Dziwny przetarg za 200 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 2005-03-24 00:00

Resort edukacji jest oskarżony o ograniczanie konkurencji w megaprzetargach na dostawy komputerów dla szkół. Będą protesty.

W kwietniu Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu (MENiS) ma otrzymać oferty w przetargach na dostawę około 70 tys. komputerów dla 5 tys. pracowni internetowych w szkołach. To największe w historii — warte ponad 200 mln zł (a w perspektywie nawet 1,5 mld zł) — zamówienia komputerowe w szkolnictwie realizowane przy udziale środków unijnych.

Walka o ich zdobycie zapowiadała się więc niezwykle ciekawie, a specjaliści spodziewali się ofert od wszystkich liczących się producentów. Tymczasem resort edukacji wprowadził do specyfikacji zaskakujący wymóg, który może wykluczyć z rywalizacji dużą część oferentów.

Gdzie jest haczyk

Z przetargu mogą odpaść najwięksi producenci komputerów osobistych na świecie — HP, Dell, IBM czy Fujitsu Siemens.

— Chodzi o wymóg zapasowego BIOS (oprogramowania startowego) na płycie głównej komputera pod przykrywką lepszego zabezpieczenia komputera. Taki wymóg nie ma żadnego uzasadnienia w przypadku komputerów dla szkół i znacząco ogranicza konkurencję, gdyż większość producentów markowych komputerów nie będzie w stanie złożyć ofert — uważa przedstawiciel jednej z firm komputerowych.

Potrzebne czy nie

Zagraniczni producenci (HP, Dell, IBM, Fujitsu Siemens) nie stosują podwójnego BIOS w standardowych komputerach. Ich przedstawiciele nie chcą wypowiadać się pod nazwiskiem, ale twierdzą zgodnie, że dla zwykłych użytkowników jest to rozwiązanie niepotrzebne.

— Przez taki wymóg przygotowanie oferty przez największych producentów będzie związane ze znacznie wyższymi kosztami i czasochłonne. Stoimy na straconej pozycji — mówi przedstawiciel jednej z firm.

— Nie rozumiem, dlaczego resort edukacji nie zamawia standardowych komputerów, produkowanych seryjnie, których stabilność pracy jest testowana każdego dnia przez użytkowników — dodaje ekspert innego dużego producenta.

Podkreślają, że w dużych przetargach MENiS nigdy nie wymagał takiej funkcjonalności.

Oskarżenia idą dalej. Zapasowy BIOS ma w ofercie tylko trzech dostawców płyt głównych, a liczy się właściwie tylko jeden — firma Gigabyte. Zdaniem naszych rozmówców, zapis o podwójnym systemie startowym na płycie pojawił się w specyfikacji w celu ograniczenia konkurencji i zapewnienia zwycięstwa któremuś z dobrych partnerów Gigabyte.

— Bezpośrednimi dostawcami oraz partnerami Gigabyte w Polsce są NTT oraz Optimus, od dawna najwięksi dostawcy komputerów dla szkół, więc to te firmy mogą uzyskać najlepsze ceny — uważa konkurent tych firm.

Niektórzy producenci zamierzają więc oprotestować specyfikację.

Obrona przed tandetą

Optimus twierdzi, że burza o zapasowy BIOS nie ma żadnego uzasadnienia.

— Każdy może wyposażyć komputer w zapasowy BIOS. Płyta główna to najważniejszy element komputera. Skoro klient uważa, że takie zabezpieczenie jest potrzebne, to nie widzę problemu. Optimus też nie dostarcza komputerów z podwójnym BIOS w standardzie. Ten zapis nikogo nie preferuje i nie eliminuje — uważa Małgorzata Walczak, wiceprezes Optimusa.

Jej zdaniem, wysokie wymagania sprzętowe mają ograniczyć ryzyko, że w przetargu wystartuje firma z tandetnymi produktami.

Podobnego zdania jest Andrzej Kurek, wiceprezes NTT.

— Wszyscy mają takie same możliwości, a ten zapis uniemożliwia tylko zaoferowanie szkołom sprzętu niskiej jakości czy przestarzałych technologii — uważa Andrzej Kurek.

Komentarza MENiS nie udało nam się uzyskać.