Ekodyrektywa zablokuje inwestycje

opublikowano: 15-02-2013, 00:00

Bruksela chce zmienić przepisy środowiskowe. Dla Polski oznacza to groźbę niewykorzystania unijnych dotacji. Zahamowane będą też projekty, których Unia Europejska nie dotuje

Z zakończonego niedawno unijnego szczytu budżetowego polscy politycy wrócili z tarczą. Wynegocjowali na inwestycje w latach 2014- 20 ponad 300 mld zł.

— Jeśli jednak Parlament Europejski zmieni dyrektywę dotyczącą przeprowadzania ocen oddziaływania na środowisko (OOŚ), większości projektów nie uda się zrealizować, a unijne dofinansowanie nie zostanie w pełni wykorzystane — alarmuje Janusz Mikuła, ekspert w dziedzinie środowiska i były wiceminister rozwoju regionalnego. Bruksela planuje zmienić środowiskową dyrektywę, a Janusz Mikuła przygotowuje analizę proponowanych zmian dla Komitetu Regionów, czyli organu reprezentującego samorządy Unii Europejskiej. Wkrótce bowiem rozpoczną się konsultacje dotyczące projektu. Już dziś wiadomo jednak, że za zmianą prawa są m.in. Włosi i Francuzi, przeciw natomiast Niemcy i Polacy.

20 miesięcy postoju

Najwięcej kontrowersji budzi wydłużenie w nowej dyrektywie terminów związanych z przyrodniczymi konsultacjami i wydawaniem decyzji oraz wprowadzenie obowiązku akredytacji specjalistów z zakresu oceny oddziaływania inwestycji na środowisko.

— Może się okazać, że na decyzję środowiskową będziemy czekać 20 miesięcy, a nawet dłużej. W efekcie projekty, które nie uzyskają decyzji środowiskowych przed wdrożeniem w Polsce nowych przepisów, będą podlegały nowym regulacjom. A znając skłonność urzędów do wydłużania procedur, możemy spodziewać się, że realizacja wielu inwestycji skumuluje się w okresie, kiedy będzie się kończyć unijna perspektywa — mówi Janusz Mikuła.

Kolejną barierą jest konieczność utworzenia nowego zawodu — akredytowanych ekspertów środowiskowych. Bruksela chce, by to oni przygotowywali raporty dotyczące oceny inwestycji na środowisko. Tych jednak nie ma, bo dopóki Parlament Europejski nie zmieni przepisów: nie można wdrożyć aktów prawnych, dzięki którym powstanie nowa profesja. Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD), który negatywnie opiniuje nowelizację unijnej dyrektywy, podkreśla, że Bruksela planujeprzyjąć ją w połowie 2014 r., a kraje członkowskie powinny wdrożyć zmienione przepisy do połowy 2016 r. Wszystkie analizy środowiskowe, które w drugim z wymienionych terminów nie będą napisane przez akredytowanych ekspertów i zatwierdzone przez środowiskową administrację, trzeba będzie wyrzucić do kosza i przygotować od nowa.

„Przyjmując założenie, iż ostateczne zakończenie postępowania w sprawie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach statystycznie trwa w przypadku inwestycji mieszkaniowych i wielkopowierzchniowych 8-10 miesięcy, inwestorzy powinni mieć możliwość zatrudnienia akredytowanych ekspertów do napisania raportu w połowie 2015 r. (…) W konsekwencji regulacje dotyczące akredytowanych ekspertów powinny wejść w życie odpowiednio wcześniej, aby faktycznie na rynku pracy pojawili się przedstawiciele nowego zawodu na tyle liczni, aby zastąpić osoby zajmujące się obecnie pisaniem raportów” — napisano w opinii PZFD.

Eksperci związku wskazują jednak, że jeśli Bruksela zatwierdzi nową dyrektywę najwcześniej za rok, to nie ma szans, by w Polsce do połowy 2015 r. stworzyć ramy prawne dotyczące wprowadzenia tego zawodu. Przestrzegają przed paraliżem związanym z wydawaniem decyzji środowiskowych. Dlatego też eksperci związku obawiają się zahamowania inwestycji.

„Polski ustawodawca może nie być w stanie na czas implementować dyrektywy. (…) Zagrożone jest pozyskanie przez inwestorów dofinansowania projektów z publicznych środków wspólnotowych. Może to doprowadzić do wstrzymania wielu projektów i zahamowania rozwoju” — czytamy w konkluzji oceny PZFD.

Zahamowane mogą być zresztą nie tylko projekty unijne, ale także wszelkie inne inwestycje wymagające OOŚ. PZFD przestrzega, że nowe przepisy znacznie spowolnią i utrudnią budowę osiedli mieszkaniowych i obiektów wielkopowierzchniowych.

Rząd także jest sceptyczny wobec rychłej implementacji nowych przepisów, które uważa za zbyt ogólne i niejasne.

Za, a nawet przeciw

— Rozwiązania proponowane w projekcie zmierzają do podniesienia jakości ochrony środowiska i generalnie należy je uznać za pozytywne. Jednak obecnie nie jest możliwa ich akceptacja z uwagi na niejasność zaproponowanego brzmienia przepisów, a przede wszystkim wątpliwości, jakie wywołują projektowane zmiany w kontekście ich wdrażania do prawa polskiego — uważa Stanisław Gawłowski, sekretarz stanu w resorcie środowiska.

Zapowiedział rozmowy z przedstawicielami Brukseli, które pozwolą wyjaśnić wątpliwości polskich urzędników, przedsiębiorców oraz ekspertów.

28 mld EUR Tyle z Funduszu Spójności przeznaczono w obecnej perspektywie finansowej UE na projekty infrastrukturalne i środowiskowe, w większości wymagające przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Nie wiadomo jeszcze, ile na tego typu inwestycje przypadnie w nowej perspektywie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu