Elektrim: czas na rozmowy

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-01-16 00:00

Spółka nie ma reprezentanta w zarządzie ET. Proponuje jednak Vivendi i Deutsche Telekom rozmowy o rozwiązaniu kryzysu.

Piątkowe posiedzenie rady nadzorczej Elektrimu Telekomunikacja (ET) nie przyniosło rozstrzygnięć w sporze pomiędzy Elektrimem (49-proc. udziałowcem) a Vivendi, francuskim koncernem medialnym, do którego należą pozostałe papiery ET.

— Elektrim w jednej uchwale zaproponował dwóch przedstawicieli w trzyosobowym zarządzie. Propozycja musiała zostać odrzucona — mówi Aleksander Kobecki, reprezentujący ET.

— Przysługuje nam prawo do powołania dwóch osób. Po raz kolejny nie udało się nam wprowadzić przedstawicieli — mówi Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu.

W sobotę giełdowa spółka przesłała jednak komunikat, na który czekało wielu akcjonariuszy: zaproponowała Deutsche Telekom i Vivendi negocjacje.

— Spotkanie powinno odbyć się w możliwie najkrótszym czasie. Gotów jestem podjąć się roli gospodarza — podkreśla Piotr Nurowski, prezes Elektrimu.

Nie wiadomo, jak na propozycję zareagują zwaśnione strony. Po dwóch posiedzeniach rady ET zarząd spółki, która podobnie jak Elektrim rości sobie prawa do 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej, tworzą osoby związane z Vivendi. Wprowadzenie do zarządu ET dwóch przedstawicieli Elektrimu nakazał londyński trybunał arbitrażowy.

Przed tygodniem, podczas pierwszej części posiedzenia rady, Elektrim zaproponował, by dać mu dwóch reprezentantów w pięcioosobowym zarządzie. Francuzi odrzucili to jednak i zarząd pozostał trzyosobowy.

Terminu nowego spotkania rady ET nie wyznaczono. Przerwę ogłoszono za to w posiedzeniu rady Carcomu, pozostającej pod wpływami Vivendi spółki, która ma 1,9 proc. PTC spółki. I tu Elektrim również nie ma przedstawicieli w zarządzie.