Ekoenergetyka szykuje skok w świat

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2022-03-30 20:00

Ładowarki do elektryków będą schodzić z taśmy tysiącami i sprzedawać się w całej Europie. Taką wizję ma Ekoenergetyka, wspierana przez Enterpise Investors i Zbigniewa Jagiełłę.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • w co Ekoenergetyka zainwestuje pozyskane miliony
  • jak zorganizuje sprzedaż
  • ile będzie produkować
  • jak widzi przyszłość rynku
  • a jak ten rynek widzi ekspert

Zielonogórska Ekoenergetyka, produkująca stacje szybkiego ładowania aut elektrycznych, zrobiła kapitałowy skok naprzód. Fundusz Enterprise Investors (EI) zainwestował w nią ponad 200 mln zł, obejmując akcje nowej emisji, i ma teraz blisko połowę kapitału spółki.

Plany świeżych partnerów są globalne, a prognozy rynkowe zachęcające.

Dobra chemia to klucz

- Zamknięcie transakcji z Enterprise Investors już za nami, a pieniądze wpłynęły na konto – mówi Bartosz Kubik, współzałożyciel Ekoenergetyki.

Założyciele Bartosz Kubik i Maciej Wojeński wciąż są akcjonariuszami spółki, z kolei Polfarmex, który został akcjonariuszem Ekonergetyki w 2018 r., już nim nie jest.

Zejście się z funduszem inwestycyjnym nie było wcale opcją oczywistą, choć Ekoenergetyka szukała finansowania, chcąc szybciej rosnąć.

- Rozważaliśmy giełdę, ale na nią jest jednak zbyt wcześnie, rozważaliśmy też obligacje, ale nie chcieliśmy zwiększać zadłużenia, stanęło w końcu na funduszu. Przez rok odbyliśmy mnóstwo spotkań, które często nie napawały optymizmem. Czuliśmy, że nasi rozmówcy mieliby chęć ingerować w operacje firmy, produkty czy technologię, a dla nas ważna jest niezależność. Tak było, aż poznaliśmy ludzi z EI. Pojawiła się chemia, zaufanie, a ich oferta okazała się atrakcyjna. Zmienili moje podejście do funduszy – mówi Bartosz Kubik.

Czuł, wierzył i się doczekał.
Czuł, wierzył i się doczekał.
Bartosz Kubik mówi, że zawsze chciał budować międzynarodową organizację technologiczną. Nigdy nie pracował na etacie, a przez pierwsze 7-8 lat wielokrotnie przeprowadzał firmę przez “dolinę śmierci”. - Czułem jednak, że elektromobilność w końcu się rozwinie. Dziś widzę w świecie niedobór firm zaspokajających potrzeby tego sektora – mówi współzałożyciel Ekoenergetyki.

Wsparcie od bankowca

Transakcja zaowocowała przemodelowaniem rady nadzorczej i zarządu. Bartosz Kubik został prezesem, a Maciej Wojeński przeszedł z zarządu do rady nadzorczej. Do nadzoru dołączył również Zbigniew Jagiełło, były wieloletni prezes banku PKO BP.

- Wesprze nas w rozwoju współpracy z koncernami międzynarodowymi – podkreśla Bartosz Kubik.

Prezes zapowiada teraz pracę nad przygotowaniem procesów, produktu oraz struktur sprzedażowych Ekoenergetyki do bardzo intensywnego wzrostu. Siostrzana sieć Ekoen, oferująca usługi szybkiego ładowania, będzie rozwijana równolegle. Nad planem rozwoju biznesu taksówkarskiego Evity trzeba zaś się zastanowić, szczególnie nad ekspansją do kolejnych miast.

Cel to czołówka

- Nasza nowa strategia zakłada wejście do pierwszej trójki światowych graczy na rynku producentów stacji szybkiego ładowania – zapowiada Bartosz Kubik.

Informuje, że obecnie Ekoenergetyka ma znaczący udział w rynku stacji szybkiego ładowania autobusów. Jej urządzenia pracują w większości europejskich stolic, np. w Berlinie, Paryżu i Warszawie. Intensywnie rozwija się też na rynku stacji szybkiego ładowania samochodów osobowych i ciężarowych.

- Przykładem może być otrzymanie zamówienia na kilkaset stacji ultraszybkiego ładowania dla sieci Ionity – podkreśla Bartosz Kubik.

Firma inwestuje też we własne ośrodki badawczo-rozwojowe.

- Posiadamy, naszym zdaniem, najsilniejsze i najlepiej wyposażone laboratorium badawcze w obszarze elektromobilności w Europie. Zaawansowanie technologiczne urządzeń jest niewątpliwe naszą przewagą – uważa Bartosz Kubik.

Jak z taśmy

Skok biznesowy Ekoenergetyki będzie możliwy dzięki wystandaryzowaniu i unifikacji ładowarek.

- Dziś 80 proc. naszych kontraktów obejmuje rozwiązania szyte na miarę. Ich udział w puli przychodów się zmniejszy, ale usługa spersonalizowana pozostanie w ofercie – mówi Bartosz Kubik.

Plan wymaga inwestycji w produkcję, bo z poziomu 1,4 tys. ładowarek wyprodukowanych w 2021 r. Ekoenergetyka chce w ciągu dwóch lat dojść do mocy produkcyjnych rzędu 10 tys. sztuk rocznie. W tym celu wybuduje w Zielonej Górze nowe hale produkcyjne, a w perspektywie trzech lat zastanowi się nad uruchomieniem produkcji za granicą.

- Naturalnym rynkiem mogą być Stany Zjednoczone – przewiduje Bartosz Kubik.

W grupie Ekoenergetyki jest również szczecińska spółka mPower, pracująca nad napędami do aut elektrycznych.

- Pierwsze rozwiązania zostały już uruchomione w laboratoriach. Do 2023 r. będziemy prowadzić testy, a w 2024 r. produkt powinien wejść do sprzedaży – zapowiada Bartosz Kubik.

Trwają też prace nad magazynami dla energetyki zawodowej.

Tkanie sieci

Osobnym wyzwaniem będzie sprzedaż. Ekoenergetyka już zaczęła tworzyć struktury dystrybucyjne i serwisowe w całej Europie, zdolne sprzedać 10 tys. ładowarek rocznie.

- Dziś nasza sieć sprzedawców obsługuje segment autobusów elektrycznych, teraz dołożymy do tego rynek samochodów osobowych i ciężarowych – mówi Bartosz Kubik.

Wyzwanie jest potężne, skoro 80 proc. przychodów Ekoenergetyki ma pochodzić z eksportu.

- Możliwe też, że ekspansja zagraniczna będzie wymagała zmiany nazwy, ale na razie nie uruchamiamy tego procesu. Lepiej to zrobić bez pośpiechu, ale dobrze – uważa założyciel firmy.

Sto osób co rok

Wskaźniki finansowe Ekoenergetyki też mają rosnąć.

- W 2021 r. nasze obroty były bliskie 200 mln zł. Planujemy zwiększać je co roku co najmniej o połowę – deklaruje Bartosz Kubik.

Zeszłoroczna EBITDA sięgnęła 24 mln zł. Spółka zatrudnia dziś blisko 500 osób i co roku zamierza zwiększać tę liczbę o około 100.

Przedsiębiorcy, do roboty

Ambicje Ekoenergetyki są spójne z perspektywami rynkowymi. Bartosz Kubik podkreśla, że rynek elektromobilności rośnie, a pandemia ten wzrost przyśpieszyła.

- Na polskich konferencjach branżowych wciąż jednak słychać sceptyków, dlatego przestaję ostatnio na nie jeździć. Ile można słuchać tych samych wątpliwości związanych z recyklingiem baterii, brakiem metali ziem rzadkich albo tym, czy sieć energetyczna wytrzyma. Międzynarodowe koncerny inwestują miliardy w elektromobilność, bo to przebadały i podliczyły. Tymczasem w Polsce przedsiębiorcy zajmują się krótkowzrocznym i bezsensownym komentowaniem. Mamy pozostać krainą diesli? – oburza się szef Ekoenergetyki.

Przekonuje, że Polska powinna inwestować w elektromobilność właśnie teraz.

- Zanim Niemcy wypchną ze swojego rynku kolejne stare i tanie diesle, które Polacy będą chętnie kupować – alarmuje Bartosz Kubik.

Zrozumienia tego trendu oczekuje od przedsiębiorców, a nie od państwa.

- Mądrzy przedsiębiorcy przekonają przecież państwo do stworzenia mądrej legislacji – zachęca biznesmen.

Popyt na ładowarki przekracza oczekiwania
Maciej Mazur
Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych

Z każdej strony słyszymy dziś, że klienci czekają na ładowarki tygodniami, miesiącami. Popyt przekracza wszelkie oczekiwania, zarówno w Polsce, jak i innych krajach Europy. Podaż ograniczana jest z kolei przez kryzys na rynku półprzewodników.

Ładowarki to rynek przyszłości. W Polsce mamy dziś blisko 4 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania, a potrzeby tego rynku szacujemy na ponad 40 tys. Samochodów elektrycznych jest ponad 20 tys., a w 2025 r. będzie już 300 tys.

Ekoenergetyka działa w segmencie szybkiego i ultraszybkiego ładowania, który przyciąga setki milionów euro i będzie się rozwijał szczególnie dynamicznie.

Wodór zawsze w przyszłości

W wodór w elektromobilności szef Ekoenergetyki nie wierzy.

- Poza kilkoma wyjątkami pójdzie w odstawkę. Był, jest i będzie paliwem przyszłości, a jeden z japońskich koncernów samochodowych w końcu będzie musiał uznać wyższość technologii bateryjnych nad wodorowymi – konkluduje Bartosz Kubik.