Ekologiczne protesty stopują budowę spalarni

Katarzyna Kapczyńska, Anna Pronińska
opublikowano: 2011-12-21 00:00

Polska nie radzi sobie z inwestycjami w utylizację odpadów. Jeśli to się nie zmieni, straci unijne dotacje

6 mld zł — na tyle szacowane są inwestycje w budowę spalarni w Polsce do 2015 roku. Lwią część tej kwoty stanowią unijne dotacje. Problem w tym, że realizację projektów mogą pokrzyżować protesty ekologiczne i sądowe batalie.

— Regionalnym dyrekcjom ochrony środowiska wiele miesięcy — a niekiedy nawet dwa lata — zajęło wydanie decyzji środowiskowych. Wiele z nich zostało jednak zaskarżonych i sprawy znajdują się w sądach administracyjnych. Nawet jeśli rozstrzygnięcia będą pomyślne, to na etapie pozwoleń na budowę trzeba będzie wykonać powtórne oceny oddziaływania inwestycji na środowisko, więc sytuacja się powtórzy — uważa Janusz Mikuła, ekspert w dziedzinie ekologii i funduszy unijnych, wiceminister rozwoju regionalnego w rządach PiS i PO.

Wypalą dwa?

Przygotował analizę, z której wynika, że w obecnej perspektywie unijnej, czyli do 2015 r., prawdopodobną szansę realizacji mają tylko spalarnie w Poznaniu (finansowana z funduszy prywatnych i unijnych — tzw. hybrydowe PPP) i Krakowie (zostanie zbudowana przez samorządową spółkę). A pozostałe?

— Jeśli nie zostaną zbudowane w terminie, Polska straci unijne dofinansowanie. Może więc lepiej przesunąć unijne dofinansowanie na inne inwestycje, na przykład budowę wodociągów i kanalizacji, a spalarnie zbudować w modelu publiczno-prywatnego partnerstwa (PPP) albo w systemie koncesji dla prywatnego operatora — dodaje Janusz Mikuła. Resort rozwoju regionalnego na razie nie chce o tym słyszeć.

— Istnieje możliwość przesunięcia pieniędzy ze spalarni na inne cele, ale obecnie nikt tego nie rozważa. Chcemy zrealizować projekty spalarniowe — mówi Krzysztof Siwek, dyrektor w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (MRR), zajmujący się projektami PPP. Tymczasem zagraniczne koncerny, biorące udział w przetargach na budowę spalarni, oraz miejskie samorządy coraz częściej szukają specjalistów z dziedziny PPP.

— Podjęliśmy współpracę z jednym z niemieckich koncernów. Kontaktowali się z nami także samorządowcy ze Śląska, zainteresowani PPP na spalarniowym rynku — mówi jeden ze specjalistów, do tej pory zaangażowany w projekty autostradowe.

Hybrydowe mają wzięcie

Krzysztof Siwek zapewnia jednak, że z obecnie prowadzonych projektów spalarni żaden nie będzie wstrzymywany.

— Może natomiast dojść do sytuacji takiej jak w Łodzi czy Koszalinie, gdzie sprawy szły wolno i dlatego projekty przesunięte zostały na listę rezerwową — dodaje Krzysztof Siwek.

W tych miastach już przesunięto unijne dotacje na inwestycje w wodociągi i kanalizację, a budowę spalarni zaplanowano sfinansować z funduszy unijnych na lata 2014-20, ale pod uwagę brane jest też PPP albo połączenie funduszy unijnych z prywatnymi. Krzysztof Siwek uważa, że ostatni z wymienionych modeli może zyskać dużą popularność, ale w przyszłej unijnej perspektywie.

— Zaczynamy dyskusję. Jest jeszcze wiele miejsc, gdzie powstaną spalarnie. Budowę rozważa Gdańsk, Łódź, Koszalin, Polska wschodnia (Lublin), na pewno południowa, gdzie poza Krakowem w tej perspektywie finansowej nie ma innego projektu. Spalarnie mogą powstać w Rzeszowie, we Wrocławiu, na Górnym Śląsku. To mogą być zakłady o mocach przerobowych 100-250 tys. ton rocznie — wylicza dyrektor w MRR.