Wczorajsze walne zgromadzenie akcjonariuszy Elektrowni Rybnik, podobnie jak poprzednie, nie podwyższyło kapitału spółki. Resort skarbu przedłużył inwestorom termin do połowy lipca. Do tego czasu strony powinny się dogadać w sprawie sprzedaży resztówki.
Wczoraj odbyło się już trzecie nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy (NWZA) Elektrowni Rybnik, które miało podjąć uchwałę o podwyższeniu kapitału śląskiej spółki o 63,5 mln zł (do 464,6 mln zł). 12 marca akcje nowej emisji miały być objęte przez dotychczasowych inwestorów — konsorcjum Electricite de France (EDF) i Energie Baden-Wurttemberg (EnBW).
Do dokapitalizowania Rybnika EDF i EnBW zobowiązują zapisy umowy prywatyzacyjnej. Zgodnie z ich treścią, kapitał elektrowni powinien zostać podwyższony jeszcze w październiku ubiegłego roku. Nie został. I nie podwyższyły go też późniejsze NWZA — włącznie z wczorajszym. Powód? Ciągnące się w nieskończoność negocjacje między Ministerstwem Skarbu Państwa (MSP) a inwestorami w sprawie sprzedaży resztówki akcji elektrowni.
Strony rozmawiają o zmianie zapisów umowy prywatyzacyjnej, tak aby podwyższenie kapitału, którego elektrownia nie potrzebuje, nie doszło do skutku. W zamian inwestorzy mają szybciej niż przewidziano w umowie odkupić od MSP cały pakiet akcji, jaki pozostaje w gestii resortu, czyli 35 proc. Rozmowy trwają od ubiegłego roku i trudno przewidzieć, kiedy dobrną do szczęśliwego finału. Na razie prolongowano termin podwyższenia kapitału o kolejne trzy miesiące, a więc mniej więcej do połowy lipca.
Podobnie bezprzedmiotowe okazało się otwarte pod koniec stycznia a zamknięte po miesiącu walne zgromadzenie akcjonariuszy Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego (GZE). Także w tej spółce inwestor strategiczny, szwedzki Vattenfall, będzie miał prawdopodobnie możliwość zrezygnowania z podwyższenia kapitału na rzecz przyspieszonego wykupu walorów od MSP. Wstępnie negocjacje zaplanowano na dwa miesiące, powinny więc zakończyć się pod koniec kwietnia.
W przypadku GZE resort skarbu może być skłonny do większego pośpiechu, gra toczy się bowiem o sporą stawkę. MSP ma do sprzedania około 600 tys. akcji spółki, które pierwotnie wyceniono w umowie na 650 EUR za sztukę. Łącznie daje to sumę 390 mln EUR (czyli ponad 1,7 mld zł), choć jest bardzo mało prawdopodobne, aby w świetle przeceny firm energetycznych (związanej m.in. z wprowadzeniem akcyzy na energię) inwestor zapłacił aż taką cenę.



