Konsorcjum Alcatela oprotestowało przetarg na drogowe myto. Powód? Czas, a raczej jego brak.
Dziś do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) mają wpłynąć oferty na budowę systemu elektronicznego myta dla ciężarówek i bramek dla aut osobowych. Przetarg trafił na kolejną rafę. Został oprotestowany przez konsorcjum Alcatel-Lucent, Sanef, Egis, Mirabel i Cardus. Jego przedstawiciele wskazują, że dyrekcja już tyle razy przekładała poszczególne etapy przetargu, że nie ma szansy na wykonanie kontraktu w terminie, czyli do końca czerwca 2011 r. Alcatel uważa, że takie działanie GDDKiA to łamanie zasad uczciwej konkurencji, które spowoduje, że umowa z przyszłym wykonawcą systemu będzie nieważna z mocy prawa.
Dotychczas dyrekcja opóźniała terminy właśnie z powodu protestów firm. Zresztą, tych po złożeniu ofert też pewnie pojawi się niemało, a to jeszcze bardziej skróci termin wykonania zadania. Dlatego też protestujące konsorcjum chce zmian w dokumentacji przetargowej. Chodzi o modyfikację terminów realizacji "poprzez wskazanie liczby miesięcy od podpisania umowy — co najmniej 12". Alcatel chce też zmian dotyczących kar za niewykonanie albo kiepską realizację kontraktu. GDDKiA na razie nie skomentowała sprawy.
Dziś do protestu ma przyłączyć się konsorcjum NDI, Siemens, Intertoll. Jego przedstawiciele także niedawno w "PB" mówili, że termin kontraktu jest nierealny. Tak samo uważa Wojciech Gębicki, szef Autostrady Mazowsze, która tworzy konsorcjum z Asseco i włoską Autostrade.
W branży jednak pojawiają się sygnały, że drogowa dyrekcja ma stworzyć spółkę specjalnego przeznaczenia, która — w razie problemów w realizacji kontraktu — odkupi od zwycięzcy system lub jego elementy.
1
mln zł Tyle może sięgnąć kara dla wykonawców za jeden dzień opóźnienia realizacji kontraktu na e-myto.