Dziś w PB: min. Hausner postara się o niższe podatki

opublikowano: 2003-04-23 07:48

- Namawiam ministra finansów do bardziej odczuwalnego zmniejszenia obciążeń podatkowych. Jestem pewien, że w ciągu 3-4 tygodni dojdziemy do racjonalnego porozumienia — powiedział Pulsowi Biznesu prof. Jerzy Hausner, minister gospodarki, pracy i polityki społecznej. Zaznaczył, że nie ma sprzeczności między programem resortu gospodarki a planem naprawy finansów publicznych.

„Puls Biznesu”: Czy któryś z czterech punktów planu ministerstwa na ten rok uznałby Pan za najważniejszy, czy też program stanowi nierozłączną całość?

Jerzy Hausner: Program ministerstwa składa się z czterech priorytetów, co oznacza, że wybraliśmy najważniejsze punkty, na których skoncentruje się działalność. Świadomie zaczynam od tego, że priorytetem resortu jest ograniczenie ubóstwa i przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu. Dotychczas to zagadnienie było lekceważone, spychane na margines działań.

Rozmawiając na temat Pana planu nie da się uciec od programu Grzegorza Kołodki. Wiemy jednak, że Pan nie lubi mówić o programie ministra finansów w kategoriach konkurencji...

— Czy Państwo słyszeliście, żebym ja powiedział, że nie lubię na ten temat mówić? Nie oceniam publicznie tego programu, ponieważ jest pewien obyczaj w funkcjonowaniu rządu. Spory są nieuniknione, ale nie mogą toczyć się za pośrednictwem mediów. Każdy z nas próbuje przekonać do swoich racji. Mój sposób przekonywania jest niekonfrontacyjny, ponieważ nie uważam, by istniała jakaś sprzeczność między planem działania mojego ministerstwa a zadaniem naprawy finansów publicznych. Zdecydowanie opowiadam się bowiem za ich naprawą i będą popierał ministra finansów w tym dziele.

Dotychczas to minister finansów był zawsze głównym architektem polityki gospodarczej, teraz nie jest już sam. Czy to nie jest powodem napięcia?

— Pojawiły się dwie bardzo znaczące okoliczności, które trzeba uwzględniać. Powstało nowe ministerstwo gospodarki, pracy i polityki społecznej — urząd o bardzo szerokim zakresie działania. Ponadto mamy taką, a nie inną sytuację gospodarczą. Kwestie personalne są absolutnie wtórne.

Co dla Pana oznacza termin „naprawa finansów publicznych”?

— Naprawa finansów to pakiet wielu złożonych przedsięwzięć. Taki program jest Polsce niezbędny i uważam, że dla ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej powinno w nim być kilka ważnych zadań. Choćby odsztywnianie budżetu czy racjonalizacja transferów socjalnych. Naprawa finansów, tak jak ja ją definiuję, oznacza zmiany legislacyjne i systemowe. Nie można tego zrobić bez poparcia rządu i parlamentu. Program naprawy finansów musi być połączony z programem ożywienia gospodarki, czyli programem zorientowanym na przedsiębiorczość i na zatrudnienie. Jeśli tak nie będzie, to choćby był najlepszy — stanie się to wyłącznie produktem intelektualnym. Przestrzegam przed wiarą, że da się coś wymusić na zasadzie wewnętrznego intelektualnego przekonania, że „nie ma innego wyjścia”. Naprawiajmy finanse publiczne, ale w sposób rozumny.

Jaki powinien być rozsądny harmonogram takich działań?

— Trzy elementy powinny składać się na program gospodarczy rządu. Po pierwsze, ożywienie gospodarki, pobudzenie przedsiębiorczości oraz tworzenie miejsc pracy. To musi być robione już. I to jest moja kompetencja jako ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej. Ale powodzenie jest możliwe tylko wtedy, gdy zmniejszymy obciążenia podatkowe. Drugi element wiąże się ze średniookresową strategią finansową. Rok 2004 jest przełomowy, bo jest to pierwszy rok naszego budżetu w ramach Unii Europejskiej. Średniookresowa strategia finansowa skojarzona z planem ożywienia gospodarki i odzyskania wysokiego wzrostu gospodarczego, a przede wszystkim pobudzenia zatrudnienia i przedsiębiorczości musi być więc realizowana od 1 stycznia 2004 r., a przygotowana w tym roku. Trzeci element to naprawa finansów. Wszystkie elementy naprawy powinny być uchwalone teraz, a wprowadzane w latach 2004-06. Nie można tego dalej odkładać.

Dlaczego?

— W 2006 r. kończy się obecna unijna perspektywa budżetowa, a w latach 2007-13 będziemy mieli nową. Musimy myśleć o tym, że już jesteśmy w UE i to Unia wyznacza nam ten horyzont.

Czy w ramach tej strategii widzi Pan możliwość włączenia bogatych rolników do ZUS?

— Uważam to za konieczne. Gdy powiedziałem, że w naprawie finansów publicznych minister gospodarki i pracy powinien mieć określone zadania, to jednym z nich powinno być zreformowanie KRUS. To zadanie powinien wykonać minister właściwy do zabezpieczenia społecznego, a nie minister rolnictwa. W programie wicepremiera Grzegorza Kołodki jest zapisane przesunięcie tej kompetencji i ja się z tym zgadzam. Jeśli Rada Ministrów podejmie taką decyzję, będę szybko przygotowany do przedstawienia programu reformy KRUS i do jej stopniowego wprowadzania. Założenia projektu są gotowe.

Pozostałą część wywiadu z min. Jerzym Hausnerem znajdą Państwo w dzisiejszym Pulsie Biznesu. Zapraszamy do lektury!