Eksperci podsuwają kompromisy w sprawie głosowania w UE

opublikowano: 2003-12-07 18:36

PAP: Eksperci w Unii Europejskiej, śledzący ostre spory o tryb głosowania w Radzie UE, sugerują ostatnio kompromis polegający nie na zastąpieniu, lecz usprawnieniu systemu nicejskiego, bronionego przez Polskę i Hiszpanię.

Ich zdaniem, system nicejski utrudni działania Rady UE, więc nie powinno się odkładać decyzji o jego usprawnieniu na później poprzez klauzulę rendez-vous (ponowne rozpatrzenie sprawy za kilka lat), jak proponował szef brytyjskiej dyplomacji Jack Straw.

"Głównym celem Traktatu z Nicei było wprowadzenie takich reform, które pozwoliłyby poszerzonej Unii funkcjonować sprawniej i bardziej demokratycznie. Pod tym względem Traktat z Nicei zawiódł" - oceniają eksperci Instytutu Studiów Międzynarodowych w Genewie, Richard Baldwin, i Szkoły Ekonomicznej w Turku, Mika Widgren.

"W istocie, jeśli chodzi o głosowanie w Radzie UE, nicejskie reformy pogarszają sytuację" - napisali w niedawnym artykule.

Wyliczyli oni, że w Unii 27 państw (po przystąpieniu Bułgarii i Rumunii) prawdopodobieństwo podjęcia decyzji przez Radę UE w jakiejkolwiek sprawie spadnie po wprowadzeniu systemu nicejskiego do 2,1 proc. w porównaniu z obecnym 7,8 proc. w Unii 15 państw.

Natomiast po wprowadzeniu systemu zaproponowanego przez Konwent Europejski to prawdopodobieństwo podskoczyłoby w Unii 27 państw do 21,9 proc., czyli wróciłoby do poziomu z czasów, gdy ówczesne Wspólnoty Europejskie liczyły 6 członków.

Zdaniem zespołu ekspertów londyńskiego Centrum na rzecz Reformy Europejskiej (CER), nowy system "uczyniłby UE bardziej przejrzystą i łatwiejszą do zrozumienia". Nicea jest "mniej skuteczna i mniej sprawiedliwa", m.in. dlatego, że daje Polsce i Hiszpanii "znacznie więcej głosów, niż usprawiedliwiałaby to ich liczba ludności". Eksperci przyznają jednak na ogół, że trzeba wyjść naprzeciw obu krajom, bowiem mają one zbyt wiele do stracenia - w stosunku do Niemiec i innych wielkich państw Unii - przy przejściu na system podwójnej większości, proponowany przez konwent.

W systemie nicejskim miały po 27 głosów w stosunku do 29 dla Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy Włoch. W nowym systemie miałyby dwa razy mniej głosów od Niemiec i znacznie mniejsze możliwości blokowania ze względu na niższe progi większości.

Dlatego eksperci wskazują na możliwości kompromisu polegającego nie na drastycznym osłabieniu pozycji Polski i Hiszpanii, lecz na poprawieniu pozycji Niemiec w ramach systemu nicejskiego. Przede wszystkim zaś nawołują do usprawnienie Nicei przez obniżenie progu większości. Wyraźnie ograniczyłoby to możliwości blokowania przez kogokolwiek, nawet przez Niemcy.

Eksperci CER uważają, że prawdopodobny kompromis będzie bliższy Nicei niż systemowi konwentu. "Zwłaszcza Niemcy powinny otrzymać więcej głosów, niż przyznano im w Nicei, jeśli kompromis ma być w ogóle do przyjęcia. Polska i Hiszpania mogłyby zaakceptować mniejszą liczbę głosów bez poniżającej gwałtownej redukcji" - twierdzą w raporcie przed szczytem w Brukseli.

Ich zdaniem, można by ułatwić zrozumienie nowego, kompromisowego systemu przeliczając liczbę głosów w taki sposób, żeby ich suma dla wszystkich państw członkowskich razem wynosiła 100 (niektórzy eksperci wolą 1000).

Baldwin i Widgren uważają, że można poprawić system nicejski obniżając próg większości potrzebny do podejmowania decyzji z przeszło 72 proc. (w Unii 27 państw ma on nawet sięgać 74 proc.) do dwóch trzecich. Sugerują też, że należałoby też obniżyć inny nicejski próg - liczby ludności - z 62 do 50 proc.

Przekonują, że w takim wypadku nie stracą znacząco ani Niemcy, ani Hiszpania i Polska, natomiast prawdopodobieństwo podjęcia decyzji wzrośnie do 14,1 proc., czyli do poziomu z czasów, gdy Unia liczyła 12 członków (przed przyjęciem Austrii, Finlandii i Szwecji w 1995 roku).