Niemiecki urząd antykartelowy zakazał przejęcia przez E.ON udziałów w trzeciej w Europie firmie dystrybucji gazu Ruhrgas. Według analityków, niemiecki rząd uchyli tę decyzję.
Niemiecki urząd antymonopolowy zakazał firmie E.ON, największej grupie energetycznej w tym kraju, przejęcia spółki Gelsenberg, która posiada 25,5 proc. akcji Ruhrgasu. Tymczasem E.ON ma apetyt na kupno 60 proc. udziałów w Ruhrgasie za 5,3 mld USD (22,26 mld zł).
E.ON ma miesiąc na odwołanie się do Ministerstwa Gospodarki. W ciągu następnych czterech ministerstwo musi podjąć decyzję. Jednak już dziś niektórzy analitycy są pewni, że rząd wyda decyzję korzystną dla E.ON.
Niemcy muszą zaspokajać swoje potrzeby energetyczne w 60 proc. z importu. To więcej niż średnia europejska. Prawie całe niemieckie zapotrzebowanie na ropę pokrywają dostawy od takich firm, jak Exxon Mobil Corp. i BP. Zakup udziałów w firmie Ruhrgas — trzeciej w Europie firmie dystrybucji gazu — pozwoli koncernowi E.ON uzyskać pozycję ważnego gracza na rynku energii elektrycznej i gazu w Europie.
— Niemcy bardzo by chcieli mieć w swoich rękach podmioty energetyczne o światowym zasięgu — twierdzą Stefaan Adriaens i Sylvain Pommeret, analitycy z KBC Securities.
Szanse koncernu E.ON na poparcie rządu są według analityków jeszcze większe, jeśli weźmie się pod uwagę powiązania niemieckiego ministra gospodarki z obecnym prezesem grupy E.ON. Werner Mueller, minister gospodarki Niemiec, przez 17 lat pracował dla spółki Veba, poprzednika E.ON. Co ciekawe, jego partnerem był Ulrich Hartman, obecny prezes E.ON.
Plan nabycia przez E. ON udziałów w Ruhrgas ma jednak zagorzałych przeciwników w rządzie i parlamencie niemieckim.
— Zezwolenie na tę transakcję spowoduje, że E.ON przejąłby całkowitą kontrolę nad niemieckim rynkiem gazu i energii elektrycznej — obawia się Michaele Hustedt z Partii Zielonych.
E.ON będzie siedemnastą firmą w Niemczech, która od czasów II wojny światowej odwołała się do ministerstwa od decyzji urzędu kartelowego. W szesnastu przypadkach cztery firmy wycofały swoje wnioski. Pozostałym nie zawsze się udało. Ministerstwo Gospodarki tylko trzy razy oddaliło werdykt urzędu kartelowego.