To prawdopodobnie ostatni tydzień roku, w którym handel na warszawskiej giełdzie przebiegać będzie w regularnym trybie. W okresie świąteczno-noworocznym niewielu zarządzających i inwestorów zajmuje się rynkiem. Jeżeli zatem ktoś oczekuje silnych wzrostów jeszcze w tym roku, to z pewnością powinny one nastąpić już teraz. Niestety, może być to trudne.
Wydarzenia najbliższych pięciu dni zdominują Elektrim i posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Będzie interesujące obserwować, jak rada poradzi sobie z presją rządu. Bez wątpienia brak obniżki stóp nie poprawi i tak kiepskiej sytuacji kraju, tak pod względem gospodarczym jak i politycznym. Jeżeli nastąpi zaostrzenie stosunków na linii rząd-rada, ryzyko inwestycyjne Polski wzrośnie. Niestety, ostatnie propozycje koalicjanta pogarszają ten obraz. Co to może oznaczać dla warszawskiej giełdy, nie trzeba tłumaczyć.
Pozytywne rozwiązanie sprawy Elektrimu jawi się jako ostatnia deska ratunku, gdyż jego ewentualne bankructwo pogrąży rynek na długie miesiące i najbliższe wzrosty raczej będą bardzo ograniczone. W takim otoczeniu dobrą inwestycją mogą okazać się spółki małe i trochę zapomniane, gdzie ewentualne pompowanie ceny lub jej stabilizacja nie musi się wiązać z angażowaniem dużych środków.
Od dłuższego czasu główny akcjonariusz AMS — BB Investment — nosi się z zamiarem wyjścia z tej inwestycji. Niedawno prezes polskiego oddziału Clear Channel, największego na świecie koncernu reklamowego, który był wymieniany wśród potencjalnych kandydatów na nabywcę akcji AMS, stwierdził, że oczekiwania cenowe są wygórowane i nie do zaakceptowania w obecnych realiach rynkowych. Warto wspomnieć, że głośno mówiło się o cenie 80 zł. W związku z powyższym już niedługo może się okazać, że nawet 70 zł, które oferowała niegdyś Agora, też nie jest już aktualne. Na marginesie można także przytoczyć wypowiedź prezesa Kęt, który po dłuższym okresie utrzymywania, że cena w granicach 60 zł za pakiet spółki jest realna, ostatecznie przyznał, że będzie to raczej niemożliwe. Wobec tych faktów warto rozważyć skrócenie pozycji w AMS, tym bardziej że ożywienie gospodarcze oddala się w czasie, a nowe ograniczenia reklamowe również nie wróżą najlepiej spółce.
Walory spółki Amica w ostatnim czasie zanotowały imponujący wzrost. W okresie dwóch miesięcy akcje Amiki podwoiły swoją wartość. W ubiegłym tygodniu wróciła sprawa wprowadzenia do spółki z Wronek inwestora branżowego. Niestety, tak jak i przy poprzednich rozmowach w tej sprawie, tak i obecnie wiadomości na ten temat są bardzo lakoniczne, a ewentualny termin pozyskania partnera bardzo odległy. Dodatkowo spółka z Wronek w najbliższym czasie planuje wprowadzenie na rynek 1 mln posiadanych przez siebie akcji. Mimo że termin tej operacji nie jest jeszcze znany, z pewnością ostatnie wzrosty pomogły lepiej ustawić cenę ich ewentualnej sprzedaży. Warto także zauważyć, że wzrosty odbywały się przy niedużym wolumenie, co oznacza, że ich trwałość może się szybko skończyć. Wydaje się zatem zasadne spieniężenie uzyskanych zysków i sprawdzenie, gdzie korekta w obecnym trendzie wzrostowym obniży cenę Amiki.
Wykres kursu BZ WBK sugeruje, że w najbliższym czasie akcje banku doznają korekty ostatniego silnego wzrostu. Warto jednak uważnie obserwować ten spadek, by kupić akcje w najbardziej dogodnym momencie. Można przypuszczać, że pierwszym poziomem są okolice 40 zł. Akcje banku warto mieć. Wszystko wskazuje na to, że przyszły rok będzie należał właśnie do tego sektora ze względu na ogromne potrzeby budżetu. Podaż papierów skarbowych znacznie wzrośnie, a co za tym idzie, także możliwość osiągnięcia dobrego zysku bez ryzyka. Na dodatek już niedługo można oczekiwać, że bank zacznie wykazywać pierwsze efekty niedawnej fuzji. Należy także pamiętać, że ostatnio na rynek trafiło 2,7 proc. akcji BZ WBK, sprzedanych przez LOT, które prawdopodobnie zaabsorbowały instytucje finansowe. Cena transakcji wyniosła 45 zł. Silniejsza przecena nie będzie zatem dla tych instytucji korzystna.