Ekspancja po polsku

JACEK ISKRA
30-03-2012, 00:00

Rodzime firmy poczuły krew. Zakup kanadyjskiej Quadry przez KGHM podziałał na wyobraźnię i zaostrzył apetyty innych przedsiębiorstw na zagraniczne zakupy.

Na początku marca KGHM Polska Miedź sfinalizował przejęcie kanadyjskiej spółki wydobywczej Quadra FNX. Za 100 proc. akcji spółki z Vancouver miedziowy kombinat zapłacił 2,9 mld dolarów kanadyjskich (9,1 mld zł). To rekordowa zagraniczna akwizycja w historii polskiego biznesu. Dzięki niej KGHM zyskał dostęp do nowych kopalni i złóż nie tylko w Kanadzie, ale też w USA, Chile i na Grenlandii.

Poza horyzonty

— Przejęcie Quadry to przykład, że polska spółka jest w stanie się rozwijać i dokonywać ekspansji poza horyzonty dotychczasowych możliwości, nawet w dobie kryzysu. To także świadectwo kondycji polskiej gospodarki — nie krył emfazy Mikołaj Budzianowski, szef resortu skarbu, wciąż największego udziałowca KGHM.

Kilka dni później szef innej kontrolowanej przez państwo firmy ogłosił plany zagranicznej ekspansji. Mowa o PZU i jego prezesie Andrzeju Klesyku, który zapowiedział powołanie PZU International — spółki, która ma odpowiadać za przejęcia firm ubezpieczeniowych w Europie Środkowej.

— Możemy na ten cel przeznaczyć 6-7 mld zł — deklaruje Andrzej Klesyk.

Drugie tyle miałby wyłożyć partner PZU, np. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Eksperci są sceptyczni — PZU o zagranicznych akwizycjach mówi od dawna, ale nie widać spółek, które mogłyby się znaleźć na jego celowniku. Choć z drugiej strony — jeśli nie teraz, to kiedy? Kryzys finansowy zepchnął wyceny europejskich spółek, zwłaszcza tych z sektora finansowego, do poziomów najniższych od lat.

Największe polskie firmy, których głównym udziałowcem jest skarb państwa: PKO BP, PGE, KGHM i PZU, nie narzekają na brak gotówki — każda na zagraniczne akwizycje mogłaby przeznaczyć nawet 10 mld zł.

Tyle, że niemal identyczne opinie można było usłyszeć już w 2008 r., gdy zaczął się kryzys gospodarczy. Minęły cztery lata, a poza przejęciem Quadry państwowi giganci dokonali niewielu spektakularnych przejęć.

Od Możejek po Kongo

Do roli międzynarodowego gracza aspirował Polski Koncern Naftowy Orlen. W 2005 r. za 400 mln euro (1,8 mld zł) kupił 63 proc. akcji czeskiej grupy naftowej Unipetrol. Rok później za 2,3 mld dolarów przejął litewską rafinerię Mazeikiu Nafta. Wcześniej próbował zawojować rynek niemiecki — w 2003 r. kupił od BP sieć 494 stacji paliwowych, głównie we wschodnich Niemczech.

Inwestycje okazały się albo nierentowne (Orlen Deutschland), albo co najmniej kłopotliwe (Możejki). Zagraniczne inwestycje innych rodzimych gigantów wypadają jeszcze skromniej. PZU ma dwie spółki na Ukrainie i na Litwie. Obie zakładano od podstaw — działają na zasadzie „green fieldów” i na niewielką skalę.

Ale zgodnie z nową strategią PZU na lata 2012-14 ma się to zmienić. PZU Lietuva jeszcze w tym roku rozszerzy działalność na Łotwę i Estonię. Natomiast PZU International będzie prowadzić akwizycje w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Bułgarii, a nawet w Turcji. Docelowo zagraniczne spółki mają wypracowywać 15 proc. przychodów grupy.

— Grupa PZU będzie największą i najbardziej rentowną firmą ubezpieczeniową w Europie Środkowo-Wschodniej — zapowiada Klesyk.

Międzynarodowych ambicji nie ma PKO BP. Kilka lat temu starał się o serbskie banki: Panonska Banka i Vojvodjanska Banka. W jednym przypadku trafił na krótką listę inwestorów, ale został wykluczony jako bank państwowy. Jedyną zagraniczną inwestycją PKO BP pozostaje ukraiński Kredobank z Lwowa. Jak dotąd złe kredyty i straty Kredobanku kosztowały PKO BP pół miliarda złotych.

Nic dziwnego, że prezes Zbigniew Jagiełło o zakupach poza Polską wypowiada się z wielką ostrożnością. Zakup Quadry nie jest pierwszą zagraniczną inwestycją KGHM. Prawie 15 lat temu zainteresował się on złożami miedzi w Kongo. Nieznajomość realiów i brak możliwości przetwarzania rudy kosztowały go 40 mln dolarów. A cała inwestycja zakończyła się fiaskiem.

W cieniu gigantów

Znacznie mniej rozgłosu jest wokół zagranicznych inwestycji prywatnych firm, które mają całkiem niezłe osiągnięcia. Jedną z najaktywniejszych firm na rynku przejęć (zarówno w kraju, jak i za granicą) jest Asseco.

W ostatnich latach rzeszowska informatyczna spółka wydała co najmniej ćwierć miliarda euro na zagraniczne akwizycje firm na Bałkanach, w Europie Środkowej, nawet Zachodniej. Udanymi przejęciami nie tylko w Europie może się też pochwalić giełdowy Boryszew, który przejął m.in. producenta przewodów klimatyzacyjnych grupę Maflow i niemieckiego dostawcę elementów plastikowych dla przemysłu samochodowego firmę AKT.

Tym samym stał się jednym z kluczowych podwykonawców dla Volkswagena. Serię udanych przejęć przeprowadził łódzki producent chemii budowlanej Atlas. Kupił białoruskiego producenta zapraw budowlanych Tajfun i rumuńskie fabryki Cesal-Romcolor. Ekspansja prywatnych polskich przedsiębiorstw się rozwija. Potwierdzają to dane firmy doradczej KPMG.

Według niej przez zaledwie pięć lat wartość bezpośrednich inwestycji polskich za granicą zwiększyła się ponadsześciokrotnie, a przedsiębiorstwa zaczęły otwierać fabryki, oddziały lub przejmować zagraniczne firmy w coraz odleglejszych miejscach.

— W zglobalizowanym świecie, w realiach wspólnego rynku przyszłość polskich przedsiębiorstw leży w ekspansji międzynarodowej — uważa Mariusz Strojny, menedżer KPMG. Może zatem to tylko kwestia czasu, kiedy usłyszymy o kolejnych spektakularnych przejęciach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ISKRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Ekspancja po polsku