Eksperci i politycy debatowali na temat kontaktów gospodarczych z Rosją

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-12-08 14:46

Czy Polska może prowadzić interesy gospodarcze z Rosją bez "parasola politycznego", a więc tworzenia pozytywnego klimatu dla naszych przedsiębiorców w tamtym kraju - zastanawiali się w czwartek w Warszawie, podczas  konferencji "Czy Polacy mają bać się Rosji?", politycy i eksperci w dziedzinie polityki wobec tego kraju.

Czy Polska może prowadzić interesy gospodarcze z Rosją bez "parasola politycznego", a więc tworzenia pozytywnego klimatu dla naszych przedsiębiorców w tamtym kraju - zastanawiali się w czwartek w Warszawie, podczas  konferencji "Czy Polacy mają bać się Rosji?", politycy i eksperci w dziedzinie polityki wobec tego kraju.

Były minister spraw zagranicznych Andrzej Olechowski nie jest przekonany, czy wsparcie polityczne zawsze jest niezbędne przy polsko-rosyjskich kontaktach gospodarczych. Jak zaznaczył, polscy przedsiębiorcy widzą Rosję przede wszystkim jako szansę - kraj, w którym "można już robić doskonałe interesy". Olechowski zwrócił uwagę, że istnieją także "bardzo mocne wątpliwości" co do kierunku przyszłości polityki rosyjskiej.

Według wicemarszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO),  Rosji "nie należy się bać, bo to nigdy nie pomaga, a może tylko przeszkadzać". Nie warto kierować się lękiem - mówił - lecz należy "obserwować wydarzenia w Rosji". "W biznesie lęk nie jest dobrym doradcą" - argumentował.

Komorowski nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy Polsce potrzebny jest "parasol polityczny" w kontaktach gospodarczych z Rosją. Jak zaznaczył, pomoc państwa nie będzie konieczna tam, gdzie w większym stopniu niż władza działają "mechanizmy wolnego rynku". Z kolei tam - przekonywał wicemarszałek - gdzie Rosja może użyć swojej "broni ekonomicznej", "parasol polityczny" będzie konieczny.

Natomiast zdaniem Stanisława Cioska - doradcy prezydenta RP i b. ambasadora Polski w Moskwie, nie da się prowadzić interesów z Rosją bez politycznego wsparcia, choćby dlatego, że np. rosyjski Gazprom to dziś "instrument w rękach rządu rosyjskiego".

"Rząd, który przejmuje władzę nad gazowniami nie będzie budował infrastruktury przemysłowej i wydobywczej, lecz skupi się na konsumpcji tego surowca. Tego, w moim przekonaniu, trzeba się bać" - podkreślił Ciosek.

W opinii redaktora naczelnego pisma "Nowaja Polsza" Jerzego Pomianowskiego, "strach przed Rosją w istocie nie ma podstaw". "Nasz (polsko-rosyjski - PAP) +protokół rozbieżności+ dałoby się zmieścić na kartce formatu A4, gdybyśmy tylko zechcieli sformułować zagadnienia wspólnie" - argumentował. Dodał, że Polska nie może jednak "przymykać oczu" na istniejące "niepokoje i zastrzeżenia" wobec polityki prowadzonej przez Rosję.

Redaktor "Nowoj Polszy" wyraził obawy, co do polityki rosyjskiego koncernu naftowego Gazprom. "Istnieją obawy, że jego polityka stała się ważną częścią rosyjskiej doktryny państwowej" - przyznał. Wspomniał o polityce tego koncernu wobec Ukrainy. Gazprom od kilku miesięcy domaga się od Ukrainy odejścia od wymiany barterowej i rozliczania w 2006 roku dostaw rosyjskiego gazu i jego transportu na Zachód według cen rynkowych.

Jego zdaniem, takie działania pokazują, że temu przedsiębiorstwu zależy nie tylko na zysku finansowym, ale także na "dominacji politycznej i wywieraniu politycznego nacisku na ukraiński rząd i nastroje wyborców".

Konferencję, pt. "Czy Polacy mają bać się Rosji?" zorganizował Zarząd Targów Warszawskich.