Polska ma wiele do nadrobienia w zakresie cyfryza- cji. Realizacja projektów związanych z unowocześnianiem państwa nie może jednak zawieszać wolnego rynku. Tymczasem autorzy ministerialnego programu „E-podręczniki kształcenia ogólnego” zdają się o tym nie pamiętać. Do projektu zaprosili kilka publicznych uczelni wyższych, nie bacząc, że nosi to znamiona praktyk zakazanych. Mamy do czynienia z porozumieniem ograniczającym konkurencję na rynku podręczników szkolnych, od dwóch dekad kształtowanego przez wydawców prywatnych. Efektem programu ma być zmniejszenie rynku odpłatnych podręczników książkowych o 40 proc., chociaż wspomniani wydawcy udostępniają również usługi cyfrowe.
Wkraczanie państwa w struktury wolnego rynku zawsze budzi obawy. Nawet najszlachetniejsze intencje nie zwalniają urzędników od poszanowania prawa. Czy za złamanie przez uczestników podręcznikowego e-programu przepisów antymonopolowych resort edukacji weźmie na siebie odpowiedzialność?
BEATA KUCZEK-MARUTA
radca prawny, kancelaria Kuczek-Maruta