Jacek Socha, szef Komisji Papierów Wartościowych i Giełd nie dopuszcza ewentualności bankructwa Elektrimu. Krytykuje postępowanie Waldemara Siwaka, p.o. prezesa holdingu oraz deklaruje pomoc grupie akcjonariuszy skupionych wokół BRE Banku, która domaga się m.in. zmian we władzach holdingu.
- Wojciech Szeląg (Polsat): Jest coraz większe zamieszanie wokół spółki Elektrim. KPWiG uważa, że zarząd spółki nie może grać na nosie drobnym akcjonariuszom, a tymczasem ten —wbrew ich woli — uparł się, że NWZA spółki odbędzie się w maju.
- Jacek Socha (przewodniczący KPWiG): Nie zgadzam się z takim działaniem. Zaangażowałem się jako prokurator w sprawę dotyczącą upadłości Elektrimu. Udało się uniknąć takiej ewentualności i doprowadzić do postępowania układowego tej spółki. Teraz natomiast pojawił się kolejny problem. Ponad 20-proc. grupa akcjonariuszy holdingu nie może doprosić się zwołania NWZA po to, aby zaistnieć w spółce. To jest chora sytuacja.
- Chodzi o wpływ na władze tej spółki.
- To jest zrozumiałe. Chodzi o reprezentację w radzie nadzorczej i być może wybór zarządu. Tymczasem okazuje się, że osoba, która została oddelegowana do pełnienia funkcji prezesa, wyznacza bardzo odległy termin walnego, a spółka musi w tym czasie podjąć wiele bardzo istotnych decyzji. Jakby tego było mało, w ubiegłym tygodniu został zawieszony jej wiceprezes.
- To osoba, która nie zgadzała się z tak odległą datą NWZA?
- Z tym i jeszcze z kilkoma innymi decyzjami p.o. prezesa. Więc teraz do zarządu oddelegowano drugiego przedstawiciela RN, a KSH przewiduje, że w spółce akcyjnej jest zarząd i rada nadzorcza i nie miesza się ich funkcji. Jeden z organów pełni funkcje zarządzające, a drugi — nadzorcze.
- Czy jest możliwość przyspieszenia terminu NWZA?
- Tak. Zamierzam — jako prokurator w sprawach cywilnych — poprzeć grupę akcjonariuszy, która wystąpiła do sądu z wnioskiem o wyznaczenie wcześniejszego terminu.
- Nie żałuje Pan głosowania przeciwko upadłości Elektrimu.
- Absolutnie nie. Nowi akcjonariusze spółki mogą uzdrowić sytuację tej firmy i spowodować, że nadal będzie ona obecna na giełdzie. Alternatywą jest to, że jeden z dotychczas najbardziej istotnych podmiotów na rodzimym rynku publicznym zniknie ze sceny.
- Czyli Elektrim może się jednak stać polskim Enronem?
- Właśnie m.in. dlatego zaangażowałem się w tę sprawę, aby nie było za późno.