Ekonomiczny sukces Clintona pogrzebał mity reaganomiki

Stanisław Albinowski
opublikowano: 03-11-2000, 00:00

Ekonomiczny sukces Clintona pogrzebał mity reaganomiki

Mało kto pamięta dziś nastroje amerykańskie z roku 1992, po 12 latach rządów republikańskich. Euforia z powodu zwycięskiej wojny o Kuwejt w 1991 r. szybko minęła, natomiast zagrożenia ekonomiczne — wprost przeciwnie. Ronald Reagan i jego następca George Bush pozostawili po sobie 4 biliony dolarów długu federalnego, to jest ponad 4 razy więcej od zadłużenia, jakie narosło pod rządami wszystkich poprzednich prezydentów USA. Razem z zobowiązaniami przedsiębiorstw i gospodarstw domowych zadłużenie w Stanach Zjednoczonych osiągnęło 14 bilionów USD, co równało się 80 proc. majątku narodowego brutto.

A DO TEGO: recesja lat 1990-91, wzrost bezrobocia, spadek dochodów realnych klasy średniej, osłabienie pozycji dolara. „Problemy są tak skomplikowane, że w ciągu następnych 10 lat nikt nie zdoła ich rozwiązać” — Allen Sinai, naczelny ekonomista Boston Co., wyrażał ówczesne przekonanie kół finansowych. A jednak!

W ROKU 1992 wybory wygrał demokrata Bill Clinton, 46-letni polityk z Arkansas, z wykształcenia prawnik. W kampanii wyborczej obiecywał Amerykanom to, co w oczach republikańskiego establishmentu uchodziło za grzech pierworodny — mianowicie zwiększenie aktywności gospodarczej państwa.

MIMO KŁÓD rzucanych mu pod nogi przez republikanów, mimo spektakularnych potknięć, Clinton zdołał osiągnąć niebywały sukces. Przede wszystkim zlikwidował rosnące od 30 lat deficyty budżetowe poprzedników, a w roku 2000 doprowadził do nadwyżki budżetowej wysokościÉ 237 mld USD! Dokonał tego — wbrew republikanom — przy wzroście nakładów na szkolnictwo i cele socjalne z 619,3 do 1087,4 mld USD, czyli z 50 proc. wydatków federalnych w 1990 r. do 62,5 proc. w roku 1998.

PODCZAS prezydentury Clintona gospodarka USA rosła w wysokim tempie 3,33 proc. średniorocznie. Stopa inflacji oscylowała między 0,9 a 2,2 proc. Indeks Dow Jonesa wzrósł (nadmiernie!) z 3300 do 11000 punktów. Bezrobocie spadło do 4 proc., co w praktyce oznacza pełne zatrudnienie. Relacja zadłużenia gospodarstw domowych do dochodów jest jednak nadal za wysoka, a koszt obsługi długu federalnego ogranicza możliwości jeszcze ambitniejszej polityki gospodarczej. Na rynku światowym dolar odzyskał pozycję dominującą. Podkreślenia wymaga wreszcie fakt, że w erze Clintona, przy wzroście aktywności gospodarczej państwa, udział wydatków federalnych w PKB spadł z 22,5 do 19,7 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław Albinowski

Polecane