Ekoprawnik zwany ekoszantażystą

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-08-12 00:00

Zła sława go przerosła. Michał Tarka i jego fundacja Czysta Energia narazili się już tylu firmom, że postanowili złagodnieć

Oto jeden z najbardziej znienawidzonych ekoprawników w Polsce. Michał Tarka, lat 33, założyciel poznańskiej kancelarii T-Legal oraz fundator organizacji Czysta Energia. „Bardzo grzeczny szantażysta” — pisał o nim Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

NOWE, ŁAGODNE
 WCIELENIE:
 Oskarżany o próby
 szantażu Michał
 Tarka przyznaje
 tylko, że mógł być
 zbyt agresywny.
 Nie spodziewał się
 jednak tak silnych
 ataków, a te szkodzą
 jego fundacji Czysta
 Energia. Postanowił
 więc złagodnieć.
 [FOT. TR]
NOWE, ŁAGODNE WCIELENIE: Oskarżany o próby szantażu Michał Tarka przyznaje tylko, że mógł być zbyt agresywny. Nie spodziewał się jednak tak silnych ataków, a te szkodzą jego fundacji Czysta Energia. Postanowił więc złagodnieć. [FOT. TR]
None
None

„Takim procederem powinny się zainteresować odpowiednie służby” — uważa Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej. „Nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego” — odcinają się organizacje ekologiczne. Michał Tarka ma dosyć i zmienia sposób działania. Czy odzyska dobrą reputację?

Zaczęło się od klienta

Zanim Michał Tarka dał się we znaki inwestorom energetycznym, zajmował się podatkami i prawem administracyjnym. W 2009 r. wziął się za rozkręcanie własnej kancelarii — T-Legal. Niedługo później, kiedy w Polsce zaczęło pachnieć łupkami, pojawili się u niego amerykańscy inwestorzy z tej branży. Prawnik doradzał im, żeby przyjęli wysokie standardy ekologiczne i społeczne, bo tylko to umożliwi realizację inwestycji.

— Już wtedy widać było przecież trend do zaostrzania legislacji na poziomie unijnym. Na takie projekty trzeba patrzeć długoterminowo — tłumaczy Michał Tarka. Wtedy, jak twierdzi, skrystalizowała się jego misja.

— Moim celem była rozmowa o ustanowieniu możliwie wysokich standardów prawnych i środowiskowych wydobywania gazu ze źródeł niekonwencjonalnych. Bo to da dwa efekty: po pierwsze, środowisko i społeczeństwo będą chronione, a po drugie, inwestycje w tym sektorze będą miały szansę na rozwój, nie dając podstaw do protestów ekologicznych — tłumaczy Michał Tarka. Tak narodziła się fundacja Czysta Energia. Jej fundatorem jest Michał Tarka.

Metody się nie spodobały

Czysta Energia zaczęła działać w styczniu 2012 r., przystępując do licznych postępowań w sprawie wydania pozwoleń środowiskowych, głównie inwestorom poszukującym gazu i ropy. Już latem wokół jej metod zaczęło dymić.

Jedna z firm poszukiwawczych pokazała nam przedstawioną jej przez Czystą Energię propozycję umowy na wykonanie analiz. Miała temu towarzyszyć sugestia, że w razie odmowy fundacja zaangażuje się w postępowanie środowiskowe — przeciwko tej firmie.

Tuż potem skarżyć się zaczęły firmy wiatrowe. Opowiadały nam o spotkaniach, w których uczestniczyli Michał Tarka oraz przedstawiciele Instytutu Kajetana Koźmiana, innej fundacji ekologicznej. Wymowę spotkań wiatrowcy uważali za jasną — za nieutrudnianie procedur środowiskowychprawnik oraz ekolodzy domagali się umowy na analizy lub doradztwo.

Jesienią Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, opublikował na łamach „Rzeczpospolitej” artykuł, w którym wprost oskarżył Czystą Energią o szantażowanie miedziowego KGHM. Mechanizm: pieniądze za odstąpienie od blokowania inwestycji. Na Czystą Energię skarżyły się też firmy łupkowe. Wykaz monitorowanych postępowań środowiskowych fundacja sama zamieściła zresztą w raporcie z działalności w 2012 r. Na liście są i PGNiG, i PKN Orlen, i firmy zagraniczne.

„Nie było szantażu”

— Czysta Energia nie składała firmom ofert współpracy, a już na pewno nie tym, z którymi była w sporze. Nigdy nie dostała od takich firm ani grosza — twierdzi jednak Michał Tarka.

Jedyne rozmowy o współpracy fundacja prowadziła z firmą z Kanady, ale — jak podkreśla Michał Tarka — nie była z nią w sporze. Ostatecznie umowy i tak nie zawarto. Dwie inne firmy, posiadające koncesje łupkowe w Polsce, miały same namawiać Michała Tarkę do rozmów o możliwości świadczenia usług.

— Nigdy im takich ofert nie złożyłem, choć byłem namawiany. Niepotrzebnie w ogóle poszedłem na spotkania w tej sprawie. To była strata czasu, ale na pewno nikt nie mógł odnieść wrażenia, że chcę rozmawiać o wycofaniu się z działalności fundacji za pieniądze — uważa dziś Michał Tarka.

Kontaktów z firmami wiatrowymi się nie wypiera, ale były ograniczone.

— Ta branża kojarzy mnie tylko dlatego, że świadczyłem usługi prawne Instytutowi Kajetana Koźmiana i asystowałem, w roli zwykłego prawnika, przy spotkaniach instytutu z inwestorami. Przygotowałem też dla instytutu raport wiatrowy — podkreśla Michał Tarka.

A oskarżenia o szantaż, głoszone przez Andrzeja Malinowskiego, szefa Pracodawców RP?

— Najpierw współsponsorowałem konferencję „Polska na gazie łupkowym”, organizowaną m.in. przez Pracodawców RP, a później ta sama organizacja oskarżyła nas o szantaż, którego nigdy nie było. To dla mnie niespodziewany cios. Faktem jest, że po tej konferencji Czysta Energia wysłała listy do firm — uczestników. Były tam zaproszenia do rozmowy o ochronie środowiska. Ale listy na pewno nikogo nie szantażowały — deklaruje Michał Tarka.

Pora złagodnieć

Wreszcie w marcu Michał Tarka podjął decyzję o zmianie kursu fundacji na mniej kontrowersyjny.

— Nie spodziewałem się, że moja działalność przełoży się na tak silny czarny PR. Ataki wpłynęły na działalność fundacji oraz perspektywy jej współpracy np. ze środowiskiem ekologicznym czy instytucjami rządowymi. Być może byliśmy zbyt agresywni — przyznaje Michał Tarka. Mówi, że złagodniał. Po pierwsze, w lutym zakończył współpracę z Instytutem Kajetana Koźmiana. — Nie odpowiadam i nie odpowiadałem za jakiekolwiek działania tego instytutu, choć były potrzebne. Zaowocowały m.in. popularyzacją wiedzy o problemach społecznych związanych z wiatrakami — podkreśla Michał Tarka. Po drugie, wycofuje Czystą Energię z części postępowań środowiskowych, a w pozostałych przyjmuje strategię biernego obserwatora. Po trzecie, Czysta Energia ma się zająć tylko promowaniem standardów związanych z wydobyciem gazu z łupków i metanu z pokładów węgla, współpracą z instytucjami UE i pomocą społecznościom lokalnym. — Prawnicza ekologia jest u nas w powijakach, podobnie jak wiedza środowiskowa. Dlatego firmy się nas po prostu przestraszyły i niesłusznie zaszufladkowały jako przeciwników — podsumowuje Michał Tarka.

Wszyscy wrogowie Michała Tarki

Andrzej Malinowski:

Podtrzymuję każde zdanie z artykułu, który napisałem w zeszłym roku na temat metod działania Czystej Energii. Ta fundacja pisała potem do mnie z pretensjami, ale jakoś nie wystąpiła na drogę sądową. Moja organizacja reprezentuje wszystkie branże mające styczność z ekologami. I wiem, że firmy mają już dosyć pseudoekologów, którzy grożą protestami środowiskowymi, ale oferują jednocześnie współpracę, za wynagrodzeniem oczywiście. Traktują to już jak zawód, a nie jak misję. prezydent Pracodawców RP

Energetyka wiatrowa

Arkadiusz Sekściński:

Członkowie Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej już od dawna alarmują, że mają do czynienia z pseudoekoprawnikami, którzy blokują inwestycje za pomocą protestów środowiskowych. Słyszeliśmy również o przypadkach, że jeśli inwestor da im solidnie zarobić, np. na usługach analityczno-doradczych, to nie będą oprotestowywać inwestycji. Takim procederem powinny zainteresować się odpowiednie służby, szczególnie że kontrowersje wzbudza działalność coraz większej liczby organizacji, m.in. Instytutu Kajetana Koźmiana [współpracował z nim Michał Tarka — red.]. wiceprezes PSEW

Organizacje ekologiczne

Michał Olszewski:

Z Czystą Energią nie mamy nic wspólnego i mieć nie chcemy. ClientEarth

Urszula Stefanowicz:

Czysta Energia zapraszała nas do współpracy, ale część organizacji zrzeszonych w Koalicji Klimatycznej miała co do tego poważne wątpliwości. Odmówiliśmy. koordynator Koalicji Klimatycznej

Branża łupkowa

Marcin Zięba:

Fundacja Czysta Energia, przystępując do licznych postępowań środowiskowych, przez wiele miesięcy utrudniała prace operatorom koncesji łupkowych i spowalniała proces poszukiwawczy. Ostatnio poinformowała nas jednak, że zmienia strategię i podobne działania nie zajdą w przyszłości. Mam nadzieję, że te deklaracje są prawdziwe i firmy zrzeszone w OPPPW nie będą napotykać na dalsze tego typu trudności. dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego