Dzielenie skóry na niedźwiedziu

Kazimierz Krupa
19-01-2006, 00:00

Parlament Europejski odrzucił porozumienie budżetowe na lata 2007-13 — z takim trudem wypracowane i przyjęte na grudniowym szczycie europejskim. Nie mamy budżetu krajowego, co zapewne stanie się powodem, a raczej pretekstem, rozwiązania obecnego Sejmu, okazuje się, że nie mamy również budżetu unijnego, i słynne już „yes, yes, yes” premiera Marcinkiewicza zdaje się być co najmniej przedwczesne.

Sytuacja ta obnaża wszystkie słabości Unii Europejskiej. Aby przyjęty przez przywódców państw UE kompromis budżetowy, zakładający wydatki w ciągu siedmiu lat w wysokości 862,4 mld euro, mógł wejść w życie, niezbędne jest tzw. porozumienie międzyinstytucjonalne z Komisją Europejską i Parlamentem Europejskim. Tymczasem Parlament Europejski w czerwcu zeszłego roku postulował przyjęcie budżetu 2007-13 na poziomie 975 mld euro — i przy tej wysokości się upiera. Tyle tylko, że — w przeciwieństwie do naszego parlamentu, i każdego krajowego — nie ma w ręku instrumentów do pozyskiwania środków (nie ma przecież żadnych podatków europejskich), ma jednak tę komfortową sytuację, że decyduje jedynie o wydatkach. Sformułowanie „decyduje” trzeba jednak wziąć w cudzysłów, bo tak naprawdę może jedynie postulować, domagać się, namawiać, ale nic więcej.

W poprzednich negocjacjach budżetowych, w 1999 roku, eurodeputowanym udało się drogą mediacji zwiększyć budżet na lata 2000-06 o 4 mld euro. Trudno sobie wyobrazić, by tym razem definitywnie odrzucili oni wynegocjowa- ny kompromis, bo wtedy byłby prawdziwy kłopot. Ale koniec tej awantury o kasę pozostaje nieznany. Podobnie jak w kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dzielenie skóry na niedźwiedziu