Eksporterze, nie marnuj szansy

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2006-06-22 00:00

Czas słabszego złotego może potrwać jeszcze kilka miesięcy. To dobra wiadomość dla narzekających na jego kurs eksporterów.

Ostatnie tygodnie przyniosły eksporterom rozliczającym się we wspólnej walucie odrobinę wytchnienia — złoty osłabł względem euro. Kurs PLN/EUR pierwszy raz od kilku miesięcy przebił poziom 4. Taka sytuacja pozornie może dziwić, bo nasza gospodarka nie daje podstaw do osłabiania się złotego. Wręcz przeciwnie — rozwija się w ponad 5-procentowym tempie, nie borykamy się z problemem nadmiernego deficytu w obrotach bieżących, inflacji od dawna nie udaje się przekroczyć 1 proc.

Lepszy czas

— Faktycznie — fundamentalnie złoty powinien się w najbliższych miesiącach umacniać. Jednak osłabienie, z którym mamy teraz do czynienia, jest spowodowane czynnikami zewnętrznymi — wzrostem awersji do ryzyka inwestorów i rosnącymi stopami procentowymi na świecie — tłumaczy Piotr Bielski, ekonomista Banku Handlowego.

W efekcie inwestorzy przesuwają kapitał m.in. z naszego regionu do bardziej rozwiniętych rynków. Do tego dokłada się niepewna sytuacja polityczna w regionie.

— Pat powyborczy w Czechach, zwycięstwo niechętnej wejściu do strefy euro partii Smer na Słowacji, a także obniżka ratingu agencji S&P dla Węgier także nie pomagają złotemu — zauważa Marek Rogalski, główny analityk walutowy Domu Maklerskiego TMS Brokers.

Ekonomiści są podzieleni w przewidywaniach co do okresu, w jakim utrzyma się osłabienie złotego. Zgadzają się jednak, że powrót do mocnego złotego nie nastąpi lada dzień.

— Za miesiąc-dwa złoty powinien odrobić straty. Pod koniec roku za euro znów będziemy płacić 3,80 zł — przewiduje Piotr Kalisz.

Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK, ma korzystniejsze dla eksporterów prognozy.

— Osłabienie potrwa przez cały III kwartał, w którym średnio za euro trzeba będzie płacić ponad 4 zł. W końu roku złoty zacznie się umacniać i poruszać się w przedziale 3,9-4 względem euro — prognozuje ekonomista BZ WBK.

Dla eksporterów to dobre informacje, choć krótkotrwałe osłabienie nie powinno zmienić trwale ich sytuacji.

— Jeśli jednak eksporterzy mają taką możliwość, powinni już kontraktować transakcje, które planowali na później. To zawsze kilka procent na plusie — radzi Piotr Kalisz.

Piotr Bujak uważa, że słabszy złoty przełoży się na wyniki części eksportu — tej właśnie, która będzie kontraktowana po słabszym kursie.

— Takie transakcje będą dla naszych przedsiębiorstw bardziej zyskowne, co powinno poprawić ich wyniki finansowe (wypłaty w złotych będą wyższe). Część eksporterów może uznać, że taka sytuacja zagości u nas na dłużej, co może zachęcić ich do dokonywania inwestycji — dodaje ekonomista BZ WBK.

Mogłoby być lepiej

Marek Rogalski studzi nadzieje na dalsze osłabienie złotego.

— Poziomy 4,08-4,09 zł za euro to na razie górna granica kursu. Nawet analiza techniczna wskazuje na to, że tego poziomu nie powinniśmy przebić — uważa analityk TMS.

Jak na ostatnie zmiany na rynku walutowym reagują eksporterzy?

— To dla nich chwilowe wytchnienie. Z naszych badań wynika, że optymalnym kursem PLN/EUR byłby dla nich przedział 4,2-3,4, a w przypadku PLN/USD — 3,8-4. Eksporterzy dają sobie radę, bo się restrukturyzują, szukają nowych rozwiązań, jednak straty spowodowane mocnym złotym sięgają rocznie kilku miliardów złotych. Niestety, długoterminowe prognozy walutowe nie są dla nich korzystne — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.