- Jak dotąd inwestorzy pozostają zahipnotyzowani przez prezesa Tesli – stwierdził Einhorn. – Sceptycznie oceniamy zdolność wprowadzenia przez spółkę modelu 3 na rynek masowy w ilości i z marżą, która uzasadniałaby obecną wycenę Tesli – dodał.

Akcje Tesli zdrożały o prawie 50 proc. w tym roku. Jej wartość rynkowa w pewnym momencie przekraczała wartość Forda i General Motors. Einhorn, akcjonariusz drugiej ze spółek, stracił stawiając na spadek kursu Tesli. Od miesięcy przekonuje, że producent aut elektrycznych jest przewartościowany na giełdzie.
- Entuzjazm dla Tesli i innych akcji objętych obecnie bańką przypomina bańkę spekulacyjną dotkomów z marca 2000 roku – stwierdził Einhorn. – Tak jak było wówczas, „byki” odrzucają konwencjonalne metody wyceny dla grupy spółek, które mogą tylko drożeć. Choć nie wiemy dokładnie kiedy bańka pęknie, w końcu do tego dojdzie – dodał.