Dziś w Sejmie ma zostać przegłosowana ustawa o ustroju Warszawy. Dzięki niej stolica zwiększy swój budżet o ponad 3 mld zł. Burmistrzowie likwidowanych gmin są jej przeciwni. Obawiają się, że inwestycje centralne przesłonią lokalne potrzeby.
Dzisiaj w Sejmie może zostać przegłosowana ustawa o ustroju Warszawy. Choć projekt trafił jeszcze do komisji samorządu terytorialnego i polityki regionalnej (poprawki mają dotyczyć m.in. zwiększenia liczby radnych z 45 do 60), jednak poparły go wszystkie kluby — oprócz Ligi Polskich Rodzin.
W proponowanej ustawie, gospodarka finansowa 17 dzielnic — które zastąpią obecne gminy — prowadzona będzie na podstawie załącznika do uchwały budżetowej miasta. Środki dla dzielnic będą pochodzić z wpływów z podatków i opłat lokalnych, z 70 proc. wpływów z majątku miasta znajdującego się na terenie dzielnicy oraz pozostałych przychodów. Dodatkowo dzielnice będą otrzymywały część subwencji z budżetu państwa.
W 2001 r. suma pieniędzy pozostająca w gestii samorządu warszawskiego wyniosła 5,1 mld zł (z czego 1,7 mld zł było w miejskiej kasie, ponad 0,5 mld zł w powiecie, a reszta w gminach warszawskich). Jeśli zacznie obowiązywać nowy ustrój, całość środków — 5,1 mld zł — trafi do kasy miasta. Tym samym środki wzrosną o 200 proc.
— Według analiz, wydatki dzielnic będą wynosić 1,8-1,85 mld zł, a dochody 1,45-1,5 mld zł. Na wyrównanie poziomów między wydatkami i przychodami dzielnic rada Warszawy będzie miała dodatkowo 350 mln zł —tłumaczy Wojciech Kozak, prezydent Warszawy.
Rada Warszawy będzie przyznawać kwoty dla dzielnic na bieżące wydatki. Sposób, w jaki dzielnice będą otrzymywały środki na inwestycje, ma być oparty na decyzjach przyszłej Rady Miasta Stołecznego Warszawy oraz negocjacjach zarządu miasta z burmistrzami dzielnic.
Według danych z końca 2001 r., Warszawa była zadłużona na 850 mln zł — wraz z podpisanymi umowami kredytowymi — co oznacza, że w dzisiejszej formule może zaciągnąć jeszcze 300 mln zł kredytu. Jeżeli w kasie miasta w nowym ustroju znajdzie się suma ponad 5 mld zł, stolica otrzyma szansę na 3 mld zł kredytu. Odliczając od tego obecne kwoty zaciągnięte przez gminy — jak szacuje Wojciech Kozak jest to około 300 mln zł — miasto będzie mogło realnie zaciągnąć dodatkowo około 1,8 mld zł pożyczki.
— Jestem zwolennikiem zaciągania kredytów. Prawie 2 mld zł mogłoby pozwolić na zbudowanie 25 proc. drugiej linii metra — dodaje prezydent stolicy.
W nowym ustroju miasto stanie się właścicielem mienia, które dotychczas było własnością gmin. Do tej pory — w związku gmin — nie wiadomo było np., kto jest właścicielem przedsiębiorstw komunalnych. Teraz będzie nim miasto i, według Wojciecha Kozaka, pierwszą sprawą, jaką zajmie się urząd stolicy, będzie komercjalizacja miejskich podmiotów gospodarczych. Przekształcone w spółki zostaną: Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania.
Jerzy SmoczyŃski
burmistrz Białołęki
- Obecny projekt ustawy warszawskiej jest niezgodny z prawem, a zwłaszcza z Konstytucją, która mówi, że podstawową jednostką terytorialną jest gmina. Jeżeli ustawa wejdzie w życie, tylko 1/3 dochodów Białołęki pozostanie w jej budżecie. Burmistrzowie dzielnic nie będą mieli teraz istotnych uprawnień, więc jak mogą wynegocjować środki na inwestycje?
Stanisław FaliŃski
burmistrz Ursynowa
- Ta nowelizacja ustawy oznacza koniec samorządności w stolicy i zablokowanie możliwości rozwoju miasta. Centralizacja władzy oznaczać będzie dla inwestorów wydłużenie i skomplikowanie procesów decyzyjnych. W Ursynowie wstrzymane zastaną planowane inwestycje, już w 2002 r.