Opoczno wiele straciło w oczach inwestorów. Czy większa sprzedaż za granicą i nowa marka coś zmienią?
Giełdowy producent płytek ceramicznych ma plan wyjścia z dołka.
— Sprzedajemy płytki w sieciach handlowych tylko w Polsce. Teraz rozpoczniemy dystrybucję w zagranicznych supermarketach — mówi Mirosław Godlewski, szef Opoczna.
Spółka chce wzmocnić w tym roku dystrybucję w Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Wyśle także przedstawicieli handlowych do Rumunii, Czech, Słowacji oraz Białorusi i otworzy biura handlowe w Rosji i na Ukrainie. 2007 r. ma zaowocować obecnością na Bałkanach, Węgrzech i w Bułgarii.
— To najcenniejszy punkt strategii, bo eksport jest dla Opoczna dużą szansą. Zwłaszcza na bardzo chłonny rynek niemiecki — ocenia Remigiusz Sopel, analityk Internetowego Domu Maklerskiego.
To nie koniec pomysłów.
— Chcemy wprowadzić markę płytek z najwyższej półki — zapowiada Mirosław Godlewski.
Przy obecnym wizerunku Opoczna będzie to jednak dosyć trudne.
— Spółka jest postrzegana jako największy producent płytek w Polsce, ale niekoniecznie z najwyższą jakością — mówi Remigiusz Sopel.
Opoczno chce zwiększyć udział w Polsce z 24 do 26 proc. Myśli także o sprzedaży wykonawcom znacznych obiektów na terenie Polski.
— Nasz udział w tym segmencie wynosi 10 proc. Liczymy na 30 proc. — zapowiada prezes Opoczna.
Opóźni się akwizycja w Rosji.
— Potrzebujemy jeszcze dodatkowych informacji. Jeśli nie będą pozytywne, to zainwestujemy w 2007 r. w greenfield — tłumaczy Mirosław Godlewski.