Pakiet rozporządzeń regulujących kwestię jakości paliw stałych trafił do konsultacji publicznych 13 sierpnia, a na odpowiedzi Ministerstwo Energii czeka tylko do 21 sierpnia. To dokumenty ważne dla programu walki ze smogiem, bo smog jest w dużej mierze rezultatem spalania najgorszych typów węgla w przestarzałych domowych piecach. Ekspresowe konsultacje w szczycie sezonu urlopowego zirytowały przedstawicieli organizacji ekologicznych.

— To skandal, że na konsultacje jest tylko tydzień — mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego.
„Wiesz, że idzie długi weekend, gdy resort energii wrzuca do konsultacji kluczowe rozporządzenie w sprawie smogu z siedmiodniowym terminem na złożenie uwag” — zauważył na Twitterze Marek Józefiak z Greenpeace.
„Termin konsultacji krótszy niż 30 dni wynika z ważnego interesu publicznego, jakim jest szybkie wprowadzenie regulacji” — czytamy w przygotowanej przez rząd Ocenie Skutków Regulacji.
Superpiec, a w środku miał?
Krytyka spływa też na treść rozporządzeń.
— Nastawienie Ministerstwa Energii znane było już od pół roku i niestety widać, że się nie zmieniło. Resort de facto odwołuje walkę ze smogiem — mówi Piotr Siergiej.
Projekt rozporządzenia zawiera m.in. tabele z klasami węgla, opisanymi za pomocą wielu parametrów. Pierwotny zamysł, który zakładał wycofanie tzw. miałów i flotów z rynku detalicznego (czyli najdrobniejszych i najgorszych rodzajów węgla), w zaprezentowanych tabelach jest niedostrzegalny.
— Wprowadzona została zupełnie nowa dozwolona kategoria, nazwana ekomiałem, która zawiera paliwa stałe o wymiarze ziarna od zera do 31,5 mm. A skoro od zera, to obejmie wszystko — oburza się Piotr Siergiej.
— Widać, że ministerstwu bardziej zależy na ochronie lobby węglowego niż na ochronie zdrowia obywateli — mówi Marek Józefiak.
Rozporządzenia antysmogowe są częścią rządowego programu Czyste powietrze. Program ma silne poparcie premiera Mateusza Morawieckiego, który przyznał mu budżet 100 mld zł na finansowanie m.in. wymiany pieców czy termomodernizacji budynków. Z uregulowaniem norm dla węgla, którym można palić w domach, zwleka jednak od ponad 500 dni (liczy to Greenpeace) resort energii. To ten resort nadzoruje kopalnie wydobywające i sprzedające węgiel.
— Efekt jest taki, że do najnowocześniejszych pieców piątej klasy [bo sprzedaż innych została już zakazana — red.] ludzie będą wrzucali najgorsze paliwo, przez co te piece i tak nie wypełnią norm emisyjnych — zauważa Piotr Siergiej.
Obligo jak błyskawica
Jeszcze mniej czasu Ministerstwo Energii przewidziało na konsultacje przepisów o zwiększeniu tzw. obligo giełdowego, czyli obowiązku sprzedawania wyprodukowanej energii poprzez Towarową Giełdę Energii. Konsultacje uruchomiono 14 sierpnia, a zakończą się 17 sierpnia (przy czym 15 sierpnia to święto).
Nowe przepisy mają podwyższyć poziom obligo z 30 proc. do 100 proc. To ekspresowa inicjatywa ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego, która w zamyśle ma złagodzić wahania i wzrost cen energii elektrycznej.
„Wpływ giełdowego rynku energii na sytuację obywateli jest tak duży, że nie można pozwolić na funkcjonowanie tego rynku w sposób nieprzejrzysty. Obecnie pionowo zintegrowane grupy energetyczne mogą handlować energią wewnątrz swojej struktury, co skutkuje tym, że znaczna część energii już na starcie omija główny rynek giełdowy. W efekcie to, co jest na giełdzie, nie do końca odzwierciedla rzeczywistość” — czytamy w Ocenie Skutków Regulacji.
Pomysł podwyższenia obligo pozytywnie skomentowały już wszystkie państwowe grupy energetyczne. PGE i Enea, które produkują więcej, niż sprzedają, ugięły się prawdopodobnie pod presją polityczną, bo jeszcze w zeszłym roku były przeciwne wyższemu obowiązkowi (wówczas forsował go URE). Energa i Tauron, które muszą dokupywać prąd na rynku, z wyższego obligo autentycznie się cieszą, podobnie jak wszyscy inni uczestnicy rynku.