Ekonomiści: rząd jest na bakier z matematyką

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 10-07-2013, 00:00

Prawdziwy koszt OFE jest kilkakrotnie mniejszy, niż podaje raport przyjęty przez Radę Ministrów — twierdzą eksperci.

Według przedstawionego w czerwcu rządowego raportu na temat systemu emerytalnego, OFE generują dużą część długu publicznego. Gdyby nie koszt, jakim jest dla budżetu składka do OFE, nasz dług byłby — zdaniem rządu — aż o 17,5 pkt proc. PKB niższy. Z rządową teorią nie zgadza się jednak część ekonomistów.

Zobacz więcej

FOT. RGB Stock

Według Mirosława Gronickiego, byłego ministrafinansów, oraz Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, rząd w swoich obliczeniach potężnie się myli. Zawyża koszt OFE dwu— lub nawet trzykrotnie.

— Rząd popełnia ogromny błąd metodologiczny. Liczy jedynie bezpośrednie skutki funkcjonowania OFE, a zupełnie nie bierze pod uwagę pośrednich korzyści. To bardzo nieuczciwe podejście — mówi Janusz Jankowiak.

Rząd policzył, jak wyglądałby dług publiczny, gdyby nie trzeba było przekazywać składki do OFE (8-26 mld zł rocznie). Efekt — zadłużenie kraju na koniec roku wyniosłobynie 55,6 proc. PKB, lecz 38,1 proc. Mielibyśmy dług niższy niż Czechy — twierdzi. Te wyliczenia nie biorą jednak pod uwagę tzw. efektów mnożnikowych.

— Składka do OFE to realne pieniądze, które popłynęły do gospodarki. Zasiliły np. kapitały spółek giełdowych, które dzięki temu mogły odważniej inwestować, co napędzało wzrost gospodarczy i generowało dodatkowe przychody podatkowe dla budżetu państwa. Studenci uczą się o efektach mnożnikowych w pierwszym miesiącu zajęć z makroekonomii, a rząd zupełnie je pominął — mówi Mirosław Gronicki.

Duet ekonomistów spróbował oszacować, jaki jest realny (uwzględniający skutki pośrednie) wpływ OFE na finanse publiczne. Według ich wyliczeń, koszt drugiego filara to tylko 4,8-10,4 proc. PKB (w zależności od przyjętej metodologii).

— Szczegółowe oszacowanie pośrednich skutków OFE dla gospodarki i finansów publicznych jest bardzo trudne, dlatego nie upieramy się przy żadnej konkretnej kwocie, podajemy przedział. Ale nawet przy skrajnie pesymistycznych założeniach koszt OFE jest znacznie mniejszy, niż próbuje nam wmówić rząd — mówi Janusz Jankowiak.

Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan, przypomina, że to już kolejna pomyłka merytoryczna wytknięta przez ekonomistów autorom rządowego raportu. Wcześniej prof. Marian Wiśniewski z Uniwersytetu Warszawskiego wskazał błędy w obliczeniach stóp zwrotu z OFE.

— Student, który pomyliłby średnią arytmetyczną z geometryczną, dostałby ocenę niedostateczną. W rządowych analizach takie elementarne błędy nie mają prawa się zdarzać — mówi Jeremi Mordasewicz.

Za granicę po schodach

Rząd zaproponował sposób na spełnienie wymogu Komisji Europejskiej (KE), aby OFE mogły inwestować poza Polską. Według projektu ustawy, limit pieniędzy lokowanych przez fundusze za granicą byłby podnoszony stopniowo. W 2014 r. do 10 proc., w 2015 r. — 20 proc., a w 2016 r. — do docelowego poziomu 30 proc. W uzasadnieniu autorzy projektu przekonują, że taki trzyletni okres przejściowy jest rozwiązaniem kompromisowym między interesem przyszłych emerytów a żądaniami KE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu