Dziewica odda miliardy

opublikowano: 22-02-2013, 00:00

Ile zyskałyby fundacje charytatywne, gdyby nagle umarło pewnych 93 bogaczy? Ponad 150 mld USD

Taki gigantyczny majątek chcą przekazać krezusi zrzeszeni w inicjatywie Giving Pledge Billa i Melindy Gatesów. To publiczne zobowiązanie moralne (ale nie prawne) do oddania w przyszłości przynajmniej połowy majątku na cele dobroczynne. Uczynili już tak m.in. Warren Buffett, Michael Bloomberg czy George Lucas. Kilka dni temu przyrzeczenie złożył Azim Premji, trzeci pod względem bogactwa mieszkaniec Indii. Po nim przyszedł czas na człowieka, po którym chyba prędzej można było się spodziewać informacji o tym, że właśnie zaczyna budowę domu na Marsie.

Sir Richard Branson
Sir Richard Branson
fot. Bloomberg

Robić to głośno

— Rzeczy naprawdę nie przynoszą szczęścia. Rodzina, przyjaciele, zdrowie i satysfakcja, która płynie z czynienia pozytywnych zmian, to są rzeczy, które naprawdę się liczą — ogłosił sir Richard Branson, twórca grupy Virgin, deklarując, że z odruchu serca uszczupli o połowę swój wart 4 mld USD majątek. Ogłosił z przytupem i słusznie — marketingowy szum jest elementem, który według Billa Gatesa ma służyć sprawie, promować ideę na świecie.

— Czas skończyć z cichą dobroczynnością. Trzeba dawać przykład, a nie tylko dawać pieniądze — argumentuje też Paul Allen, jeden z filantropów zrzeszonych w Giving Pledge. Czy Richard Branson sprzeda zatem luksusową wyspę Necker na Karaibach (do wynajęcia za 50 tys. USD za dzień)? A może pozbędzie się planów podboju kosmosu własnym wahadłowcem, zbudowanym już zresztą?

Albo przestanie zażywać podmorskich przygód na pokładzie swojej łodzi podwodnej? Absolutnie nie, bo Giving Pledge to plan na przyszłość, choć np. Bill Gates przekazał już swojej fundacji ponad 23 mld USD z planowanych 28 mld USD. I gdzie może, próbuje zaszczepić ideę przekazywania majątku bardziej potrzebującym. Nie zawsze się udaje — Gatesowi odmówiła m.in. dwójka bajecznie bogatych Francuzów: magnat mediowy Arnaud Lagardère i Liliane Bettencourt, właścicielka koncernu L'Oréal.

Zwieńczenie wyścigu

A Polacy? Na razie nie stanęli przed dylematem obietnicy, bo Bill Gates jeszcze nie dotarł z misją nad Wisłę. Gdyby jednak w końcu zawitał i do Polski, mógłby być zbudowany postawą m.in. Andrzeja Czerneckiego, twórcy HTL-Strefa. Ten biznesmen pod koniec życia kazał spieniężyć cały majątek — od luksusowych posiadłości przez porsche po popielniczkę. Uzyskane w ten sposób 400 mln zł przekazał na fundację imienia swojego ojca, wybitnego naukowca. Pytany o motywy takiego postępowania, odpowiadał pytaniem:

— Czy wyścig o kolejne segmenty rynku, pojedynki marketingowe, optymalizacja produkcji mają być sensem dalszego życia? Źródłem największej satysfakcji? Zdaniem Zygmunta Solorza-Żaka, jednego z najbogatszych Polaków, idea promowana przez Billa Gatesa warta jest refleksji.

— To ciekawa sprawa, choć do końca nie wiem, czy jest to droga dla mnie. Przekazanie znacznej części majątku na cele charytatywne oceniam jako sposób na zwieńczenie, zakończenie kariery w biznesie. Dotychczas przekazałem naprawdę duże kwoty na rozmaite inicjatywy społeczne. Niekoniecznie chcę się tym chwalić — mówi Zygmunt Solorz-Żak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane