Giełdy spadają, wyceny spółek są coraz bardziej atrakcyjne dla długoterminowych inwestorów. Fundusze nie przewidują jednak żadnej kampanii edukacyjnej i promocyjnej
Przedstawiciele krajowych TFI twierdzą, że większość inwestorów idzie z trendem. Kupuje na górkach, sprzedaje w czasie bessy. Dlatego żadna kampania reklamowa nie przekona klientów do zmiany tego sposobu myślenia i wykorzystywania okazji, czyli silnych przecen, do zakupu akcji i funduszy akcyjnych.
— Wyniki inwestycyjne należy oceniać długoterminowo. Podstawowymi cechami dobrego inwestora jest umiejętność dywersyfikacji portfela, spokój i opanowanie w chwilach załamania na giełdach. Mimo to większość uczestników rynku w czasie bessy zachowuje się podobnie. Przeciętny inwestor kupuje akcje wtedy, gdy są najdroższe, a sprzedaje, gdy giełdy spadają. Tak było i będzie — mówi Ryszard Rusak, dyrektor inwestycyjny ds. akcji.
Akcja — reakcja
Gdy produkty spożywcze tanieją, to zwiększa się na nie popyt. Dlaczego więc, gdy ceny akcji na giełdach spadają, nie ma tylu chętnych do zakupu? Zdaniem ekspertów, o postępowaniu inwestorów w czasie bessy decyduje w dużej mierze czynnik psychologiczny. Nikt nie stosuje racjonalnych zasad inwestowania. Odważniejszych graczy, którzy potrafią wykorzystywać dołki do zakupu, jest zdecydowanie mniej. — Fundusze akcyjne kupują aktualnie przede wszystkim przedstawiciele tzw. smart Money.
Ta grupa wchodzi na rynek wtedy, kiedy ceny są niskie, zanim jeszcze hossa je wywinduje. Doskonale wiedzą, gdzie szukać informacji potrzebnych do oceny poszczególnych funduszy. Reklama nie ma wielkiego wpływu na ich decyzje — mówi Marlena Janota, dyrektor sprzedaży i marketingu w BZ WBK. Czy nie warto więc zamiast kampanii reklamowej przeprowadzić szerokiej akcji edukacyjnej? Zdaniem Michała Paszkowskiego, wicedyrektora marketingu w PKO TFI, edukację trzeba zacząć od uświadamiania, że inwestowanie w fundusze jest długofalowe i wymaga opanowania i spokoju.
— Istnieje duża skłonność do inwestowania na szczycie, kiedy zwyżki są spektakularne, i wycofywania się na dnie, kiedy inwestorzy czują się emocjonalnie wyczerpani ciągłymi stratami. Dlatego tak bardzo ważna jest świadomość, że inwestycje w fundusze powinny być traktowane tak jak inwestycje w ziemię, mieszkania, własne firmy czy kosztowności. Czyli przede wszystkim długofalowe myślenie i niepodejmowanie gwałtownych decyzji — mówi Michał Paszkowski. Nie każdy inwestor gotowy jest na ryzyko.
Wybór funduszu uzależniony powinien być od indywidualnych preferencji i profilu inwestora. Namawianie klientów w czasie dołków na zakup jednostek uczestnictwa funduszy z udziałem akcji jest zdaniem przedstawicieli TFI nieuczciwe. Mimo wszystko nie można wykluczyć ryzyka, że to, co jest tanie, nie stanieje jeszcze bardziej. Frustracja inwestora z powodu strat w takich chwilach może sprawić, że do funduszy i na giełdę już nie wróci. — Spekulowanie co do wyboru „idealnego” momentu na inwestycję wyłamuje się z przyjętych reguł inwestowania. Podobnie spekulowaniem jest wybór, czy teraz jest czas na akcje czy obligacje.
Oczywiście klient ma do tego prawo, ale TFI takich rekomendacji nie wydaje. Odchodzenie od zasad inwestowania na rzecz gry spekulacyjnej, jak uczy doświadczenie, zarówno na naszym młodym rynku kapitałowym, jak i tych bardziej rozwiniętych, zbyt często prowadzi do niekorzystnych wyników dla klientów — mówi Michał Paszkowski.
Ryzyko kluczowe
Przedstawicielka BZ WBK TFI wskazuje również, że kluczowa jest też forma sprzedaży funduszy. — Reklama nie jest jedyną formą dotarcia do klientów z ofertą. Kluczem jest proces sprzedażowy, który uwzględnia cel i horyzont inwestycji oraz poziom akceptacji ryzyka, a także narzędzia takie jak dywersyfikacja, czy uśrednienie ceny nabycia. Te narzędzia w konsekwencji pozwalają skierować zainteresowanie również do funduszy z udziałem akcji — mówi Marlena Janota.
— Zgadzam się, że akcje powinno się kupować, gdy są tanie. Nie mamy jednak pewności, że to już ten moment. Sytuację komplikują problemy, m.in. wysokie zadłużenie państw i brak recepty na ich rozwiązanie. To ma wpływ na ceny akcji. Gdy politycy zdecydują się na podjęcie konkretnych kroków dotyczących ich rozwiązania, a rynek oceni je dobrze, odważne TFI mogą rozpocząć akcje reklamowe zachęcające klientów o wyższej skłonności do ryzyka do inwestycji w fundusze akcyjne — mówi Marcin Billewicz, prezes Copernicus Securities.
KOMENTARZ
Klientów trzeba przekonać wynikami
MAREK PRZYBYLSKI
prezes Aviva Investors TFI
Mamy już w Polsce grono doświadczonych inwestorów, którzy wykorzystują okresy spadków na giełdach do zakupów jednostek funduszy akcyjnych. To ludzie rozumiejący ryzyko, którzy trzymają się strategii mimo emocji towarzyszących spadkom i dużej zmienności na rynkach. Analizują na bieżąco wyniki funduszy i śledzą informacje o sytuacji na rynkach finansowych. Kampanie reklamowe skierowane są tymczasem do szerokiego grona inwestorów oraz tych, którzy dopiero zastanawiają się nad pomnażaniem oszczędności w funduszach.
Reklamy powinny uwzględniać ograniczony poziom zrozumienia ryzyka przez większość odbiorców, dlatego nie jesteśmy przekonani do doraźnych działań typu „kupuj akcje w dołku”. Takie reklamy mogłyby też stać w sprzeczności z wytycznymi KNF i MiFID, według których każdy powinien inwestować w takie aktywa, które odzwierciedlają indywidualny profil ryzyka inwestycyjnego. Do świadomych, aktywnych inwestorów lepiej przemawiają stabilne i dobre wyniki funduszy, ich czytelna strategia oraz profesjonalne rekomendacje i doradztwo.