Wśród obserwatorów przetargu na grupę G-8 brakuje jednomyślności co do jego dalszego przebiegu. Mało prawdopodobne wydaje się jednak, że zwycięskie konsorcjum Elektrimu pozostanie w nie zmienionym kształcie, jeśli nowy minister skarbu zdecyduje się na kontynuowanie prywatyzacji ósemki dystrybutorów.
Elektrim, który w ubiegły czwartek otrzymał od odchodzącej minister skarbu Aldony Kameli-Sowińskiej wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu G-8, niemal na pewno będzie zabiegał o dokooptowanie do konsorcjum kolejnego inwestora.
Powody są oczywiste.
Elektrim z pewnością nie poradzi sobie z samodzielnym sfinansowaniem inwestycji w G-8. Nieoficjalnie wiadomo, że holding wycenił pierwsze 25 proc. akcji ośmiu spółek na 501 mln USD, czyli aż o 100 mln USD wyżej niż w poprzedniej ofercie, ale tylko o 11 mln USD lepiej niż uczyniła to wcześniej Iberdrola. Nieoczekiwane zwycięstwo Elektrimu może wskazywać na to, że zaproponował także bardzo dobrą cenę za kolejne pakiety akcji ósemki. Mniejsze znaczenie miał natomiast z pewnością tzw. pakiet inwestycyjny (nieoficjalnie mówi się, że holding zadeklarował 1,5 mld zł).
Sprawy nie załatwi ewentualna udana sprzedaż Elektrimu-Kable i Portu Praskiego — z obu transakcji holding nie uzyska więcej niż 130 mln USD. Wprawdzie po rozwiązaniu problemu zadłużenia Elektrim będzie mógł ponownie się zapożyczyć, jest jednak praktycznie niemożliwe, aby zdobył w ten sposób dość pieniędzy. A Skarb Państwa z pewnością nie będzie chciał długo czekać na zapłatę.
Trudno oszacować skalę wsparcia finansowego, na jakie może liczyć holding ze strony swoich konsorcjantów. Zwłaszcza że na dziś trudno przesądzać, którzy z nich pozostaną w konsorcjum. Poważnym zaskoczeniem byłoby finansowe zaangażowanie się w to przedsięwzięcie PGNiG, które nie może uporać się z kolosalnym deficytem na własnym podwórku. Niejasna jest również kwestia pozostania w konsorcjum PKN Orlen. O ile przed wyborami współpraca z koncernem mogła być dla Elektrimu wygodna, o tyle teraz obecność partnera z Płocka może raczej utrudnić pomyślne sfinalizowanie negocjacji z MSP. Poza tym kapitałowe angażowanie się w zupełnie obcą branżę może być nie w smak węgierkiemu partnerowi Orlena. Zwłaszcza że nierentownej polskiej energetyki nie można, przynajmniej na razie, uznać za dziedzinę atrakcyjną dla inwestorów portfelowych.
Z tego samego powodu wątpliwe wydaje się poważne zaangażowanie się w prywatyzację G-8 Jana Kulczyka. Można raczej oczekiwać, że jego spółka Energia (dziś współudziałowiec El- Dystrybucji) będzie pomostem, po którym do konsorcjum wkroczy inny inwestor. Elektrim nie ukrywał zresztą od początku, że w dyspozycji Jana Kulczyka znajduje się kilkunastoprocentowy pakiet akcji El-Dystrybucji przeznaczony dla kolejnego partnera.
Warszawskiemu holdingowi nie zależy na „niepodzielnym panowaniu” nad wszystkimi ośmioma spółkami dystrybucyjnymi. Jeśli część dystrybucyjna grupy energetycznej Elektrimu ma być uzupełnieniem dla jego części wytwórczej, czyli zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, to wystarczy, że znajdzie się w niej połowa potencjału G-8.
Jest oczywiste, że ze względu na lokalizację ZE PAK Elektrimowi będzie zależało przede wszystkim na Energetyce Kaliskiej. Najatrakcyjniejszymi spółkami z pozostałej siódemki będzie musiał podzielić się z przyszłym partnerem. W ręce holdingu mogłyby trafić jeszcze zakłady energetyczne z Płocka, Torunia i Olsztyna lub Elbląga, a współinwestorowi dostałby się m.in. Gdańsk, Słupsk i Koszalin.
Ewentualny plan podziału władzy nad G-8 nie zachwyci z pewnością zarządów i związkowców z ośmiu spółek. Jednak Skarb Państwa nie ma powodów, aby nie zgodzić się na takie rozwiązanie, jeśli ze względów strategicznych współinwestorom opłaciłoby się dokonać podziału. Zwłaszcza że tak naprawdę nie trzeba by niczego dzielić. Spółki wciąż stanowią odrębne podmioty i wystarczyłoby po prostu zmodyfikować plan ich przyszłej konsolidacji.
Pozostaje tylko wybór partnera. Z pewnością najłatwiej będzie szukać go wśród firm, które już ujawniły zainteresowanie grupą G-8. Swojego zawodu rozstrzygnięciem przetargu nie ukrywają Belgowie z Electrabela, którym przydałoby się dystrybucyjne wsparcie dla El Połaniec. Belgijski koncern nie chce stracić okazji do zainwestowania, zwłaszcza że „boryka się” z ogromną nadpłynnością. Poza tym nieoficjalnie wiadomo, że Electrabel już raz był o krok od porozumienia z Elektrimem. Wtedy zabrakło sakramentalnego „tak”. Tym razem mariaż może dojść do skutku.
Drugim kandydatem do spółki może być hiszpańska Endesa, która swego czasu była bliska złożenia z Elektrimem wspólnej oferty zakupu G-8. W rachubę może wchodzić też francuski EDF, który z przetargu odpadł niemal w przedbiegach. Przeszkodą może się okazać fakt, iż Francuzi nie mieli okazji dogłębnego zbadania kondycji spółek z G-8. Jeżeli jednak będzie im zależało na udziale w tej prywatyzacji, z pewnością znajdą sposób na przyjrzenie się standingowi ósemki dystrybutorów, podobnie jak może to uczynić niemieckie RWE, które w ogóle nie brało udziału w przetargu. Drugi z niemieckich olbrzymów — E.ON, z konsorcjum Elektrimu kojarzy się przede wszystkim ze względu na związki biznesowe z Janem Kulczykiem. Nie wiadomo jednak, czy Niemcy będą skłonni zaakceptować podział władzy nad G-8.


