Eksport jest siłą napędową każdej gospodarki

Andrzej Burzyński
opublikowano: 2001-01-04 00:00

Andrzej Burzyński: Eksport jest siłą napędową każdej gospodarki

Izba Przemysłowo-Handlowa Inwestorów Zagranicznych od początku swego istnienia, czyli od 11 lat, stara się zwracać uwagę rządzących na problemy wymiany handlowej. Zbyt długie utrzymywanie nadwyżki importu nad eksportem jest groźne dla każdej gospodarki. Nic dziwnego, że wieloletni polski deficyt w handlu zagranicznym budzi niepokój nie tylko ekonomistów, ale przede wszystkim przedsiębiorców, w tym również inwestorów zagranicznych. Wiele firm zrzeszonych w IPHIZ produkuje bowiem zarówno na rynek polski jak i zagraniczny.

Dostrzegamy starania państwa polskiego wobec zagranicznych inwestorów, ale widzimy też nierówność prawną dotyczącą importerów i eksporterów. Liczne ułatwienia formalne i stosowane przez lata zwolnienia z podatków i opłat celnych spowodowały otwarcie Polski na towary zagraniczne. Równie korzystnych rozwiązań nie doczekaliśmy się ze strony krajów będących największymi dostawcami towarów i usług, w tym członków UE. Dłuższe utrzymanie tej nierównowagi godzi w interesy wszystkich firm działających na terenie Polski.

Dlatego wspólnie z sejmową Komisją Gospodarki nasza izba zorganizowała w grudniu konferencję „Polski system wspierania eksportu — czy istnieje i jak funkcjonuje?” Wzięli w niej udział politycy, naukowcy i, co najważniejsze, przedstawiciele firm eksportujących — zarówno wielkich przedsiębiorstw jak i małych firm rodzinnych. Wszyscy jej uczestnicy zgodnie twierdzili, że Polska zaniedbała ten podstawowy instrument rozwoju gospodarki. Przyczyn tego zjawiska jest wiele — z pewnością nie są bez znaczenia czynniki zewnętrzne, ale najważniejsze są wewnętrzne, zależne od polityki państwa wobec przedsiębiorstw chcących eksportować. A polityki wspierania eksportu nie było i nadal nie ma.

Nie są w Polsce znane instrumenty powszechnie stosowane w krajach OECD: kredytowanie transakcji eksportowych (u nas korzysta z tego zaledwie 4 proc. eksportu), ich ubezpieczanie (2,59 proc.) i dopłaty do oprocentowania kredytów (praktycznie nie istnieją). W minionym dziesięcioleciu żaden rząd nie opracował programu wspierania tymi instrumentami eksportu, odsyłając przedsiębiorstwa po bankowe kredyty. Z kolei banki twierdzą, że eksporterzy są mało wiarygodnymi kredytobiorcami. I tak koło się zamyka — rządy odsyłają do banków, a banki bez gwarancji rządowych nie interesują się eksporterami. Dodatkowo eksportowi nie sprzyja polityka pieniężna, zwłaszcza kursowa.

Nic dziwnego więc, że polskie wskaźniki eksportowe są zatrważające. Udział eksportu w PKB nieznacznie przekroczył w 1998 roku poziom 19 proc., podczas gdy w Czechach sięgał 47 proc., a na Słowacji 55 proc. Wartość eksportu na mieszkańca wynosiła w 1999 r. w Polsce 710 dolarów, podczas gdy w Czechach — 2,2 tys., na Węgrzech — 1,8 tys., a w Słowenii — 4,2 tys. dolarów. Ale u nas na promocję eksportu rocznie przeznacza się 10 mln dolarów, czyli 5 razy mniej niż na Węgrzech i aż 20 razy mniej niż w Hiszpanii. W krajach tych istnieje sprawny system udzielania i ubezpieczania kredytów eksportowych, którego budowę w Polsce dopiero rozpoczęto.

Nasza konferencja w Sejmie pokazała, że dłużej nie można czekać. W Polsce musi jak najszybciej powstać koncepcja wspierania eksportu. Dlatego członkowie IPHIZ postanowili powołać Klub Eksporterów, otwarty dla wszystkich firm eksportujących. Miałby wyrażać ich interesy, oddziaływać na świadomość polityków i ośrodków opiniotwórczych oraz współuczestniczyć w wypracowywaniu rozwiązań prawnych. Klub może stać się zalążkiem trwałej struktury organizacyjnej, inspirującej różnorodne działania na rzecz rozwoju polskiego eksportu.

Andrzej Burzyński

jest prezesem Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych