Ekstrakasa zdarza się raz

opublikowano: 30-08-2017, 22:00

Kluby Ekstraklasy mają za sobą najlepszy rok w historii. W tym sezonie, bez pucharowych premii od UEFA, murawa będzie już mniej zielona.

„Rekord” — to słowo w minionych miesiącach przykleiło się do Ekstraklasy niczym paparazzi do Roberta Lewandowskiego. Według raportu EY, polska liga ma za sobą najlepszy sezon w swojej 90-letniej historii. Rekordowe przychody, transfery, frekwencja. Zła wiadomość jest taka, że biało-czerwony biznes piłkarski w przyszłym roku spadnie z wysokiego konia.

— Warto pamiętać o przyczynach obecnych rekordów. U progu nowego sezonu wyglądająone bowiem na jednorazowe wydarzenie — przyznaje Marek Musiał, partner EY, między słowami zapowiadając pokaźne spadki. Na teraz jest się z czego cieszyć: przychody klubów Ekstraklasy dobiły do 706,6 mln zł wobec 511 mln zł rok wcześniej.

Siła księgowych

Jan Krzysztof Bielecki nie pozostawia jednak złudzeń co do tego, że obecny wzrost to nie awans o ligę wyżej w skali Europy, ale raczej balansowanie w grupie przeciętniaków.

— Dość powiedzieć, że budżet przeciętnej drużyny z angielskiej Premier League przebija całość przychodów klubów Ekstraklasy. Obecna ofensywa klubów z zachodnich lig powiązana jest z ożywieniem gospodarczymi dobrymi nastrojami konsumentów. To oznacza, że choć polska liga się wzmacnia, to inni wzmacniają się jeszcze szybciej — twierdzi Jan Krzysztof Bielecki.

Księgowych cieszy fakt, że za przychodowym boomem nie popędziła rozrzutność piłkarskich klubów. Poprawie wobec poprzedniego roku uległy wskaźniki bilansowe: średnia płynność bieżąca wzrosła do 0,82 z poziomu 0,7, a średni wskaźnik udziału kapitału obcego w kapitale całkowitym spadł z poziomu 2,90 na koniec 2015 r. do 2,16 na koniec 2016 r. Po raz pierwszy w historii suma wyników finansowych netto klubów zamknęła się liczbą dodatnią i wyniosła 66 mln zł, podczas gdy za 2015 r. wartość ta wynosiła 26,8 mln zł na minusie.

Pamiątka jakości

— Ogólna nadwyżka finansowa ligi to nowa jakość w naszych realiach. Warto zatem trzymać kciuki za tych klubowych włodarzy, którzy potrafili osiągnąć ten stan — komentuje Marcin Opiłowski, dyrektor EY. Bazą do utrzymania zysków w sezonie 2017/18 będą nie tylko ograniczone wydatki wobec braku profitów za grę w europejskich pucharach. Dariusz Marzec, prezes Ekstraklasy, przekonuje, że kluby wciąż mogą wyraźnie podnieść frekwencje na meczach i przychody ze sprzedaży pamiątek klubowych.

— Rok do roku frekwencja wzrosła o 6 proc. 14 razy średnia widzów na wszystkich stadionach przekraczała 10 tys. widzów. Idziemy w dobrym kierunku — podkreśla Dariusz Marzec.

22 tys. Tyle koszulek klubowych sprzedała Legia Warszawa w sezonie 16/17. To więcej niż łączna sprzedaż trykotów kolejnych czterech klubów w rankingu — Cracovii, Lecha Poznań, Lechii Gdańsk oraz Jagiellonii Białystok.

51 proc. Taki wskaźnik rentowności przychodów zanotowała Jagiellonia Białystok. Legia Warszawa może pochwalić się rentownością na poziomie 32 proc., a trzeci w zestawieniu Lech Poznań 17 proc. 9 klubów Ekstraklasy ma stratę.

74,3 mln zł Taki zysk netto zanotowała w sezonie 16/17 Legia Warszawa, co pozwoliło całej lidze pierwszy raz w historii zanotować księgowy zysk. Pozostałe kluby Ekstraklasy wypracowały łącznie ponad 8 mln zł straty.

117 mln zł Tyle kluby Ekstraklasy zarobiły w sezonie 16/17 na transferach. To rekordowa kwota, choć połowa klubów nie sprzedała w tym czasie zawodników za więcej niż 1 mln zł. Jednocześnie aż 6 klubów w zeszłym sezonie nie wydało ani grosza na kupno nowych graczy, pozyskując jedynie tych, którym skończyły się kontrakty w innych klubach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Ekstrakasa zdarza się raz