Ekonomiści nie podzielają optymizmu inwestorów

opublikowano: 20-01-2021, 20:00

Ekonomistom rynkowym ewidentnie brakuje przekonania, że w ciągu kilku miesięcy może dojść do przełomu w gospodarce i bardzo szybkiego nadrabiania strat po recesji.

Wyniki najnowszej Ankiety makroekonomicznej, która jest ciekawym, cokwartalnym zestawieniem przewidywań profesjonalnych prognostów, wskazują, że większość z nich nie wierzy, by polska gospodarka mogła osiągnąć w tym roku wzrost gospodarczy wyższy niż 4 proc. To wskazuje, że analitycy generalnie nie podzielają optymizmu inwestorów, widocznego na rynku finansowym. Moim zdaniem w tych prognozach za dużo jest ostrożności.

NBP regularnie zbiera prognozy od ok. 20 zespołów analitycznych – głównie bankowych i akademickich. Medianowa prognoza wzrostu PKB na 2021 r. w ankiecie zakończonej na początku stycznia wynosi 3,9 proc., podczas gdy jeszcze na początku października wynosiła 4,2 proc. Na rok 2022 prognoza wynosi obecnie 4 proc., podczas gdy na początku października wynosiła 3,6 proc. Łącznie więc wynikająca z ankiety ścieżka PKB nie uległa zmianie. To trochę zaskakujące.

Między październikiem a styczniem wydarzyło się wiele rzeczy. Epidemia COVID-19 w Polsce pokazała zabójczą moc - pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar i doprowadziła do stagnacji gospodarki. Jednocześnie jednak zaskakująco pozytywne okazały się wyniki prac nad szczepionkami. Dwie duże firmy wprowadziły na rynek szczepionki o wysokiej efektywności, a bardzo możliwe, że takich firm będzie więcej. Są też szczepionki o umiarkowanie wysokiej efektywności i będzie ich zapewne jeszcze więcej.

Inwestorzy finansowi bardziej docenili pozytywne informacje z czwartego kwartału niż przestraszyli się negatywnych. W ostatnich paru miesiącach bardzo mocno rosły ceny akcji spółek z sektorów, które są wrażliwe na epidemię – handlu detalicznego, bankowości, transportu lotniczego itp. Ta kompozycja sektorowa zmian cen akcji pokazuje, że w giełdowej hossie jest coś więcej niż tylko efekt luźnej polityki pieniężnej i fiskalnej – jest też efekt oczekiwań na szybsze zakończenie kryzysu epidemicznego.

Tego optymizmu nie widać jednak za bardzo w prognozach PKB dla Polski. Wprawdzie wzrost gospodarczy na poziomie 3,9 proc. to mógłby być całkiem solidny wynik, ale nie w rok po epokowej recesji. Taki wynik będzie oznaczał, że kryzys epidemiczny wyrządził polskiej gospodarce trwałe straty w wysokości ok. 5 proc. PKB, czyli 100 mld zł. O mniej więcej tyle aktywność gospodarcza będzie niższa od poziomu, który prawdopodobnie byliśmy w stanie osiągnąć gdyby nie epidemia. I przewidywania z Ankiety Makroekonomicznej wskazują, że tych strat nie nadrobimy nawet w kolejnym roku.

Sądzę, że ostatecznie wyniki gospodarki mają szansę być lepsze – jestem po stronie tych, którzy są powyżej mediany prognoz. Nie wiem oczywiście, czy to będzie już w tym roku, czy przyszłym, ale uważam, że przy ogromnym wsparciu fiskalnym państwa dla firm jesteśmy w stanie wrócić na przedkryzysową ścieżkę PKB lub przynajmniej w jej pobliże. Epidemia to kryzys bardzo bolesny, ale z natury rzeczy przejściowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane