E-gospodarka nie rozwinie się bez menedżerów

Borys Stokalski
opublikowano: 2001-01-16 00:00

Borys Stokalski: E-gospodarka nie rozwinie się bez menedżerów

Umiejętność zbudowania rynkowego i ekonomicznego uzasadnienia dla własnych pomysłów to pięta achillesowa pionierów e-gospodarki. Wielu z nich podejmuje swe dzieło niczym Pinky i Mózg — laboratoryjne myszy z kreskówek „Animaniacy”. Co wieczór Pinky — gryzoń głupawy, acz entuzjastycznie nastawiony do życia — pyta: „Co będziemy robić dziś wieczorem?” A Mózg — mysz mała, ponura i pomysłowa — niezmiennie odpowiada: „To, co zwykle — zdobędziemy władzę nad światem”.

Utrata zaufania rynku do firm internetowych oznacza koniec strategii á la Pinky i Mózg. Próbujemy dzisiaj dokonać syntezy strategii biznesowych i technologicznych, aby wzmocnić innowacyjność, utrzymać lojalność klientów i lepiej skoncentrować się na rozwijaniu kluczowych atutów branży informatycznej. Dlatego ważnym wyzwaniem dla rozwoju gospodarki elektronicznej jest konieczność wykreowania menedżerów, łączących dobre zrozumienie możliwości i ograniczeń technologii informacyjnych z umiejętnością odpowiedzialnego zarządzania inicjatywami biznesowymi. Firmy konsultingowe mają w całym sektorze informatycznym do odegrania istotną rolę, zarówno jako partnerzy menedżerów w kreowaniu strategii nowej gospodarki, jak i w ich sprawnej implementacji.

niedawno na stronach www. biznesnet.pl zamieszczone zostało pouczające zestawienie pod nazwą „Cmentarz Dotcomów”. Materiał ten zawiera listę firm internetowych, które upadły, nie pozostawiając nic poza długami i adresem skrzynki, na który można wysyłać listy do byłych pracowników. Zestawienie pokazuje, jak różnorodne pomysły na działalność gospodarczą rodzi Internet. Pokazuje też skalę ryzyka ponoszonego przez inwestorów — wielu z nich utopiło w nieudanych przedsięwzięciach miliony dolarów. Pokazuje wreszcie przepaść, jaka dzieli ambicje i realia rynkowe.

Rynkowy „cmentarz” skłania do myślenia o tym, jak unikać pułapek, w które wpadły takie firmy jak Auctions.com czy boo.com. Na pewno coraz więcej wiemy o tym, co w sieci ma rację bytu, a co jej nie ma — i zaczynamy dostrzegać ograniczone możliwości modeli nastawionych na konsumenta (B2C). Widzimy szanse, jakie niesie wykorzystanie sieci do integracji procesów gospodarczych firm (B2B), a największe nadzieje łączymy dziś z agregacją popytu i podaży na rynkach elektronicznych (e-marketplace). Zaczynamy też dostrzegać, iż rynek elektroniczny stanowi przede wszystkim sieć sprzedających i kupujących, którzy chcą zawierać transakcje w określonym, wirtualnym miejscu.

Przyjrzenie się sposobowi myślenia adeptów e-gospodarki przekonuje, że w wielu wypadkach ich fascynacja technologią zastępuje solidne przygotowanie do prowadzenia przy jej wykorzystaniu działalności gospodarczej. Tymczasem biznesem internetowym rządzą — na dłuższą metę — twarde prawa gry rynkowej i ekonomii. Produkty informacyjne oraz technologie komunikacyjne zmieniają, co prawda, pewne reguły tej gry — masowość przestaje stać w sprzeczności z personalizacją, koszty odtworzenia i magazynowania danych są bliskie zera, wprowadzanie innowacji i ich powielanie przez konkurentów jest tanie i szybkie. Koniec końców, jednak firma albo kreuje wartość ekonomiczną, albo trwoni majątek swoich udziałowców.

Uczciwie należy przyznać, że planowanie inwestycji w sektorze e-gospodarki nie jest łatwe. Tradycyjne techniki inżynierii finansowej nie dają inwestorom dobrego wsparcia przy ocenie wartości pomysłów, na które często składa się kilka powiązanych ze sobą potencjalnych scenariuszy przychodów. Nowa ekonomia udoskonala jednak metody wyceny. Jednym z celów, jakie realizują firmy konsultingowe, jest właśnie pomoc klientom we wdrożeniu i skutecznym wykorzystaniu nowoczesnych metod strategicznego planowania inwestycji internetowych.

Borys Stokalski jest prezesem

firmy konsultingowej InfoViDE