Dziś w Pulsie: branża turystyczna ma gorące wakacje

opublikowano: 2003-08-01 21:26

Nadpodaż usług, międzynarodowe konflikty czy zmiany w prawie spowodowały, że i w tym roku doszło do bankructw w branży turystycznej. Klienci zostali na lodzie, a przedsiębiorcy — głównie z Tunezji i Turcji — uciekają z pieniędzmi. Choć padają kolejne firmy, osoby z branży uspokajają. Opinie, w której części sezonu dochodzi do największej liczby bankructw są podzielone.

W piątek krakowska policja zatrzymała pod zarzutem oszustwa właściciela firmy Orion Travel, organizatora kolonii letnich, a sąd w Pradze zablokował konta czeskiego właściciela firmy turystycznej Fischer Polska. W ubiegłym tygodniu zbankrutowało biuro SDS Holiday. A mimo to osoby z branży uspokajają.

— W Polsce działa ponad 3,5 tys. biur podróży. Rocznie upada 5-10 z nich. Natomiast 10 proc. wszystkich spółek z tej branży może mieć trudności. Oznacza to, że około 300 biur zamyka się bez afer — mówi Krzysztof Łopaciński, dyrektor Instytutu Turystyki.

Teoretycznie nie ma związku między narodowością właścicieli biura a plajtami. Jednak to obcokrajowcy uciekają z pieniędzmi.

— Na pewno zagraniczni właściciele biur podróży mają ułatwioną sprawę w przypadku ucieczki z Polski. Liczą, że nie dogoni ich polski wymiar sprawiedliwości. Tak stało się w przypadku biura SDS Holiday — uważa Jadwiga Jasica-Statkowska, prezes Logostour.

Dodaje jednak, że i polscy właściciele bywają nieuczciwi — tak było w przypadku bankructwa Alpiny.

— Nie jestem rasistą, ale jednak Polacy, których biura zbankrutowały, odpokutowali. Natomiast obcokrajowcy, którzy uciekną, są nie do złapania — mówi Marcin Kołodziejczyk, prezes biura Big Blue.

Przedstawiciele branży nie są zgodni co do momentu, w którym wydarza się najwięcej plajt. Jedni twierdzą, że najgorzej jest na początku sezonu, kiedy biura muszą z góry opłacić hotele i przeloty. Inni uważają, że właśnie w środku sezonu jest najgorzej, bo zaczynają się kończyć pieniądze.

— Bankructwa w środku sezonu często związane są z planowanymi zamiarami oszukania klientów i kontrahentów. W kasach i na rachunkach biur jest wtedy najwięcej pieniędzy, które stanowią pokusę dla nieuczciwych właścicieli. Na szczęście nie są to przypadki masowe. Bankructwa, związane z przeinwestowaniem, zdarzają się raczej po zakończeniu sezonu — uważa Jadwiga Jasica-Statkowska.

Pełną treść artykułu znajdziecie Państwo w dzisiejszym Pulsie Biznesu! Zapraszamy do lektury!