Edukacja na czas przełomów

Partnerem publikacji jest Akademia Leona Koźmińskiego
opublikowano: 2026-05-22 08:00

O tym, dlaczego umiędzynarodowienie nie jest modą, lecz kompetencją strategiczną, jak sztuczna inteligencja zmienia rolę uczelni i jak Polska rysuje się na mapie globalnej edukacji biznesowej, mówi prof. dr hab. Grzegorz Mazurek, rektor Akademii Leona Koźmińskiego, z którym rozmawia red. Daniel Kucharz.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Żyjemy w czasie silnych napięć geopolitycznych. Z jednej strony od uczelni oczekuje się umiędzynarodowienia, mobilności i otwartości. Z drugiej – coraz mocniej wraca język bezpieczeństwa, lokalności i ochrony własnych interesów. Jak Akademia Leona Koźmińskiego odnajduje się w tej nowej rzeczywistości?

Dr hab. Grzegorz Mazurek, rektor Akademii Leona Koźmińskiego: Nie widzę sprzeczności między lokalnymi korzeniami a globalną otwartością. Przeciwnie – dobra uczelnia musi umieć łączyć jedno z drugim. Nie można odpowiedzialnie kształcić liderów w Warszawie, ignorując to, co dzieje się w Waszyngtonie, Brukseli, Pekinie, Kijowie czy Tel Awiwie. Ale nie można też budować globalności w oderwaniu od miejsca, w którym się działa.

Dla Akademii Leona Koźmińskiego umiędzynarodowienie nigdy nie było deklaracją. To nie jest wyłącznie liczba umów, wyjazdów czy studentów zagranicznych. To sposób myślenia o jakości. Uczelnia biznesowa musi rozumieć, że decyzje menedżerskie, finansowe, prawne czy technologiczne są dziś podejmowane w świecie współzależności. Geopolityka wpływa na łańcuchy dostaw, inwestycje, regulacje, bezpieczeństwo danych, migracje, rynek pracy i zaufanie społeczne.

Dlatego naszym zadaniem nie jest wychowywanie ludzi „oderwanych od kraju” ani ludzi „zamkniętych w kraju”. Naszym zadaniem jest przygotowanie absolwentów, którzy potrafią działać w Polsce, ale rozumieją świat. Którzy są świadomi lokalnych uwarunkowań, ale nie mają kompleksu peryferii.

Sytuacja współczesnej edukacji jest złożona. Obok napięć geopolitycznych mamy drugą wielką zmianę – technologiczną. Sztuczna inteligencja, automatyzacja i robotyka wpływają na sposób pracy, nauki i podejmowania decyzji. Czy uczelnie muszą przygotować się na nowy typ studenta?

Nowy „typ” studenta już jest na uczelni. To osoba, która funkcjonuje w świecie natychmiastowego dostępu do informacji, narzędzi generatywnych, automatyzacji i coraz większej niepewności. Ale kluczowa zmiana nie polega na tym, że student ma dziś więcej technologii. Kluczowa zmiana polega na tym, że sama wiedza przestała być wystarczającą przewagą.

Jeżeli student może w kilka sekund wygenerować podsumowanie, analizę czy prezentację, to uczelnia nie może udawać, że świat się nie zmienił. Musimy uczyć czegoś trudniejszego – rozumienia, interpretowania, weryfikowania, zadawania dobrych pytań, podejmowania odpowiedzialnych decyzji. Sztuczna inteligencja może przyspieszać pracę, ale nie zastąpi osądu, etyki, doświadczenia i odpowiedzialności.

W Akademii traktujemy AI nie jako dodatek do edukacji, lecz jako jedno z najważniejszych środowisk, w których będą funkcjonować nasi absolwenci. Dlatego rozwijamy zarówno programy związane z cyfrową transformacją, jak i praktyczne rozwiązania dla uczelni. Przykładem jest współpraca z Microsoft w zakresie cyfrowej transformacji z AI, obejmująca m.in. wykorzystanie narzędzi takich jak Copilot w pracy edukacyjnej i administracyjnej.

Najważniejsze jest jednak to, że technologia nie zwalnia uczelni z misji humanistycznej. Przeciwnie. Ona tę misję wzmacnia. Im więcej automatyzacji, tym większe znaczenie mają: krytyczne myślenie, odpowiedzialność, współpraca, odporność psychiczna i umiejętność rozmowy z drugim człowiekiem.

Akademia Leona Koźmińskiego od lat mówi o swoim międzynarodowym charakterze. Ale powiedzmy sobie szczerze: globalność bywa pojęciem nadużywanym. Co w praktyce składa się na globalny charakter uczelni?

Globalność trzeba udowodnić. Nie wystarczy powiedzieć, że jest się uczelnią międzynarodową. Trzeba poddać się zewnętrznej ocenie, wejść do globalnych sieci, przyciągać studentów i wykładowców z różnych krajów, prowadzić badania rozpoznawalne poza Polską i tworzyć programy, które odpowiadają na realne wyzwania świata.

W naszym przypadku takim potwierdzeniem jakości są m.in. trzy najważniejsze międzynarodowe akredytacje dla szkół biznesu: EQUIS, AACSB i AMBA. Akademia Leona Koźmińskiego posiada status tzw. Potrójnej Korony od 2012 roku i należy do wąskiego grona szkół biznesu na świecie, które spełniają te standardy.

Drugim wymiarem są rankingi i rozpoznawalność. W rankingu „Financial Times” European Business Schools 2025 Akademia zajęła 42. miejsce w Europie i pozostaje najwyżej notowaną szkołą biznesu w Polsce oraz w Europie Środkowo-Wschodniej. To ważne, bo rankingi nie są celem samym w sobie, ale pokazują, czy uczelnia jest widoczna w międzynarodowym obiegu jakości.

Trzeci wymiar to sieć. Studenci Koźmińskiego mogą korzystać z wymiany akademickiej z ponad 225 uczelniami partnerskimi na sześciu kontynentach, a Akademia należy do Global Network for Advanced Management – sieci czołowych szkół biznesu założonej przez Yale School of Management.

I wreszcie czwarty wymiar – codzienność. Globalność to nie tylko wyjazd za granicę. To także zajęcia po angielsku, międzynarodowe zespoły projektowe, wykładowcy z różnych środowisk, praca na realnych case studies i kontakt z biznesem. Student ma uczyć się funkcjonowania w różnorodnym świecie, zanim jeszcze wejdzie na globalny rynek pracy.

Często mówi się o „uczelni bez granic”. Ale gdzie realnie leży dziś granica polskiego szkolnictwa wyższego? W finansowaniu, regulacjach, mentalności, rozpoznawalności?

Najważniejsza granica często nie leży w budżecie ani w geografii, lecz w wyobraźni. Przez lata w Polsce funkcjonowało przekonanie, że najlepsza edukacja dzieje się gdzie indziej. W Londynie, Paryżu, Bostonie, Singapurze. Tymczasem uczelnia z Warszawy może być pełnoprawnym uczestnikiem globalnej edukacji biznesowej, jeżeli konsekwentnie buduje jakość, sieć i zaufanie.

Naszą siłą jest to, że jesteśmy w Polsce, w Europie Środkowo-Wschodniej, w regionie, który doskonale rozumie transformację, niepewność, przedsiębiorczość, migracje, zmianę instytucjonalną i adaptację do nowych warunków. To są doświadczenia niezwykle ważne dla współczesnej edukacji menedżerskiej.

Granica polskiego szkolnictwa wyższego przesuwa się wtedy, kiedy przestajemy myśleć o sobie wyłącznie jako o odbiorcach globalnych standardów, a zaczynamy je współtworzyć. W Koźmińskim od lat poddajemy się ocenie międzynarodowych instytucji akredytacyjnych, rozwijamy partnerstwa, współpracujemy z biznesem, uczestniczymy w sieciach uczelni i angażujemy się w projekty europejskie. To jest praktyczny sposób przekraczania granic.

Dobre partnerstwa zagraniczne nie polegają na kolekcjonowaniu logotypów. Najlepsze są te, które tworzą realną wartość dla studentów, naukowców i partnerów gospodarczych: wspólne programy, double degree, wymiany, badania, projekty społeczne i technologiczne. Partnerstwo ma sens wtedy, kiedy po obu stronach jest ambicja uczenia się od siebie.

Globalizacja przez lata była fundamentem edukacji biznesowej. Dziś świat jest bardziej podzielony, a gospodarka częściej mówi językiem bezpieczeństwa, interesów narodowych i odporności. Czy model globalnej edukacji nadal ma sens?

Skończyła się prosta, bezkonfliktowa wizja globalizacji. Przez wiele lat zakładano, że świat będzie się stale integrował, handel będzie łagodził konflikty, a wspólne interesy gospodarcze będą wystarczającym spoiwem. Dziś wiemy, że to było zbyt proste założenie.

Ale to nie oznacza końca globalnej edukacji. Oznacza jej dojrzalszy etap. Edukacja globalna nie może dziś polegać na powtarzaniu, że świat jest jedną wielką, otwartą przestrzenią możliwości. Musi uczyć, że świat jest siecią zależności, napięć, interesów, regulacji i ryzyk. Lider przyszłości musi rozumieć zarówno rynki, jak i instytucje. Zarówno technologię, jak i kulturę. Zarówno dane, jak i wartości.

Dlatego globalna edukacja nadal łączy ludzi, ale nie przez ignorowanie różnic. Łączy ich przez uczenie, jak z tymi różnicami pracować. Student, który funkcjonuje w międzynarodowym środowisku, szybciej rozumie, że jego perspektywa nie jest jedyną możliwą.

W biznesie coraz częściej wygrywają nie ci, którzy mają najwięcej informacji, lecz ci, którzy potrafią działać w złożoności. Globalna edukacja ma przygotowywać właśnie do tego: do podejmowania decyzji w świecie, który nie jest już prostą mapą ekspansji, ale dynamicznym układem ryzyk, szans i odpowiedzialności.

Dzisiejsi studenci będą w przyszłości wpływać na losy firm, instytucji, a może szerzej – świata. Jaki problem powinna pomóc im zrozumieć uczelnia już teraz?

Powinni zrozumieć, że największe wyzwania świata nie mieszczą się w jednej dyscyplinie. Nie da się odpowiedzialnie mówić o sztucznej inteligencji bez prawa, etyki, zarządzania i psychologii. Nie da się mówić o klimacie bez finansów, polityki publicznej i modeli biznesowych. Nie da się mówić o bezpieczeństwie bez technologii, geopolityki i zaufania społecznego.

Przyszłość edukacji polega na uczeniu ludzi łączenia kropek. Liderzy przyszłości będą musieli rozumieć systemy, a nie tylko pojedyncze narzędzia. Będą musieli widzieć konsekwencje decyzji – biznesowe, społeczne, technologiczne i środowiskowe.

Właśnie dlatego rozwijamy programy, które odpowiadają na nowe realia, takie jak Master in Global Leadership and Geopolitics. To program łączący zarządzanie strategiczne, geopolitykę i zarządzanie ryzykiem, przygotowujący liderów do działania w środowisku niepewności, ryzyk geopolitycznych i zmienności regulacyjnej.

Uczelnia dziś powinna pomóc studentom zrozumieć odpowiedzialność za wpływ. Nie tylko za własną karierę, firmę czy wynik finansowy, ale za skutki decyzji podejmowanych w świecie, w którym technologia, biznes i społeczeństwo są ze sobą nierozerwalnie połączone.

Partnerem publikacji jest Akademia Leona Koźmińskiego