Elektrohurtownie mają recepty na kryzys

Anna Pronińska
opublikowano: 2012-11-07 00:00

Branżę czeka fala upadłości. Grodno i TIM bronią się przed spowolnieniem. Każda spółka inaczej.

Rynek nie rośnie, walka cenowa trwa, a przyszły rok zapowiada się ciężki — uważa Andrzej Jurczak, prezes i główny właściciel Grodna, notowanego na NewConnect dystrybutora artykułów elektrotechnicznych.

Jego spółka odczuwa spowolnienie. Po pierwszym półroczu roku obrotowego 2012/13, mimo 13-procentowego wzrostu przychodów — do 95 mln zł, zysk netto stopniał do 0,05 mln zł wobec 1,42 mln zł w tym okresie przed rokiem. Grodno odwołało prognozę finansową, a kurs zanurkował.

Prezes podkreśla, że konkurencyjne firmy też mają problem z utrzymaniem przychodów i notują spadki. We wtorek wyniki III kw. poda notowany na GPW TIM. Po pierwszym półroczu 2012 spółka miała 337 tys. zł zysku netto (wobec 4,8 mln zł r/r) przy 173 mln zł przychodów (wobec 170 mln zł). Grodno ma kilka recept na trudny okres. Stawia głównie na akwizycje.

— Branża będzie się konsolidować. Rozpoczęliśmy proces, przejmując w 2011 r. firmę Ostel. Wcześniej fala konsolidacjiprzetoczyła się w 2001 r. Upadło wówczas około 30 proc. firm. Teraz nie powinno być tak dużo, ale będą — uważa Andrzej Jurczak.

Na rozdrobnionym rynku jest około 1000 podmiotów dystrybucyjnych, a największy gracz ma 5 proc. rynku. — Będą upadłości i rynek się wyczyści. Walka cenowa będzie narastać, bo gdy firmy mają nóż na gardle, chcą na siłę utrzymać obroty. TIM też musi uczestniczyćw walce cenowej, ale nigdy nie byliśmy jej prekursorem — mówi Artur Piekarczyk, wiceprezes TIM.

Jego zdaniem, konsolidacja nie przekłada się na poprawę bezpieczeństwa firmy.

— Dałoby to ten efekt, gdyby doszło do konsolidacji na poziomie koncernów, takich firm np. jak światowy Rexel. Czeka on na zakup firm w Polsce, ale dotychczas nie udało mu się nic przejąć — mówi Artur Piekarczyk.

Grodno rozmawia z dwiema krajowymi firmami: inżynieryjną o rocznych obrotach wielkości kilkunastu milionów złotych oraz dystrybucyjną z przychodami kilkadziesiąt milionów złotych. Dojście do skutku większej akwizycji będzie się wiązało z emisją akcji i przejściem spółki na główny parkiet. — Do momentu spektakularnych przejęć walka cenowa w branży będzie trwać. Dlatego i ten rok, i przyszły będą ciężkie. Jestem jednak przekonany, że przez spowolnienie przejdziemy suchą nogą — uważa Andrzej Jurczak.

Spółka stawia też na poszukiwanie nowych produktów oraz zamierza wzmocnić segmentdla przemysłu, który jest mniej narażony na wahania koniunktury w budownictwie, a jednocześnie najbardziej marżowy. Obecnie przynosi spółce 5 proc. przychodów, ale docelowo ma zapewniać 25 proc. TIM ma inne plany.

— Receptą jest bezpieczeństwo. Firmy handlowe muszą myśleć o zabezpieczeniu należności i szukać wypłacalnych klientów, bo fala upadłości w budowlance nie ustanie — mówi wiceprezes TIM. Zarząd Grodna przyznaje, że w branży jest problem ze ściąganiem należności, ale firma ma je ubezpieczone.