E-kurs na jedno kliknięcie myszy

Kamil Kosiński
10-11-2006, 00:00

Szkolenia na konkretne zamówienie to najważniejsza gałąź e-learningowego biznesu. Spory popyt jest też na kursy z obsługi popularnych aplikacji.

Aby udostępniać szkolenia z wykorzystaniem techniki e-learningowej, potrzebna jest zarówno czysto informatyczna platforma do prowadzenia takich kursów, jak i merytoryczne materiały edukacyjne, które będą przez nią przekazywane. Nie ma przy tym reguły co do źródeł pozyskiwania merytorycznych materiałów szkoleniowych. Korporacje międzynarodowe z reguły mają globalnie wdrożoną platformę, a tzw. kontent edukacyjny albo otrzymują z centrali, albo pozyskują lokalnie, kierując się przy tym jego zgodnością ze specyfiką działalności na danym rynku. Inne firmy jednocześnie zamawiają wdrożenie platformy wraz z materiałami szkoleniowymi. Jeszcze inny wariant to korzystanie z platformy i kontentu szkoleniowego w modelu outsourcingu.

— Żadna z tych koncepcji nie zdominowała rynku — podkreśla Paweł Szczerba, dyrektor pionu rozwiązań portalowych w spółce Matrix.pl.

Główne platformy e-learningowe pozwalają na sukcesywne dodawanie do nich kolejnych szkoleń. Stąd też po jakimś czasie okazuje się, że merytoryczna zawartość funkcjonujących w nich kursów pochodzi od różnych dostawców. Warto przy tym zaznaczyć, że przy wdrażaniu dużych platform e-learningowych — takich jakie oferują IBM, Oracle czy SAP —wymagana jest też spora wiedza informatyczna.

— Wdrożenie prowadzi więc zwykle firma stricte informatyczna, która z zasady nie angażuje się w tworzenie kontentu szkoleniowego. Istnieją więc firmy wyspecjalizowane wyłącznie w przygotowywaniu materiałów merytorycznych, które współuczestniczą w realizacji projektu jako gotowej do pracy całości. Często są one powiązane kapitałowo z integratorami realizującymi wdrożenia samych platform — informuje Paweł Szczerba.

Punkt wyjścia

Przygotowanie merytorycznej treści szkolenia w edytorze tekstu, programie do tworzenia prezentacji czy arkuszu kalkulacyjnym to właściwie żaden problem. Może to zrobić zarówno wewnętrzny dział szkoleń dużego przedsiębiorstwa, jak i firma zajmująca się klasycznymi szkoleniami prowadzonymi w salach wykładowych. Istotne jest jednak nie tylko to, by przełożyć ten materiał na elektroniczne formaty obsługiwane przez platformy e-learningowe, ale również to, by w trakcie przekładu dostosować go do specyfiki obsługi materiałów szkoleniowych przez zwykłych pracowników korzystających z tych platform do pogłębiania wiedzy. Prostego zamieszczenia elektronicznej wersji jakiegoś podręcznika w internecie nie można bowiem uznać za jakąkolwiek formę e-learningu.

— Zastosowanie e-learningu daje wymierne korzyści. Dzięki platformom do takich szkoleń można nie tylko dostarczać wiedzę, którą pracownicy mogą przyswajać w najdogodniejszym dla siebie czasie, ale też organizować testy i sprawdzać efektywność kursu —podpowiada Ewa Cieśla, prezes firmy Smart Education.

Jej spółka specjalizuje się właśnie w dostarczaniu programów szkoleniowych. Swoją ofertę dzieli na trzy grupy, ale podział ten można uogólnić, gdyż mniej lub bardziej odzwierciedlają go również oferty innych firm.

Pierwsza grupa szkoleń to licencje na dostęp do bibliotek szkoleń gotowych, będące najczęściej własnością dużych korporacji zagranicznych — kursy o charakterze biznesowym lub technicznym, które oferowane są w takiej formie, w jakiej powstały. Nie ma możliwości wprowadzania w nich zmian. Najczęściej oferowane są w językach obcych i przez to zainteresowanie nimi przejawiają głównie międzynarodowe korporacje.

Druga grupa szkoleń to kursy dedykowane, innymi słowy robione na konkretne zamówienie.

— W ich przypadku cała wiedza merytoryczna jest po stronie klienta lub zewnętrznych ekspertów. Skąd bowiem mielibyśmy wiedzieć, jaką wiedzę na temat nowego leku należy przekazać przedstawicielowi medycznemu? Taką wiedzę dostajemy od klienta, a naszą rolą jest przełożenie jej na poprawny metodycznie scenariusz szkoleniowy. Robią to nasi pracownicy. Następnie ekrany informacyjne i testy są akceptowane przez klienta i dopiero potem możemy mówić o gotowym do wdrożenia szkoleniu — wyjaśnia Ewa Cieśla.

— W przygotowaniu kontentu szkolenia dla handlowców dotyczącego określonego produktu uczestniczy zazwyczaj człowiek, który w danej firmie wie o tym produkcie wszystko. On czuwa nad tym, aby w e-kursie położono nacisk na te elementy wiedzy o produkcie, które handlowcy koniecznie powinni przyswoić — uzupełnia Bartłomiej Antczak, dyrektor działu rozwiązań HR w spółce Incenti.

Ostatnią grupą szkoleń są kursy personalizowane. Opierają się one na pewnym szerokim schemacie, tworzonym przez dostawcę szkolenia, z którego klient kupuje sobie interesujące go elementy.

— W przypadku szkoleń miękkich, takich jak np. zarządzanie zmianą, z reguły dostawca kontentu definiuje wstępnie pewien szeroki zakres merytoryczny e-kursu, a firma, która z takiego kursu chce skorzystać, wybiera z przedstawionej propozycji interesujące ją elementy i tylko one są wdrażane —wyjaśnia Bartłomiej Antczak.

— Do tej grupy zaliczają się m.in. szkolenia z zakresu BHP. To obszar regulowany prawnie, ale każdy podmiot gospodarczy ma pewną specyfikę działalności i inaczej będzie wyglądało takie szkolenie w banku, a inaczej w call center — zaznacza Ewa Cieśla.

To kupują najczęściej

Jakie szkolenia są najpopularniejsze?

— My najczęściej pracujemy przy tworzeniu szkoleń dedykowanych. To nasze główne źródło przychodów — ujawnia Ewa Cieśla.

— Realizowane na konkretne zamówienie szkolenia z zakresu nowych produktów wprowadzanych przez firmy to jedna z dwóch głównych gałęzi biznesu e-learningowego — potwierdza Urszula Krajewska, dyrektor sprzedaży szkoleń w firmie BizTech Konsulting.

Jej zdaniem, dużą popularnością cieszą się również standardowe kursy z zakresu obsługi podstawowych aplikacji biurowych, czyli np. edytorów tekstu, arkuszy kalkulacyjnych i programów do tworzenia prezentacji.

— Ludzie uważają, że umiejętność zrobienia tabelki świadczy o ich znajomości Excela. Tymczasem, na własne potrzeby uczymy się bardzo powierzchownie takich programów, jak Excel czy Word. Często pracodawcy widzą, że wykonanie bardziej konkretnego i złożonego zadania trwa za długo. Dlatego też zamawiają e-kursy z aplikacji biurowych celem podniesienia kwalifikacji pracowników. Kursy takie mogą dotyczyć specyficznych funkcjonalności poszczególnych programów — dodaje Urszula Krajewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / E-kurs na jedno kliknięcie myszy