Już za dwa lata jednym z większych wyróżnień dla polskiego naukowca ma być działalność w Wirtualnym Instytucie Naukowym (WIN). Ośrodek na być kuźnią talentów i innowacyjnych technologii z szansą na światowy sukces.
— Chcemy, aby powstało w Polsce kilka jednostek zrzeszających najlepszych naukowców z konkretnych dziedzin. Zakładamy, że instytuty zaczną działać w 2015 r. — mówi Marcin Szumowski z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN, nadzorujący m.in. powstanie klastra biomedycznego na terenie Warszawy. Polscy naukowcy mają pójść drogą przetartą przez ich belgijskich kolegów. Ci blisko 20 lat temu stwierdzili, że rozwojowi trzeba pomóc, i stworzyli we Flandrii (region Belgii) podmiot, który ściąga do siebie najlepszych speców od biotechnologii z całego świata — wybieranych przez zagranicznych kolegów, naukowców światowej klasy. Badacze podejmowali działalność w instytucie, nie porzucając macierzystych uczelni. Dzięki temu pieniądze z przemysłu płynęły do wielu podmiotów badawczych oraz bezpośrednio do naukowców. Po dziesięciu latach biotechnologia stała się główną gałęzią przemysłu Belgii, a wartość firm z tego sektora wyniosła w 2012 r. 2,5 mld EUR.
Belgia razy pięć
Założyciele belgijskiego Instytutu Biotechnologii (VIB) spojrzeli na polską mapę instytutów naukowych i uczelni i wyliczyli, że nad Wisłą jest miejsce aż na pięć podobnych podmiotów— nie tylko w dziedzinie biotechnologii. Potencjał mają też uczelnie techniczne — np. w gospodarce materiałowej, optoelektronice czy fotonice. Eksperci szacują, że jeśli w ciągu 10 lat Polska zainwestuje 150 mln EUR w takie ośrodki i rozwój transferu technologii, powtórzy belgijski sukces. Liczby są imponujące. Według symulacji VIB, może powstać 60 nowych firm z 2,5 tys. miejsc pracy i 5 tys. miejsc pracy w firmach współpracujących. Przysporzy to Polsce 2,25 mld EUR inwestycji kapitałowych (z czego połowę z zagranicy) i 2,5 mld EUR inwestycji w badania i rozwój. Zdaniem Belgów, zaowocuje to 1250 wnioskami patentowymi, dzięki czemu tylko w biotechnologii i farmacji do 2025 r. w fazę badań klinicznych wkroczy 50 nowych cząsteczek.
— Naukowcy mają działać blisko biznesu. Obok projektów naukowych z najwyższej półki muszą powstawać takie, których celem jest komercjalizacja. Naukowcy będą z tego rozliczani. Jeśli nie będzie efektów, pożegnają się z WIN — zaznacza Marcin Szumowski.
Chętni już są
Jest też pomysł na finansowanie ośrodków. Jak twierdzi Marcin Szumowski, pod uwagę brane są m.in. dotacje unijne z perspektywy 2014-20. Roczny budżet każdego ośrodka ma wynieść ok. 25 mln EUR. Zainteresowane projektem są m.in. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Na początku wirtualny ośrodek nie będzie potrzebował nowej infrastruktury, stąd jego wirtualność. Według warszawskich naukowców, którzy pracują nad opracowaniem koncepcji, nie ma sensu wydawać milionów na nową infrastrukturę, jeśli jest ona dostępna na macierzystych uczelniach. Odzew już jest.
— Mamy za sobą rozmowy z warszawskim środowiskiem naukowym. Zainteresowanie jest spore. Pracujemy nad założeniami polskiego odpowiednika WIN i jego ramami organizacyjno-prawnymi — mówi Marcin Szumowski.
Polscy eksperci wspólnie z instytutem belgijskim pracują już nad warszawską, biomedyczną koncepcją WIN. Wstępnie zainteresowane stworzeniem podobnego ośrodka są też inne regiony. WIN mają być instytucjami non profit — wszystkie zyski mają reinwestować. Zarabiać będą, ale spółki spin-off — zakładane dla poszczególnych projektów — oraz wynalazcy.
Pieniądz robi pieniądz
Jeśli polskie Wirtualne Instytuty Naukowe powtórzą belgijski sukces, w dłuższej perspektywie możemy liczyć na dodatkowe korzyści związane z zainteresowaniem naszym rynkiem biotechnologicznym firm zagranicznych. Belgowie prognozują, że nad Wisłę zawita ich ponad 40, co przyniesie: 750 miejsc pracy + 1500 miejsc pracy w firmach współpracujących, 1 mld EUR inwestycji kapitałowych i drugie tyle inwestycji w B+R, kontrakty z globalnymi firmami.
Źródło: VIB
OKIEM EKSPERTA
Ktoś musi nad tym czuwać
MACIEJ WIECZOREK
prezes biotechnologicznej Celon Pharmy
dea jest bardzo ciekawa, choć mam
I pewne wątpliwości. Gdy zbierze się dwadzieścia mądrych głów, da się im „zabawki” i powie: „róbcie, co chcecie”, wynik może nie być zadowalający i użyteczny. Będzie to nauka dla nauki, mająca niewiele wspólnego z rynkiem. A tego typu projekty powinny mieć nastawienie biznesowe, żeby stworzyć coś, co się sprzeda i zapewni nowe miejsca pracy. Przedsiębiorcy, fundusze, anioły biznesu — powinni więc być blisko takiej działalności, by wskazać naukowcom właściwą drogę lub sprowadzić ze złej. Niestety, badacze często w ogóle nie zadają sobie pytań, od których przedsiębiorca zaczyna. I trudno to zmienić.