejęcia nie są niczym nadzwyczajnym, jednak w Japonii jest zupełnie inaczej — komentował dla Bloomberga Nobuo Sayama, dyrektor w japońskim funduszu private equity Integral Corp. Jest szansa, że ten kulturowy „przeszczep” przyjmie się w japońskiej gospodarce.

Przykładem jest Higashiyama Film, przejęty cztery lata temu przez Chińczyków producent osłon do ekranów dotykowych. Pod nowym kierownictwem rodzinna firma, w której brakowało kandydata na następcę, przeszła konsolidację i obecnie może pochwalić się czterokrotnie większymi zyskami niż w 2011 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu