Echo chce pozyskać 170 mln zł

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-08-13 00:00

Giełdowe Echo Investment do końca roku chce uzyskać z rynku kapitałowego nawet 170 mln zł. Wczorajsze WZA podjęło decyzję o emisji akcji, spółka zamierza też wypuścić obligacje. Analitycy uspokajają: to nie są ratunkowe operacje.

Echo Investment, kielecka spółka budowlana, szuka pieniędzy na rynku kapitałowym.

Jesienią wyemitowane zostaną nowe akcje, skierowane do obecnych udziałowców, dodatkowo spółka przymierza się do sprzedaży obligacji. Do kasy giełdowej firmy może wpłynąć z tych operacji 120-170 mln zł. Wszystko zależy od skali emisji papierów dłużnych. Nowych akcji będzie bowiem 7 mln, a cena sprzedaży waloru została ustalona na 10 zł.

— Echo nie jest w złej kondycji finansowej. Jak na kryzys na rynku budowlanym, spółka radzi sobie bardzo dobrze. Nie są to więc emisje ratunkowe. Pieniądze mogą pomóc w zakupie gruntów pod przyszłe inwestycje. Kryzys to dobry moment na takie transakcje — mówi Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao.

— Spółka ma ambitny program inwestycyjny. Potrzebuje więc pieniędzy. Przychody firmy z wynajmu powierzchni pozwalają na utrzymanie w miarę stabilnej kondycji finansowej — dodaje Michał Sztabler z BGŻ.

Prawie 45 proc. akcji Echo Investment należy do Michała Sołowowa. Spółka nie podała jeszcze wyników za drugi kwartał. W pierwszym Echo zarobiło netto ponad 10 mln zł przy przychodach ze sprzedaży siegających 50 mln zł.

Analitycy BRE Banku pisali niedawno, że plasując na rynku obligacje, Echo zażegna ewentualną utratę płynności. Zadłużenie firmy sięga 600 mln zł, z czego połowa to zobowiązania wymagalne w ciągu 12 miesięcy. Informacje o planowanych emisjach wywołały zaniepokojenie. Wcześniej bowiem PIA Piasecki — również kieleckie przedsiębiorstwo budowlane — dla ratowania płynności chciało sprzedać obligacje za ponad 50 mln zł. Nie udało się jednak znaleźć nabywców. W sądzie leży wniosek firmy o otworzenie postępowania układowego z wierzycielami. Niektórzy z nich sami złożyli wnioski o upadłość Piaseckiego.

— Porównywanie tych dwóch firm nie ma sensu. To zupełnie inne przedsiębiorstwa. Przede wszystkim Echo na każdym kontrakcie zarabia pieniądze — podkreśla jeden z analityków.

Niedawno Pekao SA, jeden z głównych kredytodawców Echa rozszerzył zabezpieczenia kredytów, jakie zaciągnęła giełdowa firma. Prawdopodobnie był to efekt zaostrzenia procedur po upadłości Stoczni Szczecińskiej.