Eksperci przewidują wzrost przewozów kontenerowych na kolei

PAP
opublikowano: 2008-09-15 21:43

Ciągle rosnący w Europie sektor przewozów kontenerowych jest najbardziej perspektywicznym działem transportu kolejowego w Polsce - uważają przewoźnicy i eksperci tej branży.

Podczas dyskusji w ramach konferencji "Infrastruktura, Logistyka, Transport", zorganizowanej w poniedziałek w Katowicach przez redakcję miesięcznika "Nowy Przemysł", wskazywano też m.in., że borykający się z uwarunkowaniami rynku przewoźnicy kolejowi powinni wykorzystywać kłopoty przewoźników samochodowych.

Według eksperta Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Henryka Klimkiewicza, transport kolejowy nie jest w stanie reagować na zmiany sytuacji rynkowej tak dynamicznie jak drogowy. Powodem jest m.in. dłuższy, dwu-trzyletni cykl inwestycyjny na kolei, który zmusza przewoźników do głębokiej oceny uwarunkowań rynku i skutkuje inwestycjami w stabilne i większe jego sektory.

"Transport jest dla producenta kosztem. Producenci robią wszystko, aby go zmniejszyć. Szanse dla przedsiębiorców kolejowych będą wynikały z dobrego wykorzystania kłopotów przewoźników samochodowych - związanych z kontrolami czasu pracy, przeładowanych samochodów czy spełniania przez nie norm ekologicznych" - uznał Klimkiewicz.

W jego opinii na korzyść przewozów kolejowych będą też działały zmiany w organizacji produkcji i handlu wiążące się z perspektywą coraz większych przewozów i coraz bardziej przewidywalnej ich organizacji. Przewoźnicy kolejowi są w stanie to wykorzystywać - widać to m.in. w znacznym wzroście nadań ładunków kontenerowych.

"Pojemność tego rynku i tempo wzrostu tych przewozów, będą stabilne, długie i wysokie" - ocenił Klimkiewicz. Według eksperta branży górniczej i prezesa firmy spedycyjnej JAS-FBG Jerzego Markowskiego, stabilny pozostanie też rynek przewozów węgla i koksu - przez kolejnych 40 lat będzie oscylował wokół 70 mln ton rocznie.

Jak zaznaczył inny ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski, mimo ciągłej dominacji PKP Cargo, polski rynek przewozów kolejowych działa już od kilku lat, a prywatni przedsiębiorcy zdobyli już prawie czwartą jego część. Według prezesa PCC Rail Mieczysława Olendra, udział ten jest wciąż zbyt mały, by móc kreować politykę cenową i jakościową.

"Koleje europejskie również działają z dominantami, jednak tam zbudowano układ kohabitacji - dobrze funkcjonują wielcy przewoźnicy narodowi, ale również ci prywatni, którzy znajdują jakieś nisze. To wszystko przed nami" - powiedział Olender.

Jego zdaniem, bez rozwiązania problemów związanych z uregulowaniami prawnymi i brakami infrastrukturalnymi, prywatny transport kolejowy nie będzie w stanie przedstawić oferty realnie konkurencyjnej, chociażby względem transportu drogowego. Sprawa dotyczy m.in. kosztu dostępu do sieci kolejowej - w praktyce tym wyższego, im mniejsze przewozy.

Prezes PCC Rail zaznaczył, że biorąc pod uwagę obecny stan infrastruktury torowej, prywatni przedsiębiorcy zastanawiają się nad sensem inwestowania w nowoczesne lokomotywy, których możliwości nie będą w stanie w pełni wykorzystać. Stąd kroki pośrednie, np. sprowadzanie i remonty starych lokomotyw - z Niemiec, ale też z Rumunii i Bułgarii.

Furgalski i Klimkiewicz również wskazywali, że kolejowe przewozy towarowe są sektorem stosunkowo najwięcej płacącym za dostęp do sieci - dostając w zamian produkt złej jakości. Jak podkreślali, kierowca ciężarówki jest w stanie w ciągu doby przejechać w Polsce zgodnie z przepisami ok. 400 km. Prędkość na kolei jest dwukrotnie mniejsza.